|
Niewiele pojęć wywarło większy wpływ na sposób postrzegania historii i ocenę kultury przez społeczeństwa Zachodu niż idea postępu. Rozwój gospodarczy był wiodącym tematem politycznych dyskusji i propagandowych manipulacji. REKLAMA
Strona 1 z 2 Usprawiedliwiano nim niejednokrotnie decyzje działań wojennych. Wkład w postęp naukowy honorowano zaszczytnymi wyróżnieniami. Idea postępu cywilizacyjnego stanowiła jeden z ważniejszych motywów wychowawczych i celów, jakie stawiały przed sobą zinstytucjonalizowane systemy edukacji, nadzorowane przez państwa przemysłowe. W zachodniej koncepcji cywilizacyjnego postępu nie trudno jest dostrzec jednak wyraźne cechy typowej irracjonalnej dewocji. W jaki sposób bowiem wytłumaczyć można fakt, że społeczeństwa Zachodu, tak bezkrytycznie poświęcone celowi cywilizacyjnego rozwoju, rozumieją tak niewiele - by nie powiedzieć prawie nic - na temat cywilizacyjnego upadku? Nasuwa się też refleksja, czy gloryfikowany rozwój cywilizacyjny jest w istocie spełnieniem racjonalnych potrzeb ludzkich, czy też odgrywa rolę zniewalającego kultu? Czy cywilizacja, którą współtworzymy, jest – niczym bóg – nieskończona, czy też, wręcz przeciwnie, ma racjonalne ograniczenia i uwarunkowania, których rozpoznanie może przyczynić się do zmiany jakości naszej tragicznej już egzystencji?Każda ze znanych antropologom cywilizacji rozwinęła się w oparciu o źródła dostępnej energii, które zdołano pozyskać i wyczerpać. Żadna z cywilizacji nie mogłaby istnieć bez surowców energetycznych, które, z jednej strony, dawały im możliwość rozkwitu, z drugiej zaś, wyznaczały granice rozwoju, a nawet odpowiedzialne były za późniejszy ich upadek. Cywilizacja zachodnia nie stanowi żadnego wyjątku. Zawdzięcza swój przemysłowy rozwój wykorzystaniu paliw kopalnych, a przede wszystkim olbrzymich zasobów taniej ropy naftowej. Choć jej ideologiczni przywódcy starali się jej rozkwit przypisać zaletom „doskonałego systemu ekonomicznego” i szczytowym osiągnięciom umysłowym człowieka Zachodu, nietrudno jest zauważyć, że jedynie te ośrodki przemysłowe, które zdobyły dostęp do zasobów energii i posiadały dominujący wpływ na sposób ich dystrybucji, zdołały narzucić swoje zasady ekonomiczne na kontrolowanym przez siebie rynku. „Jakkolwiek lubimy myśleć o sobie, jak o kimś wyjątkowym w historii – pisze jeden z najbardziej szanowanych autorytetów współczesnej archeologii, Joseph Tainter – społeczeństwa przemysłowe podlegają tym samym prawom, które spowodowały upadek cywilizacji wcześniejszych”. [1] Saudyjskie powiedzenie potwierdza tę prawdę najtrafniej: „Mój ojciec jeździł na wielbłądzie. Ja jeżdżę samochodem. Mój syn lata odrzutowcem. Jego syn będzie jeździł na wielbłądzie”. Początki ery przemysłowej oparte były na węglu kamiennym, który stanowił energetyczne źródło napędu maszyny parowej, wykorzystywanej w manufakturach przemysłu tekstylnego Anglii. Późniejszym, ważnym zastosowaniem maszyny parowej było kolejnictwo. Tym czym w XIX wieku był węgiel, tym w XX w. okazała się ropa naftowa. Pierwsze jej złoża, odkryte w Pensylwanii jeszcze w 1859 r., zainicjowały wielką karierę tego surowca, którego pierwotnym zastosowaniem było oświetlenie naftowe. W krótkim czasie John D. Rockefeller zdołał zmonopolizować przemysł wydobywczy i rafineryjny Stanów Zjednoczonych, budując swoje imperium Standard Oil of Ohio. W Europie, w latach 1880., przedsiębiorstwa zakładane kolejno przez Rothschildów, Ludviga Nobla (starszego brata Alfreda) oraz Marcusa Samuela (Shell Transport and Trading Company) przystąpiły do eksploatacji regionu Baku na Morzu Kaspijskim. Koncern Royal Dutch Company rozpoczął wiercenia w regionie Indonezji. [2] W początkach XX wieku zastosowanie paliwa naftowego przeszło gwałtowną rewolucję. Elektryfikacja miast doprowadziła do zmniejszenia zapotrzebowania na lampy naftowe, ale w tym samym czasie ropa naftowa znalazła swego największego i najwierniejszego sojusznika: silnik spalinowy wewnętrznego spalania, zastosowany do napędu pojazdów mechanicznych. Fenomen popularności tego wynalazku przeszedł do historii i pozostanie dla wielu największą legendą minionego wieku. Do 1913 roku technika masowej produkcji umożliwiała pracownikom zakładów Forda w Michigan budowę Modelu T w 12,5 godziny, ale z wprowadzonej rok później nowej linii montażowej pojazd Tin Lizzie zjeżdżał już co 93 minuty. W ciągu pierwszych dwudziestu lat ubiegłego wieku zużycie benzyny w USA wzrosło drastycznie z 4 tysięcy do 4 milionów galonów rocznie. „W 1923 roku jeździło więcej samochodów po drogach [rolniczego stanu] Kansas niż w całej Francji czy w Niemczech, a do 1927 roku Stany Zjednoczone produkowały około 85% pojazdów całego świata”. W ten sposób rozpoczynała się era motoryzacji i - jak powiedział kiedyś o Fordzie gwiazdor filmowy Will Rogers - „zabierze nam sto lat, by stwierdzić, czy pomógł nam, czy też zaszkodził, ale jedno można przyznać już dziś na pewno, że nie pozostawił nas tam, gdzie nas znalazł”. Sto lat minęło chyba zbyt szybko, by znaleźć odpowiedź na tak zasadnicze pytanie w społeczeństwie oszołomionym komercyjną iluzją, tym bardziej, że życie zmieniło się nie do poznania. Proces zmian jakiego byliśmy świadkami - proces nazywany postępem cywilizacyjnym - nie był jednak, jak nam zdołano wmówić, wynikiem demokratycznych decyzji, ale w przeważającej mierze był następstwem grabieży i konsekwencją przemocy tych, którzy zaangażowani byli w walkę o zdobycie prawa do dystrybucji surowca energetycznego. „Każda kropla ropy warta jest jednej kropli krwi” – stwierdził nie bez podstawnie, w czasie pierwszej wojny światowej, premier Francji, Georges Clemenceau. I nie było w tym jakiejkolwiek przesady. Japonia przystąpiła do II wojny światowej w celu zdobycia kontroli nad indonezyjskimi złożami ropy naftowej. Celem strategicznym przemysłowców hitlerowskich Niemiec było Baku ze swymi olbrzymimi zasobami naftowymi w Morzu Kaspijskim. Inwazja Iraku na Kuwejt była wynikiem złamania przez Kuwejt założeń, dotyczących limitów wydobywczych w ramach OPEC, która to praktyka zaniżała ceny ropy w regionie i wskutek tego narażała Irak na straty handlowe. Władze Stanów Zjednoczonych, których zasoby energetyczne weszły w fazę wyczerpania na początku lat 1970, wielokrotnie prezentowały stanowisko, że dostęp do obcych złóż ropy naftowej jest naczelnym celem politycznym, stanowiącym uzasadnienie militarnych interwencji państwa. [4] (4) Jednocześnie wszystkie artykuły pierwszej potrzeby, komfort, luksus i cuda techniki naszych czasów takie jak: centralne ogrzewanie, klimatyzacja, motoryzacja, lotnictwo, oświetlenie elektryczne, tania odzież, muzyka popularna, kinematografia, supermarkety, artykuły gospodarstwa domowego, środki farmaceutyczne, tworzywa sztuczne, uzbrojenie narodowe, słowem cały nasz współczesny Disneyland, zawdzięczają swoje powstanie i nieprzerwane istnienie, w mniejszym czy większym stopniu, tanim paliwom kopalnym.
|