Wydaje się, że problem przestępczości w Ameryce Środkowej można określić jednym słowem: Maras. Termin ten, z reguły w ogóle nieznany polskiemu czytelnikowi, stanowi koszmar mieszkańców całego regionu. Maras to bowiem najbrutalniejsze obecnie gangi na świecie, które sterroryzowały mieszkańców Ameryki Środkowej i wielu miast USA. Ich członkowie odpowiadają za handel ludźmi, przemyt broni i narkotyków, a także rosnącą liczbę morderstw. Są przy tym wyjątkowo bezwzględni i fanatycznie oddani swoim liderom.
Problem przestępczości nie omija także wysp, z często dotykanym katastrofami naturalnymi Haiti na czele. Paradoksalnie na tle sąsiadów jako oaza spokoju jawi się natomiast Kuba, oskarżana jednak z kolei o łamanie praw człowieka.
Czy Ameryka Środkowa jest zatem skazana na wybór między demokracją a bezpieczeństwem? I czy policja ma jeszcze jakieś szanse w walce z zorganizowaną przestępczością w tym regionie? W poszukiwaniu odpowiedzi trzeba wybrać się do najniebezpiecznego miesjca na Ziemi, do krainy Maras.

Fot. A. Fijałkowska
Niebezpieczeństwo na każdym kroku, czyli gang Mara Salvatrucha w USA
Gangi odpowiadają średnio za 48% przestępstw z użyciem siły i do 90% wszystkich pozostałych. Poza handlem bronią czy narkotykami, grupy te coraz częściej zajmują się również przemytem ludzi, sutenerstwem, kradzieżą tożsamości czy oszustwami kredytowymi, obarczonymi mniejszym ryzykiem. W 2011 r. w USA działało ok. 33 tys. gangów, do których należało ok. 1,4 mln ludzi, głównie mieszkańców Chicago (ok. 60 tys.) i Los Angeles (ok. 100 tys.). Choć organizacje przestępcze tworzą niemal wszystkie mniejszości etniczne w USA, to jednak w sposób najbardziej zauważalny rosną w ostatnim czasie gangi Sureños, imigrantów z Ameryki Środkowej. Wśród nich największym i najbardziej brutalnym jest MS-13, znany też jako Mara Salvatrucha.
Maras. Gangi, które podbiły Amerykę Środkową
W ciągu ostatnich dwudziestu lat w Ameryce Środkowej miała miejsce ogromna eskalacja przemocy. Współcześnie to już nie Kolumbia, ale Salwador, Honduras oraz Gwatemala są najbardziej niebezpiecznymi państwami w regionie latynoamerykańskim. Według danych z 2010 roku, na 100 tysięcy osób w Hondurasie zamordowanych zostało aż 77, a w Salwadorze 70, podczas gdy w Kolumbii niemal o połowę mniej, bo 32. Tak wysoki wskaźnik zabójstw dla republik Ameryki Środkowej jest bezpośrednio związany z faktem, że na ich terytorium przebywa obecnie od 70 do 100 tysięcy członków gangów, zwanych maras. Te organizacje przestępcze stanowią obecnie jedno z największych wyzwań nie tylko dla bezpieczeństwa państw Ameryki Środkowej, ale także USA.
NarkoMeksyk
Prawie 80% kokainy i 90% marihuany, która dociera do Stanów Zjednoczonych pochodzi z Ameryki Łacińskiej. Większa część narkotyków produkowana jest w regionie Andów (Boliwii, Peru i Kolumbii), a dalej transportowana przez Amerykę Środkową i Meksyk, by ostatecznie trafić do USA. Waszyngton przyjmuje różne strategie walki z handlem narkotykami, od niszczenia nielegalnych laboratoriów, przez przechwytywanie transportów na granicy, aż po rozmieszczanie sił specjalnych w regionie. Przeszkolone do walki z ruchami partyzanckimi formacje, zorganizowane są w lokalne oddziały zbrojne i stanowią nowy rodzaj interwencji USA w regionie. Mimo to, meksykański rząd nadal wydaje się być bezsilny wobec potęgi narkotykowych mafii.
Meksyk. Kraj morderców kobiet
Latynoski macho niewiele ma wspólnego z europejskim pojęciem męskości, seksapilu i romantyzmu. Owszem, posiada silne poczucie męskości i dumy, jednak by je zachować, musi stale udowadniać swoją wyższość nad kobietą. Co więcej, wydaje się, że w Meksyku panuje ogólne przyzwolenie na taką postawę, a machismo ma wręcz pozytywną konotację, mimo że często staje się powodem przemocy domowej i instrumentalnego traktowania kobiet. Żona, która nie czeka codziennie na męża z obiadem i wybiera karierę zawodową, zamiast poświęcić się prowadzeniu domu i wychowaniu dzieci, zasługuje na karę. Często zdecydowanie zbyt okrutną.
Haiti. Wyspa przeklęta
Haiti, kraj biedy, beznadziei i przemocy, oddalony zaledwie o dwie godziny lotu od amerykańskiej Florydy, zdaje się być zapomniany przez świat. Był areną kolejnych katastrof naturalnych, dynastii bestialskich dyktatorów i zależności od szeroko pojętego Zachodu. Być może dlatego też nikogo nie dziwi występujący tu wysoki wskaźnik przestępczości.
Oblicza przestępczości na Kubie
Kuba uważana jest za jeden z bezpieczniejszych krajów Ameryki Łacińskiej. Pogląd ten, wydaje się potwierdzać porównanie z innymi państwami regionu, w których doniesienia o krwawych zamachach, napadach i porwaniach obcokrajowców, pojawiają się niemal codziennie. Wojny narkotykowe w Meksyku, działalność lewicowych partyzantów w Kolumbii i zamieszki w Ameryce Środkowej, pociągają za sobą liczne ofiary. Na tym tle Kuba, rządzona od ponad półwieku przez braci Castro, jawi się niczym oaza spokoju i stabilności.