Ekwador: wolność mediów zagrożona?
W ostatnich miesiącach Ekwador zyskał międzynarodową, aczkolwiek niechlubną sławę. Wszystko za sprawą kontrowersyjnego orzeczenia sądu, który skazał redaktora oraz dyrektorów dziennika „El Universo” na karę trzech lat więzienia oraz czterdziestu dwóch milionów dolarów grzywny. Powód? Zniesławienie prezydenta kraju Rafaela Correi.
Sprawa wzbudziła żywe reakcje międzynarodowej opinii publicznej, a organizacje zajmujące się ochroną praw człowieka i wolnością mediów nie szczędziły słów krytyki. Jak wygląda jednak rzeczywisty stan wolności mediów w Ekwadorze? Czy faktycznie jest ona zagrożona? Czy można uznać środki masowego przekazu za obrońców wolności wypowiedzi, zaś prezydenta kraju za zaborczego dyktatora?
Ewolucja rynku medialnego
Podobnie jak większość państw regionu, Ekwador nie posiada tradycji mediów publicznych. Do końca lat dziewięćdziesiątych w rękach władz znajdowały się zaledwie trzy rozgłośnie radiowe o marginalnym znaczeniu: Radio Nacional del Ecuador, Radio Casa de la Cultura oraz Radio Vigía de la Polícia Nacional. Rozwój prasy, radia oraz telewizji w tym kraju stanowił zatem wynik prywatnych inicjatyw przede wszystkim ze strony właścicieli sektora bankowego [1].
Powyższa tendencja przełamana została w 1999 r., kiedy to nieudolne rządy Jamila Mahuadiego doprowadziły do całkowitego załamania systemu finansowego w kraju. O dalszych losach środków masowego przekazu, należących dotychczas do właścicieli upadłych banków, przesądziły wówczas władze państwowe. Nie zdecydowawszy się jednak na sprawowanie bezpośredniej kontroli nad mediami, część z nich powierzyły niezależnej administracji (jak to miało miejsce w przypadku dziennika „El Telegrafo”), pozostałe zaś przekazały prywatnym przedsiębiorcom (wśród nich chociażby obecny Canal 1) [2].
Prawdziwy przełom nastąpił jednak dopiero w 2007 r., kiedy urząd prezydenta kraju objął Rafael Correa. Prowadzona przez niego polityka przyczyniła się do znacznego umocnienia pozycji państwa w środkach przekazu, za sprawą działań dwutorowej strategii. Po pierwsze, zainwestowano w rozwój istniejących już mediów publicznych oraz utworzono nowe oddziały. Po drugie, zgodnie z przepisami gwarantującymi obywatelom zwrot oszczędności w przypadku upadku instytucji finansowych, przejęto kontrolę nad dwunastoma środkami masowego przekazu, należącymi uprzednio do Grupy Isaías [3].
Na przestrzeni niespełna dwóch lat władze Ekwadoru stanęły więc na czele potężnej grupy medialnej, która aktualnie obejmuje dziewiętnaście różnych przedsiębiorstw medialnych. W tym okresie doszło też do pierwszych sporów pomiędzy Rafaelem Correą i przedstawicielami prywatnych mediów [4].
Sprawa "El Universo"
Zdecydowanie najgłośniejszy z nich stanowi proces o zniesławienie głowy państwa, wytoczony poczytnemu dziennikowi „El Universo”. Do odpowiedzialności został pociągnięty nie tylko autor kontrowersyjnego artykułu Emilio Palacio, który nawiązując do kryzysu politycznego z września 2010 r., nazwał prezydenta „bezwzględnym dyktatorem” oraz oskarżył go o nakazanie siłom porządkowym otworzenia ognia w kierunku szpitala pełnego cywili. Wyrok skazujący na trzy lata więzienia oraz wypłatę odszkodowania w wysokości czterdziestu dwóch milionów dolarów dotknął również trzech właścicieli dziennika: braci Carlosa, Césara oraz Nicolasa Pérez [5].
Sprawa wywołała żywe reakcje zarówno wśród mieszkańców Ekwadoru, okazujących swe niezadowolenie podczas masowych manifestacji organizowanych na ulicach większych miast, jak też międzynarodowych organizacji zajmujących się promowaniem wolności wypowiedzi. Gotowość do interwencji zapowiedziała również Międzyamerykańska Komisja Praw Człowieka (CIDH), która od dłuższego czasu przygląda się sytuacji mediów w tym kraju. Ostatecznie jednak Rafael Correa zdecydował się odstąpić od egzekwowania swoich roszczeń [6].
Mimo to, sprawa „El Universo” miała daleko idące konsekwencje. Nie tylko rzuciła się cieniem na wizerunku andyjskiego państwa, lecz wpłynęła również w znaczący sposób na przebieg wewnętrznej debaty nad projektem nowej ustawy medialnej.
Media masowe w świetle nowych przepisów
Konieczność wypracowania przez państwo nowych przepisów regulujących rynek medalny nie budzi wątpliwości, gdyż obowiązujące obecnie sięgają 1975 r. [7]. Nie tylko nie przystają one zatem do dzisiejszej rzeczywistości, lecz krytykowane są również ze względu na okoliczności ich uchwalenia (do przywrócenia demokracji w 1979 r. władzę w Ekwadorze sprawowali liczni dyktatorzy). Pierwszym krokiem ku zmianie stała się uchwalona w 2008 r. konstytucja, w której zawarto zapisy zobowiązujące parlament do opracowania propozycji nowej ustawy medialnej. [8].
Opracowany przez parlament projekt zakłada zasadniczą reformę strukturalną systemu medialnego. Przewiduje podział częstotliwości radiowych i telewizyjnych w następujących proporcjach: 33 proc. dla mediów publicznych, 33 proc. dla mediów prywatnych oraz 34 proc. dla mediów mniejszości etnicznych. Ponadto ustanawia limit, umożliwiający posiadanie przez jednego nadawcę tylko jednej częstotliwości w paśmie AM, jednej częstotliwości w paśmie FM oraz jednej częstotliwości telewizyjnej w skali kraju [9]. Ma to na celu zapobieżenie monopolizacji rynku medialnego, charakteryzującego się obecnie niezwykle silną koncentracją [10].
Propozycja ustawy zakazuje ponadto właścicielom środków masowego przekazu posiadania udziałów przedsiębiorstw, należących do innych sektorów gospodarki. Oprócz tego, zawartość produkcji narodowej w ofercie stacji telewizyjnych została ustalona na poziomie 40 proc., natomiast w produkcjach niezależnych na 10 proc. Państwo z kolei zadbać ma o promocję programów edukacyjnych oraz kulturalnych, aktualnie niemal nieobecnych w ekwadorskich mediach [11].
Projekt gwarantuje także takie prawa jak klauzula sumienia, tajemnica zawodowa oraz poufność źródła. Staje również w obronie podstawowych praw pracownicznych, co ma istotne znaczenie ze względu na niestabilną sytuację osób zatrudnionych w tym sektorze. Wątpliwości wzbudził jednak wymóg posiadania przez nich wykształcenia dziennikarskiego. Autorzy projektu uzasadnili to potrzebą zapewnienia obywatelom dostępu do rzetelnych informacji. Stąd też przewidzieli określone sankcje w przypadku rozpowszechniania niesprawdzonych informacji, natomiast osobom będącym ich ofiarami przyznali prawo do repliki [12].
Jednak zdecydowanie najwięcej polemiki wywołała propozycja powołania Rady ds. Regulacji oraz Rozwoju Komunikacji mającej nadzorować sytuację na rynku medialnym. Pojawiły się bowiem obawy, iż będzie ona zbytnio uzależniona od władz państwowych. Ostatecznie rządowi przyznano jednak prawo mianowania wyłącznie jednego z jej pięciu członków [13].
Głosowanie nad projektem zaplanowane było wstępnie na 11 kwietnia 2012 r. W ostatniej chwili wprowadzono jednak dodatkowe poprawki, mające zwiększyć prawdopodobieństwo uzyskania aprobaty parlamentu. Wśród nich znalazła się decyzja o włączeniu do Rady Regulacyjnej po jednym delegacie reprezentującym ogół społeczeństwa oraz mniejszości indiańskie. Ostatecznie przychylono się również do wniosku opozycji, by głosowanie dotyczyło poszczególnych artykułów ustawy a nie całości projektu, co znacznie wydłużyłoby cały proces legislacyjny [14].
Istota sporu wokół nowej ustawy medialnej
Podobnie jak to miało miejsce w Argentynie, przedstawiciele prasy komercyjnej oraz partii prawicowych w Ekwadorze wspólnie przeciwstawili się projektowi nowej ustawy medialnej, nadając jej miano „polityki knebla” [15]. W obawie przed regulacjami mogącymi ograniczyć w drastyczny sposób wolność mediów argumentowali, iż w powyższej materii „najlepszym prawem jest prawo, które nie istnieje” [16]. Nie można jednak oprzeć się wrażeniu, iż spór ma silnie polityczny charakter.
W rzeczywistości masowe media przyczyniły się do pogłębienia napiętej atmosfery, nie dostarczając obywatelom informacji umożliwiających dokonanie niezależnej oceny projektu oraz zrozumienie jego podstawowych założeń. Pośród opublikowanych materiałów trudno znaleźć opinie o chociażby neutralnym charakterze, natomiast konsultowani eksperci prezentują przede wszystkim negatywne aspekty ustawy. W konsekwencji propozycje środowiska akademickiego oraz zaangażowanych w debatę ruchów społecznych pozostawały niedostrzegalne.
Dlatego coraz częściej wysuwane są argumenty, iż postulaty wolności wypowiedzi oraz prawa obywateli do informacji, w rzeczywistości stanowią jedynie instrument służący ochronie partykularnych interesów wielkich konsorcjów medialnych. Choć bowiem panuje powszechna zgoda, iż w świetle ogólnoświatowych standardów konsekwencje wyciągane w Ekwadorze w stosunku do osób oskarżonych o zniesławienie są niewspółmierne do szkodliwości społecznej czynu, bynajmniej nie stoją on w sprzeczności z obowiązującymi przepisami. Wydaje się więc, iż sedno problemu nie tkwi w konfrontacjach pomiędzy władzami państwa oraz przedstawicielami środków masowego przekazu, lecz w pilnej potrzebie określenia nowych, przystających do rzeczywistości zasad funkcjonowania rynku medialnego wielkich mediów. Stąd postawa dziennikarzy, sprzeciwiających się jakimkolwiek zmianom obowiązujących przepisów, a także postawa opozycji wykorzystującej prace nad projektem jako okazję do krytykowania aktualnie panującego rządu, w wątpliwy sposób przyczynia się do poszanowania podstawowych praw obywateli.
----------
[1] R. Jordán, A. Panchana, Los medios de Comunicación en Ecuador, w: The handbook of spanish language media, Nowy Jork 2009.
[2] Ibidem.
[3] Ibidem.
[4] I. Ramos, Mucho ruido y poco nueces: cobertura mediática y participación ciudadana en el debate de la nueva ley de comunicación en Ecuador, w: Íconos. Revista de Ciencias Sociales, nr 37, maj 2010.
[6] P. Mena Erazo, El presidente Rafael Correa perdona al diario El Universo, ”El País”, 27 luty 2012; [URL:http://internacional.elpais.com/internacional/2012/02/27/actualidad/1330348
672_609194.html].
[7] R. Jordán, A. Panchana, Los medios de Comunicación..., op. cit.
[8] A. V. Sánchez, La relación entre la propriedad y dominancia de los medios e comunicación masiva y la libertad de expresión e información social de las personas. El caso de la Televisón, kwiecień 2010; [URL: http://www.flacsoandes.org/comunicacion/aaa/
imagenes/publicaciones/pub_278.pdf].
[9] A. Amlatina, Ecuador: una ley para democratizar la comunicación, CIESPAL, 10 kwiecień 2012; [URL: http://www.ciespal.net/mediaciones/index.php/de-la-prensa/nacional/
981-ecuador-una-ley-para-democratizar-la-comunicacion.html].
[10] A. V. Sánchez, La relación..., op.cit.
[11] A. Amlatina, Ecuador: una ley para democratizarla..., op.cit.
[12] Ibidem.
[13] Ibidem.
[14] P. Mena Erazo, El partido de Correa busca apoyos para aprobar la Ley de Medios de Ecuador, ”El País”, 11 kwietnia 2012, http://internacional.elpais.com/internacional/2012/04/
11/actualidad/1334171859_241850.html
[15] M. T. Cutimbo Lozano, “Ecuador: hacia una democratización de la comunicación”, kwiecień 2011; [URL: http://www.flacsoandes.org/web/imagesFTP/1304110317.
Comunicacion___Ecuador.pdf]
[16] Ibidem.



Wolność w szwedzkim modelu państwa opiekuńczego