|
Szlakiem afrykańskich Sułtanów |
|
|
|
Błażej Popławski, Cyprian Kozera
|
|
30.06.2009. |
|
W połowie sierpnia czwórka studentów afrykanistyki Uniwersytetu Warszawskiego przeprowadziła w Tanzanii badania terenowe. Poniżej zamieszczamy ich relację z podróży szlakiem afrykańskich sułtanów… REKLAMA
Strona 2 z 4 Jeszcze wieczorem udało nam się znaleźć transport na Zanzibar. Wynajęliśmy łódkę (jahazi) za około 15 USD na osobę. Pobudka przed świtem; nerwowa godzina czekania na kapitana łodzi, prowokująca podejrzenia, czy aby nasza zaliczka nie była właśnie wydawana w Dar es Salaam, i… ruszamy w „krótki” rejs na wyspę.
Podróż miała nam zająć trzy godziny. Nasi rybacy, zapewne na skutek niepomyślnych wiatrów, sterowali łódką przez siedem godzin. Pierwsze słowo ze zdań wymienianych przez żeglarzy, jakie zrozumieliśmy, padło po dwóch godzinach rejsu. Brzmiało: Tumekosea… (Popełniliśmy błąd / Zgubiliśmy drogę).
Po drodze mijaliśmy inne jahazi z rybakami. Krajobraz ten nie zmienił się od stuleci. Połowy ryb to nadal główne źródło zarobkowania mieszkańców nadmorskich wiosek. Łódki opuszczają przystanie świtem i wracają późnym popołudniem. Ryby sprzedawane są na wybrzeżu i okolicznych targach.
Zdajemy sobie sprawę, że kurs na Zanzibar stanowi dla naszych czterech rybaków szansę zarobienia na miesięczne utrzymanie dla ich rodzin.
Tanzania zaliczana jest do najuboższych państw świata. Większość ludności zatrudniona jest w mało dochodowym rolnictwie, często pozwalającym jedynie na zaspokojenie własnych potrzeb żywieniowych.
Na Zanzibar docieramy w samo południe. Desant dokonujemy wysuniętym najbardziej na północ, słynącym z doskonałych plaż przylądku Nungwi. Desant to najwłaściwsze słowo, ponieważ jahazi nie dopłynęło do jakiejkolwiek przystani, ale wysadziło nas z plecakami w morzu kilka metrów od plaży. Lądowanie grupki białych na plaży przynależącej do drogiego ośrodka wypoczynkowego wywołało duże zdziwienie pośród opalających na się na plaży turystów.
 Nungwi to kurort składający się z kilku hoteli położonych nad samą plażą. Na ich obrzeżach mieszka grupa rastafarian, wyplatających czarno-czerwono-zielono-żółte bransoletki przy dźwiękach reggae. To najpowszechniejszy motyw, jedyna pamiątka po panafrykańskich ideach. Rastafarian łatwo poznać – dumnie noszą długie dredy i czasem… grube wełniane czapki w kolorach tęczy.
|
|
|