Wolność mediów w Brazylii
Przywódcy brazylijscy często podkreślają swoje przywiązanie do tradycji demokratycznych i praw człowieka, a sam kraj postrzegany jest jako największa demokracja Ameryki Południowej. Czy opinie te mają odzwierciedlenie w najnowszym raporcie Reporterów bez Granic? Jakie zdanie na temat wolności mediów w Brazylii prezentuje Freedom House? Media są wolne czy podlegają nieoficjalnej cenzurze? I co najważniejsze, jaka jest reakcja społeczeństwo na próby ograniczenia wolności mediów?
Zarys historyczny
Środki masowego przekazu wykształciły się w Brazylii stosunkowo późno. Odkryta już w 1500 roku kolonia portugalska, prawo do wydawania własnej prasy uzyskała dopiero w 1808 roku, kiedy zmuszona wydarzeniami na kontynencie europejskim rodzina królewska przeniosła dwór do Rio de Janeiro[1]. Dopiero wówczas zaczęły powstawać uniwersytety oraz zezwolono na druk książek i prasy. Ograniczony dostęp do edukacji, wysoki odsetek analfabetyzmu oraz bieda sprawiały, iż gazety były popularne jedynie wśród elit. Popularyzacji mediów nie sprzyjały także warunki naturalne Brazylii. Kolportaż prasy aż do lat 70. XX wieku ograniczał się do gęsto zaludnionego wybrzeża. Ludność interioru w zasadzie nie miała dostępu do innych gazet niż tych wydawanych lokalnie [2].
Prasa ogólnokrajowa rozwijała się powoli również ze względu na mnogość imigrantów różnych narodowości. Japończycy, Niemcy, Włosi, a także Polacy często przez długie okresy pozostawiali wierni ojczystym tradycjom i językowi. Tworzyli własne gazety i zżyte społeczności, co stanowiło przeszkodę na drodze do ukształtowania jednolitego społeczeństwa. Najgorszy moment w historii brazylijskich mediów nadszedł wraz z erą Getulio Vargasa. Dyktator rządził w Brazylii kilkukrotnie w okresie 1930-1954, a jego relacje z mediami były bardzo napięte. Stworzył specjalny wydział zajmujący się propagandą, gazety podlegały nieustannej cenzurze, a nielojalnych dziennikarzy czekały kary więzienia.
Wraz z nową konstytucją nastały czasy wolnych mediów. Okres ten nie trwał jednak długo. Już w 1964 roku zamach stanu Joao Goularta spowodował gwałtowny powrót do cenzury. Dopiero w latach 80. zaczęto odbudowywać tradycje demokratyczne, a efektem pracy ówczesnych dziennikarzy była „brazylijska watergate” [3] czyli upublicznienie przez media korupcji oraz nadużyć władzy przez prezydenta Fernando Collora. Tamto wydarzenie zaowocowało wzrostem zaufania publicznego dla brazylisjkich mediów, które trwa do dziś.
Struktura rynku
Podobnie jak w większości innych krajów Ameryki Łacińskiej, media publiczne w Brazylii w zasadzie nie istnieją. Mamy do czynienia jedynie z jednym odziałem publicznym w każdym stanie, do której należy jeden kanał radiowy i telewizijny. Ich głównym zadaniem jest nadawanie programów o treści edukacyjnej. Pozostałe stacje znajdują się w rękach prywatnych. Rząd wydaje jednak koncesje na nadawanie na falach publicznych. Co ciekawe cudzoziemcy nie mogą posiadać własnych stacji telewizyjnych ani gazet, a jedynie do 30% kapitału w przedsiębiorstwach medialnych. Zgodnie z tym, w 1962 roku Globo podpisało umowę z organizacją Time-Life, oddając amerykańskiej korporacji 30% swoich zysków w zamian za wysoką pożyczkę oraz wsparcie techniczne [10]. Dzięki temu kontraktowi powstała hegemoniczna dziś na rynku sieć telewizyjna Globo. Warto podkreślić, że telewizja nadal stanowi główne źródło informacji dla większości Brazylijczyków, choć stopniowo zwiększa się liczba osób posiadających dostęp do Internetu.
Mimo iż na rynku działa wiele stacji radiowych i telewizyjnych, a czytelnicy mają szeroki wybór gazet, rynek zdominowany jest przez medialnego potentata - Globo. W rękach korporacji znajduje się dziennik, sieć telewizyjna, platforma cyfrowa, a także radio. Oprócz Rede Globo widzowie mogą wybierać spośród szeregu innych stacji prywatnych o mniejszym znaczeniu m.in. TV Record czy TV Cultura.
Na rynku prasowym, opócz dziennika “O Globo”, dużą popularnością cieszą się także “O Dia”, “Journal do Brasil” oraz “Folha de Sao Paulo”. W Brazylii większość gazet wydawanych jest jednak tylko lokalnie; brakuje rzeczywistych ogólnokrajowych pozycji. Większość gazet posiada również rozbudowane strony internetowe i często ich wydania elektroniczne cieszą się większą popularnością niż papierowe.
Zawód: dziennikarz
Zawód dziennikarza w Brazylii nie należy do najłatwiejszych. Podjęcie tematu korupcji czy powiązań z grupami przestępczymi lokalnych urzędników często kończy się szantażem, a nawet śmiercią. Problem ten ulega nasileniu wraz z oddalaniem się od stolicy kraju. Miejsca gdzie władza centralna traci wpływy na rzecz lokalnych urzędników, często blisko powiązanymi z przestępcami, uważane są za najniebezpieczniejsze w kraju.
W lutym międzynarodową opinią społeczna wstrząsnęła wiadomość o zabojstwie dziennikarza Mário Randolfo Marquesa Lopesa oraz jego partnerki Marii Aparecidy Guimarães [4]. Prawopodobnie było to konsekwencją działalności śledczej Marquesa. Na stronie internetowej vassourasnanet.net opisywał on przypadki korupcji oraz naużywania władzy przez lokalnych urzędników i przedsiębiorców. Według organizacji Reporterzy bez Granic w ostatnim roku problem prześladowań dziennikarzy nasilił się. Poskutkowało to również spadkiem Brazylii w rankingu przygtotowanym przez tę organizację. [5] Obecnie kraj ten zajmuje 99. miejsce na liście 179 krajów. W raporcie możemy przeczytać, iż mimo pewnych sukcesów w walce z bezkarnością, Brazylia nadal jest niebezpieczna dla dziennikarzy, szczególnie w południowej i południowo-wschodniej części.
Przykładem obrazującym próby cenzury dziennikarzy jest z kolei sprawa Carlosa Santosa. Na swoim blogu opublikował on serię artykułów, krytykujących lokalną władzę. Początkowo został skazany na 4 miesiące więzienia, jednakże po fali protestów wyrok zmienieniono i blogger musiał zapłacić ok. 10000 PLN na cele charytatywne. [6] Cenzura nie omija również gazet. W 2010 roku dziennikowi “Diario do Grande ABC” zabroniono publikacji artykułów na temat działań korupcyjnych burmistrza São Bernardo do Campo. [7]
Działania mające na celu cenzurę, bądź w ostatnich czasach coraz częściej autocenzurę, brazylijskich środków masowego przekazu, związane są też z samą strukturą rynku medialnego w Brazylii. Politycy nierzadko osobiście zasiadają w radach nadzorczych grup medialnych, bądź też wpływają na publikowane treści poprzez zaufanych pracowników. Najlepszym przykładem takiego nieformalnego porozumienia jest wspomniany już holding Globo, który już od lat 60. służył władzy jako tuba propagandowa, będąc wówczas cichym partnerem dyktatury. Dekmokratyzacja kraju nie zmieniła tej sytuacji, a Globo nadal stara się żyć w dobrych relacjach z administracją centralną. Po dziś dzień w Brazylii popularne jest stwierdzenie “Lud nie jest głupi, zamknijcie Globo” (O povo não é bobo, abaixo a Rede Globo), a społeczeństwo nadal pamięta o bliskich relacjach holdingu z dyktaturą militarną [11]. Globo zmienia bowiem poglądy w zależności od sytuacji politycznej, próbując osiągnąć jak największe zyski dla siebie.
Zakończenie
Społeczeństwo brazylijskie bardzo ceni sobie wolności obywatelskie, w tym przede wszystkim wolność słowa. Brazylijczycy są także jedną z największych grup użytkowników portali społecznościowych jak Facebook czy Twitter. Dlatego też złożenie pozwu do sądu przeciw właścicielowi Twittera przez rząd brazylijski spotkało się z ogromnym niezadowoleniem. Władze Brazylii swoja decyzję argumentują, iż część użytkowników łamie prawo publikując online informacje na temat kontroli ruchu, czy też podajac miejsce, gdzie umieszczone są radary. W rzeczywistości jednak Brazylijczycy widzą w tych działaniach próbę ograniczenia wolności słowa.
Brazylia jawi się zatem jako kraj nie tylko z dużym potencjałem gospodarczym, ale również jako młoda demokracja, która jak się wydaje musi jeszcze dojrzeć. Raporty organizacji pozarządowych podkreślają, iż obecna sytuacja zagraża wolności słowa i prasy, ale powoli ulega ona poprawie. Freedom House określa media w Brazylii jako “częściowo wolne”[8], jednak zwraca się uwagę na fakt że, dużym krokiem naprzód jest przyjęcie prawa do informacji, gwarantującego obywatelom dostęp do wiadomości publicznych, jak np. budżet, czy wysokość wynagrodzeń urzędników państwowych[9].
Wydaje się jednak że, tak długo, jak politycy będą mogli zasiadać w radach nadzorczych spółek medialnych i wpływać przez to na publikowane treści, Brazylia nie stanie się krajem w pełni wolnych mediów. Nadzieje na poprawę sytuacji daje jednak fakt, że w kraju tym powoli wykształca się nowa klasa polityczna, a społeczeństwo staje się coraz lepiej wykształcone i świadome, co zapewne pozytywnie wpłynie na wolność mediów w tym kraju.
----------
1,2,3 - http://www.pressreference.com/Be-Co/Brazil.html [dostęp na dzień 22.04.2012]
4- http://en.rsf.org/brazil-online-journalist-killed-in-rio-de-10-02-2012,41840.html [23.04.2012]
5 - http://en.rsf.org/IMG/CLASSEMENT_2012/C_GENERAL_ANG.pdf [23.04.2012]
6, 7 - http://en.rsf.org/report-brazil,169.html [23.04.2012]
8, 9 - http://www.freedomhouse.org/report/freedom-press/2011/brazil [23.04.2012]
10, 11 - http://www.mediadb.eu/nc/en/data-base/international-media-corporations/globo-communicacao-e-participacoes-sa.html?PHPSESSID=7bf3fc9589a261f4f16c479b9aac9734&cHash=170919ef790ad97e8c3261b872252d85&sword_list%5B0%5D=globo



Wolność w szwedzkim modelu państwa opiekuńczego