|
Debata po szczycie Rady Europejskiej sprowadzała się w Polsce do oceny kompromisu zawartego w sprawie systemu głosowania. Inne kwestie prawie nie zostały zauważone. Jakie ustalenia mandatu na konferencję międzyrządową Pan uznałby za najważniejsze? REKLAMA
Strona 1 z 2 Debata w Polsce skoncentrowała się niestety na jednym problemie – dosyć istotnym ale nie najważniejszym. Dla mnie najważniejszą propozycją jest przekształcenie Unii w organizację międzynarodową - w spójną, przejrzystą strukturę, która jest kreowana przez państwa członkowskie, w której to państwa mają kompetencje do określania tego czym się ona zajmuje i w jakim zakresie. Ta propozycja wyjaśnia czym ma być proces integracji europejskiej - państwa członkowskie kładą kres spekulacjom, że proces ten zmierza w kierunku jakiegoś rodzaju quasi-państwa, kosztem suwerenności państw członkowskich. Traktat reformujący ma tu postawić „kropkę nad i”. Czy można powiedzieć, że ten nowy Traktat reformujący przejmuje regulacje Traktatu konstytucyjnego, zmieniając jedynie etykietę? Z taką ocena trzeba bardzo uważać. Oczywiście mandat wskazuje na to, że większość rozwiązań, które zawierał Traktat konstytucyjny, znajdzie się teraz za pośrednictwem Traktatu reformującego w zmienionych – obecnie obowiązujących traktatach – to znaczy w Traktacie o Unii Europejskiej i Traktacie o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej (który zastąpi Traktat ustanawiający Wspólnotę Europejską). Ale tak proste stwierdzenie, że jest to jedynie „przepakowanie” Traktatu konstytucyjnego nie odpowiada rzeczywistości politycznej, bo zawarte w nim rozwiązania zostały jeszcze raz przedyskutowane, państwa wyraziły swoje preferencje, obawy i zainteresowania. To zostało poddane mocnej weryfikacji politycznej i ponownie zgodzono się, że znaczna część tego co uzgodniono w roku 2003 i 2004 ma stanowić podstawę reformy ustrojowej Unii. Wracając do problemu, który był eksponowany w polskich mediach: czy należałoby uznać, że Polska ustąpiła godząc się na wejście w życie systemu ważenia głosów w Radzie Unii Europejskiej za pomocą tzw. podwójnej większości od 2014, czy raczej – jak zdają się mówić rządzący – ten nowy system głosowania jest na tyle odległy w czasie, że jego wprowadzenie wcale nie jest przesądzone, bo za kilka lat mogą mieć miejsce nowe ustalenia? Sytuacja prawna, gdyby Traktat reformujący wszedł w życie, będzie jednoznaczna. Od roku 2014 zacznie działać – z niewielkimi modyfikacjami - proponowana w Traktacie konstytucyjnym „podwójna większość”. Przez trzy kolejne lata można będzie, na wniosek jednego z Państw, sięgnąć do systemu nicejskiego, a po roku 2017 będzie działać podwójna większość, z niewielkimi modyfikacjami dotyczącymi wprowadzenia mechanizmu zwanego „formułą z Joaniny”, która - w przypadku kontrowersyjnego aktu prawnego – przymusza państwa do kontynuowania negocjacji i osiągnięcia kompromisu.
|