|
Śpiewem i modlitwami Haitańczycy oddali wczoraj hołd ofiarom katastrofy, która nawiedziła ich kraj dwa lata temu. Trzęsienie ziemi o sile 7 stopni w skali Richtera trwało zaledwie od 10 do 20 sekund, powodując w tym czasie śmierć ok. 300 tysięcy osób. Skutki zniszczeń nadal są widoczne, a kraj utrzymuje się praktycznie tylko dzięki wysiłkom organizacji pomocowych. REKLAMA
Wczoraj odbyły się na Haiti obchody upamiętniające drugą rocznice tragicznego trzęsienia ziemi, które nawiedziło Port-au-Prince 12 stycznia 2010 roku. Był to na wyspie dzień żałoby i uroczystych nabożeństw. Część obchodów miała miejsce w Titanyen, na północ od stolicy, gdzie znajdują się masowe groby ludzi, którzy zginęli pod gruzami. Ważnym punktem czwartkowej ceremonii było też przemówienie prezydenta Michela Martelly’ego oraz złożenie wieńców przez niego i specjalnego wysłannika ONZ, byłego prezydenta USA Billa Clintona. W swoim wystąpieniu, prezydent Haiti Michel Martelly zaznaczył, że odkąd jego rząd przejął władze w maju 2011 roku, znacznie przyspieszono odbudowę kraju. Obiecał też podwoić wysiłki, by pomóc ludziom w powrocie do normalnego życia. „W tym roku rozpoczniemy nie tylko fizyczną odbudowę, ale także odbudowę nadziei Haitańczyków na przyszłość” - powiedział. Tego samego dnia wraz z prezydentem Dominikany, Leonelem Fernandezem, zainaugurował też działalność Uniwersytetu im. Henri Christophe w Limonade. Jednocześnie małżonka prezydenta Martelly’ego, Sophia, obwieściła rozpoczęcie nowego programu walki z ubóstwem. Do dalszego wspierania odbudowy Haiti wezwał też sekretarz generalny ONZ Ban Ki-moon, mówiąc, że „pomimo znacznych osiągnięć, w zakresie usuwania gruzu i przesiedlenia poszkodowanych, wielu Haitańczyków nadal potrzebuje pomocy międzynarodowej”. Trzęsienie ziemi sprzed 2 lat kosztowało życie 300 tys. osób, a ponad milion obywateli pozbawiło dachu nad głową. Do tej pory prawie pół miliona ludzi znajduje się w zatłoczonych obozach przejściowych, gdzie szczególnie narażeni są na panującą epidemię cholery. Źródło: BBC Latin America, Miami Herald |