Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Unia Europejska Michał Kędzierski: Czy nowy zasiłek rozbije koalicję?

Michał Kędzierski: Czy nowy zasiłek rozbije koalicję?


13 kwiecień 2012
A A A

Znów kłopoty w rządzącej Niemcami koalicji CDU/CSU/FDP. Tym razem kością niezgody jest forsowany przez konserwatywną CSU pomysł wprowadzenia świadczenia pieniężnego dla rodziców wychowujących swoje małe dzieci w domu.

„Politycy zajmujący się sprawami rodzinnymi są pracownikami sezonowymi. Ożywiają się zawsze wtedy, gdy zbliżają się wybory” – zauważa Die Zeit. I ciężko się z tym stwierdzeniem nie zgodzić. Wszak nowe świadczenie pieniężne, nad którym aktualnie debatują politycy w Berlinie, ma zacząć obowiązywać od 1 sierpnia 2013 roku. Na około 2 miesiące przed wyborami do Bundestagu. Taki jest przynajmniej plan Unii Chrześcijańsko-Społecznej (CSU), do którego musi jeszcze przekonać koalicjantów, a ci kręcą nosem.

O co ta kłótnia?

Według założeń Ministerstwa Polityki Rodzinnej nowy zasiłek mieliby otrzymywać rodzice, którzy zdecydowaliby się wychowywać swoje dzieci (do 3 roku życia) w domu i nie posyłali ich do żłobków. Takie rodziny dostawałyby przez pierwszy rok 100 euro miesięcznie, a następnie 150 euro do czasu, gdy dziecko ukończy 3 lata. Z grona odbiorców mają być wyłączone osoby korzystające z zasiłku dla bezrobotnych (Hartz IV).

„To świadczenie jest społecznym uznaniem dla tych rodziców, którzy samodzielnie kształtują wychowanie swoich dzieci oraz którzy sami się nimi opiekują, bądź tę opiekę im prywatnie organizują” – tłumaczy intencje pomysłodawców Gerda Hasselfeld (CSU). Świadczenie będą więc mogli odbierać również rodzice zatrudniający opiekunki do dzieci. Sami zaś będą mogli kontynuować pracę zawodową. Szef konserwatywnej CSU Horst Seehofer jest zdania, że istnieje pewna określona grupa rodziców, która chce wychowywać swoje dzieci w domu, a przez to nie korzysta z dotowanych przez państwo żłobków. Do nich właśnie, jak tłumaczy, chce skierować nowe świadczenie.

Wątpliwości ekspertów

Wątpliwości nie kryją eksperci. Dla zapomogi w wysokości 150 euro na dziecko żaden przeciętnie zarabiający rodzic nie zrezygnuje z pracy i nie zostanie w domu, bowiem każdy rodzaj aktywności zawodowej, nawet tzw. minijob, jest bardziej opłacalny. Taka pomoc  nie pokryje również kosztów zatrudnienia opiekunki. Zatem, zdaniem specjalistów, świadczenie trafiać będzie przede wszystkim do biednych rodzin, w szczególności imigranckich. A dzieci z tych właśnie domów najbardziej korzystają ze wsparcia, jakie otrzymują w żłobkach i przedszkolach, przez co mogą potem uniknąć społecznego wykluczenia wynikającego z gorszego położenia finansowego. W przypadku dzieci imigrantów dochodzi również aspekt integracji z niemieckimi dziećmi. „Z punktu widzenia celów polityki rodzinnej to świadczenie nie powinno być wprowadzane”, ponieważ celom tym „przeciwdziała zamiast je wspierać” – brzmią wyniki badań Instytutu Gospodarki Niemieckiej.

Wątpliwości wzbudzają również koszty zasiłku. Według projektu budżetu federalnego na 2013 rok mają one wynieść 400 milionów euro. Od następnego roku zaś 1,2 miliarda. „Ta suma jest bardzo  niedoszacowana i leży w dolnej granicy naszych wyliczeń” – komentuje Holger Bonin z Centrum Europejskich Badań Gospodarczych w Mannheim. Jego zdaniem koszty świadczenia oscylować będą w okolicach 2 miliardów euro rocznie.

Niemcy wydają na politykę rodzinną rocznie około 187 miliardów euro (dla porównania wszystkie wydatki polskiego budżetu na rok 2012 mają wynieść 329 miliardów złotych, czyli około 80 miliardów euro). Nasi zachodni sąsiedzi nie są jednak zadowoleni. „Wydajemy więcej niż większość innych zachodnich społeczeństw przemysłowych”, ale „osiągamy przy tym w najlepszym wypadku przeciętne wyniki” – komentuje Die Zeit.

Bunt w CDU

Sprawę komplikuje fakt, że planom Ministerstwa Polityki Rodzinnej sprzeciwia się część CDU. Pod koniec marca 23 deputowanych Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej podpisało się pod listem do szefa frakcji CDU/CSU w Bundestagu Volkera Kaudera, w którym deklarują swój sprzeciw wobec nowego zasiłku. „Już dzisiaj zapowiadamy, że nie poprzemy wniosku o wprowadzenie świadczenia dla dzieci wychowywanych w domu zgodnie z wyobrażeniami pani minister Christine Haderthauer” – piszą w liście. Haderthauer (CSU) jest szefową bawarskiego Ministerstwa ds. Pracy, Społecznego Porządku, Rodziny i Kobiet i należy do osób szczególnie odpowiedzialnych za kształt opracowywanego projektu nowego świadczenia.

Wielu członków CDU jest zdania, że absurdalne jest płacenie rodzicom za to, że nie korzystają z dotowanych przez państwo żłobków, tym bardziej, że nie tak dawno obecny rząd postawił na ich rozbudowę. Dodatkowo spotyka się obawy o to, że ubodzy rodzice zdecydują się pobierać pieniądze, zamiast inwestować w potomstwo. „Przecież chodzi o to, żeby dzieciom z biednych rodzin umożliwić dostęp do państwowych instytucji opieki” – wyjaśnia swój sprzeciw Kai Wegner (CDU).

Wielu deputowanych CDU liczyło na to, że kanclerz Angela Merkel wpłynie na stanowisko CSU i w jakiś sposób zablokuje nieszczęsny zasiłek. „Byłoby mądrym posunięciem, gdyby pani kanclerz zastopowała ten projekt” – uważa Karl-Georg Wellmann (CDU). Jednak Angela Merkel, mimo listu 23 członków swojej frakcji i nawoływań do odrzucenia pomysłu, poparła inicjatywę CSU. „Obok poważnego wsparcia finansowego dla rozbudowy placówek opieki nad dziećmi rząd federalny bierze pod uwagę wprowadzenie świadczenia dla rodziców wychowujących swoje małe dzieci w domu” – zadeklarował rzecznik rządu Steffen Seibert i zaprosił wszystkich do dyskusji po złożeniu projektu.

Wątpliwości w łonie CDU wykorzystuje także trzeci koalicyjny partner – Wolna Partia Demokratyczna (FDP). „To świadczenie nie jest bliskie sercu FDP” – skomentowała minister sprawiedliwości Sabine Leutheusser-Schnarrenberger. Wtóruje jej sekretarz generalny FDP Patrick Döring - „Jeśli Unia zdecyduje się odrzucić projekt, nie będziemy stać jej na drodze”. Döring uważa również, że jeśli celem rządu jest zwiększenie aktywności zawodowej kobiet i ułatwianie im powrotu do pracy, to nie powinien on wynagradzać pozostawiania dzieci w domach, lecz wspierać rozbudowę infrastruktury do opieki nad dziećmi. Podobnego zdania są przedstawiciele opozycyjnych SPD i Partii Zielonych.

CSU: Rebelia przeciw umowie koalicyjnej

Cała awantura może mieć poważne konsekwencje. Pomysł wprowadzenia świadczenia dla rodziców, którzy decydują się na wychowywanie swoich dzieci w domu, został bowiem wprowadzony do umowy koalicyjnej w 2009 roku. Pod hasłem „Opieka nad dziećmi” zapisano: „Żeby wprowadzić możliwość wyboru innych ofert i świadczeń, powinien od 2013 roku zostać wprowadzony zasiłek dla rodziców dzieci poniżej 3 roku życia, którzy zdecydują się na wychowywanie ich w domach, w wysokości 150 euro miesięcznie lub ewentualnie jako świadczenie rzeczowe”.

Szef CSU Horst Seehofer już zagroził tym, że w przypadku odrzucenia pomysłu jego partii, także inne zamierzenia rządu stałyby się nieważne - odrzucenie jednego z punktów umowy koalicyjnej może zostać potraktowane jako pretekst do jej wypowiedzenia. Wydaje się być jednak wątpliwe, by koalicjanci zaryzykowali taki obrót spraw z powodu, bądź co bądź, trzeciorzędnej ustawy.

Na razie jednak przewodniczący frakcji CDU/CSU w Bundestagu Volker Kauder zapowiada, że przy kształtowaniu nowego świadczenia koalicjanci będą szukać takiego rozwiązania, które będzie do zaakceptowania również dla krytyków. „Wzywam wszystkich, by uszanowali proces negocjacji i nie utrudniali go publicznymi deklaracjami” – zwrócił się Kauder do koalicjantów. Takie oczekiwania są jednak ciężkie do spełnienia, gdy zbliżają się wybory. A właśnie trwa kampania wyborcza do dwóch ważnych landtagów – w Nadrenii-Westfalii oraz Szlezwiku-Holsztynie.