|
Kilka dni temu (1.05. 2007) przypadła 300 rocznica unii Anglii i Szkocji, która przesądziła o utworzeniu wspólnego brytyjskiego państwa. Zaledwie 2 dni później odbyły się wybory do szkockiego parlamentu , a zwycięzcą okazała się partia narodowców – SNP – głosząca hasła przywrócenia niepodległości tego kraju. Czy za kilka lat przybędzie Europie nowe państwo? REKLAMA
Strona 3 z 3 W wyborach 1997 Labour Party wdeptała konkurentów w ziemię. Trudno inaczej nazwać wynik najlepszy wynik wyborczy w historii lewicy, gdy zdobyła ona 2/3 miejsc w Izbie Gmin, a Konserwatyści nie zdobyli ani jednego miejsca poza Anglią (!!!) Taki świetny wynik oznaczał zielone światło dla planów nowego premiera. Brytyjscy wyborcy pokazali, że zgadzają się na przebudowę ustroju. Rządźcie się sami! O swojej przyszłości Szkoci znowu mieli zdecydować w referendum. Tym razem zadano Szkotom dwa pytania: czy są za utworzeniem szkockiego parlamentu (co oznaczało nadanie autonomii) oraz czy chcą go wyposażyć w uprawnienia do zmiany podatków. Na pierwsze pytanie w referendum 1997 twierdząco odpowiedziało 74.3% Szkotów , na drugie 63.5%. Wynik referendum umożliwił w 1998 uchwalenie w brytyjskim parlamencie ustawy konstytucyjnej Scotland Act, ustanawiającej autonomię dla Szkocji i określającą jej zasady. Co więc wolno Szkotom? Przede wszystkim, Scotland Act przywrócił szkocki parlament – Holyrood (pierwszy raz od unii w 1707!) Parlament ów jest wybierany co 4 lata według ordynacji mieszanej – 73 deputowanych w okręgach jednomandatowych, w systemie większościowym (zgodnie z modelem brytyjskim); 56 deputowanych w okręgach wielomandatowych, w systemie proporcjonalnym (zgodnie z modelem kontynentalnym). Tak wybrany szkocki parlament powołuje szkocki rząd pod wodzą szkockiego premiera. Jego pozycja względem parlamentu jest dużo słabsza, niż u premierów brytyjskich: po pierwsze - ordynacja mieszana wymusza system wielopartyjny i rządy koalicyjne, po drugie - nie może on rozwiązać parlamentu. Uprawnienia szkockiego i brytyjskiego parlamentu równoważą się wzajemnie. Z jednej strony, obowiązuje domniemanie kompetencji parlamentu szkockiego (decyduje on w sprawach, których wyraźnie nie zastrzeżono dla Westminsteru). Z drugiej strony, zakres owych kompetencji może być zmieniany przez rząd brytyjski (właśnie w drodze zastrzegania pewnych materii dla parlamentu brytyjskiego), a ustawy ogólnobrytyjskie (w sprawach zastrzeżonych) obowiązują również i w Szkocji. Szkocki parlament decyduje w dziedzinach takich jak: gospodarka, edukacja, służba zdrowia, rolnictwo, ochrona środowiska. Szkocja emituje również własnego funta (o wartości równej funtowi brytyjskiemu), a parlament może zmniejszać lub zwiększać o 3% brytyjskie podatki na terenie Szkocji (tax varying power). Autonomia czy niepodległość? W majowych wyborach do szkockiego parlamentu kolejny raz najlepiej wypadły Labour Party i SNP. Pierwsza z nich broni koncepcji Blaira – szkockiej autonomii, która zdała egzamin w praktyce. Zdecydowanie sprzeciwia się jednak idei niepodległej Szkocji – Gordon Brown wezwał np. do walki z „bałkanizacją” Wielkiej Brytanii, przez co rozumiał tendencje separatystyczne. Argumentował przy tym, że Szkocja wiele skorzystała na życiu we wspólnym państwie (w końcu sam razem z Blairem dał przykład szkockiej kariery). Narodowcy natomiast wskazują na małe, niepodległe państwa z Europy Środkowej, nieraz – jak Słowenia i Estonia – mniejsze od Szkocji, a jednak dobrze sobie radzące samodzielnie.
Odnotować trzeba jednak wzrost wpływów SNP – w trzecich szkockich wyborach po raz pierwszy zdobyła minimalnie więcej mandatów niż Labour (47:46). Oznacza to, że Labour, dotychczas rządząca Szkocją zapewne odda fotel premiera narodowcom. Co dalej ze Szkocją? W teorii jej autonomia, nadana ustawą brytyjskiego parlamentu, taką samą ustawą może zostać zlikwidowana. W praktyce byłby to wyborczy gol samobójczy dla rządzącej partii, a też zignorowanie wyniku referendum z 1997 – w brytyjskiej kulturze politycznej takie rozwiązanie nie wydaje się więc możliwe. Pojawiła się też koncepcja federalizacji Wielkiej Brytanii – uzasadniano, że jeśli Szkoci sami decydują o swoich lokalnych sprawach, również i Anglia powinna mieć własny parlament, nie tylko brytyjski. Przeciwnicy takiego rozwiązania dowodzą, że byłby to wstęp do rozpadu brytyjskiego państwa. Utrzymanie dotychczasowej sytuacji wydaje się najbardziej prawdopodobnym rozwiązaniem. Trzeba wiedzieć, że wszystkie główne partie poza SNP sprzeciwiają się niepodległości Szkocji, a elektorat narodowców pozostaje mniej liczny niż wszystkich innych szkockich partii razem wziętych. Ostatnia możliwość to utworzenie niepodległego szkockiego państwa. Czekałyby Szkotów nie tylko negocjacje z rządem brytyjskim (w praktyce – z Anglią), ale i z Unią Europejską , gdyby nowe państwo chciało wstąpić do tej organizacji. Tymczasem członkostwo Szkocji mogłaby zablokować np. Hiszpania obawiająca się precedensu i zachęty dla Katalonii i Kraju Basków. Warto wiedzieć, że w ostatnich wyborach SNP bardzo liczyła na głosy... polskich imigrantów zarobkowych, odwołując się do polskich tradycji walk o niepodległość. Skąd polscy wyborcy w szkockim głosowaniu? Otóż w myśl prawa wspólnotowego, każdy obywatel UE może głosować w wyborach lokalnych w miejscu swojego zamieszkania, a szkockie wybory potraktowano właśnie jako lokalne. Źródła : 1. Andrew Marr „The Battle For Scotland”, London 1995 2. Sebastian Kubas „Parlament szkocki – wyzwanie dla Zjednoczonego Królestwa”, Kraków 2003 3. Paweł Sarnecki „Ustroje konstytucyjne państw współczesnych” Kraków 2003 4. „Encyklopedia Unii Europejskiej” pod red. K.A. Wojtaszczyka, Warszawa 2004 5. http://en.wikipedia.org/wiki/Scottish_elections_2007 6. http://en.wikipedia.org/wiki/Acts of_Union_1707
|