Świat Kabaki i Museveniego - relacja z Kampali Drukuj Email
( 8 głosów)




Błażej Popławski   
12.11.2007.
Stolica Ugandy zmieniła swoje oblicze w przeciągu ostatnich lat. Obok kilkunastu biurowców, w których swe siedziby mają firmy europejskie i amerykańskie, rozrastają się slamsopodobne przedmieścia, w których w skrajnym ubóstwie wegetuje kilkaset tysięcy ludzi.
REKLAMA
Przez granicę kenijsko-ugandyjską przejechałem w miejscowości Bussia. Szybko odnalazłem niewielki dworzec mieszczący się nieopodal granicznych szlabanów. Na placyku znajdowało się kilkanaście busików. To najbardziej popularny środek transportu w Afryce Wschodniej. W Kenii nazywa się je matatu, w Tanzanii – daladala. Do środka mieści się oficjalnie 10-14 osób, w rzeczywistości jednak zapakowywane jest 20-30.

Na busikach namalowane są jaskrawymi farbami katolickie dewizy: cytaty z Pisma Świętego, fragmenty Ewangelii. Niektórzy kierowcy – muzułmanie - umilają z kolei życie podróżujących puszczanymi ze starych kasetowców pieśniami muezina.

Podczas podróży cały czas trwa wymiana zdań. W Ugandzie oficjalnym językiem jest angielski, jednak rozmowy w miejscach publicznych toczone są zazwyczaj w lokalnych językach.

Sądząc po gestykulacji, nerwowym tonie wypowiadanych zdań, rozmowa zapewne dotyczy polityki. Główne tematy w gazetach dotyczą konfliktu na północy kraju lub kontrowersyjnych reform prowadzonych przez prezydenta Museweniego. Władzę przejętą w wyniku zamachu wojskowego utrzymuje on już 21 lat. Dla jednych jest symbolem modernizacji i nowoczesności, dla drugich – dyktatorem nieudolnie zmieniającym Ugandę.

5 minut za granicą pierwszy dłuższy postój. Jego przyczyną są małpy, które urządziły sobie bananowy piknik na środku drogi.

Droga po 20 km zmienia się radykalnie. W miejsce wyasfaltowanej nawierzchni szerokości 4-5 metrów pojawiają się rozkopane ścieżyny, przypominające transzeje. Po dwóch godzinach sytuacja jeszcze bardziej się pogarsza. Zaczyna padać deszcz. Kierowcy lawirują wśród ciężarówek na wpół zakopanych w błocie.
Zaledwie 15 proc. dróg w tym kraju ma utwardzoną nawierzchnię…

Co pewien czas pojawiają się posterunki policji. Na każdym słyszałem dźwięk monet wsypujących się do kieszeni. Rytualne myto.

Frustrację potęgował widok aut mknących w przeciwną stronę bez większych problemów – Ugandyjczycy naprawiają drogę w stronę granicy, co nie musi oznaczać drogi od granicy...
 
Do Kampali dotarłem około południa. Brak jakiegokolwiek zegarka ułatwia przestawienie się na afrykańską percepcję czasu. Postanowiłem pozbyć się jak najszybciej plecaka i zdobyć jakikolwiek przewodnik po tym kraju.

Lokum znalazłem zaraz nieopodal stacji matatu.

Po kwadransie spaceru znalazłem najlepszą z dotychczas widzianych w Afryce księgarni. Bardzo solidnie zaopatrzona. Skupiłem się na lekturze „Lonely Planet (East Africa)”. Nie warto kupować tej książki dla samej Ugandy – o kraju tym jest raptem 100 stron, z czego 1/4 przypada na Kampalę. Reszta to informacje o parkach narodowych.

Sprzedawczyni była wyraźnie zażenowana, zwracając mi uwagę, bym „albo kupił przewodnik, albo opuścił sklep…". Ech, gdzież standardy empikowe...

Kampala przypomina Rzym: miasto położone na wzgórzach; dużo zieleni.
Na jednym ze wzgórz wypatrzyłem meczet i postanowiłem, jakoże topografia miasta nadal nie była przeze mnie dostatecznie rozpracowana, spróbować wdrapać się do niego. Okazało się to dobrą decyzją. Godzinka pod górkę... i panorama całego miasta przede mną.

Co prawda, lokalny imam zdziwił się nieco, gdy zasiliłem skarbonkę wspólnoty muzułmańskiej... złotówką, ale i tak pozwolił mi wejść na szczyt minaretu.

Wracając do downtown, zahaczyłem także o fikuśnie wyglądający budynek, który okazał się gigantycznym centrum handlowym położonym nieopodal najczystszego parku miasta. Przed wejściem do parku tabliczka z napisem: „Uwaga! Piłeczka golfowa może zabić!”.

Nocny powrót przez miasto nie należał do przyjemnych. Kampala to jeden wielki bazar, ul, wypełniony kłębiącymi się straganiarzami.

Kolejny dzień minął w Bibliotece Narodowej, Archiwum Centralnym, Bibliotece Uniwersyteckiej. Dostępu do zbyt wielu dokumentów nie uzyskałem, ale warto było przejrzeć katalogi bibliotek i podyskutować z pracownikami archiwów. Swoistym sukcesem okazało się uniknięcie opłaty 50 dolarów za samo przejrzenie fiszek z zawartością.

Wiedzę o Polsce Ugandyjczycy czerpią głównie z raportów Banku Światowego z lat 1995-2001. Te ekonomiczno-politologiczne sprawozdania nie znajduję zbyt wielu czytelników. Na hasło „Poland”, większość bibliotekarzy podaje mi książki o Holandii…

Samo życie biblioteczne doskonale nadaje się na mikrohistorię: wąska, zamknięta przestrzeń, przypominająca polskie biblioteki osiedlowe, wypełniona setkami studentów.

Zwiedziłem tez dokładnie campus Makerere University. W księgarni natknąłem się na sporo książek z działu gender studies. O dziwo, znalazłem tez książkę o AIDS, mimo kampanii, eliminującej osoby zarażone HIV z życia publicznego tego kraju – nie można jednak zapomnieć, że kraj ten ma największą liczbę chorych na kontynencie... Warto wspomnieć obszerny zestaw książek o rozliczeniu z ludobójstwem w Rwandzie.

Kolejnego dnia udałem się na długi spacer do świątyni bahaistów. Godzina przez przedmieścia w ulewie. Krajobraz pełen płynących we wszystkie strony ścieków, dzieci taplające się w błocie, próbujące wybudować zamki z lepkiego piasku, w tle mężczyźni nakrywający płachtami świeżo uformowane z gliny cegły; wszędzie sprzedawcy z zielonymi bananami - przed każdym kilkanaście kiści... Populację Kampali stanowi około 1,2 miliona ludzi, z czego pół miliona mieszka w gliniano-blaszanych chatkach na przedmieściach. Osoby w nich mieszkające często muszą sobie radzić bez prądu i bieżącej wody.
 
Wejście na wzniesienie ze świątynią bahaistów dostarczyło wrażeń zbliżonych z podejściem pod Święty Krzyż. Zamiast Gór Świętokrzyskich – lepianki na polach.

Wokół świątyni znajduje się park: zadbany, zieloniutki (signum distinctivum bahaistów). Ostatni raz tak zadbane parki widziałem w zamkniętych ogrodach w Oxfordzie - także tutaj studenci przygotowują się do egzaminów, leżąc z książkami pod głową na kocach pod drzewami.

Świątynia ma kształt rotundy. Nakryta jest kopułą z zielonego kamienia, ściany wykonane są z kremowo-pomarańczowego cegieł. Na chwilę zapomniałem o krajobrazie przedmieść Kampali: lepiankach z gliny, roztapiających się podczas większych ulew, hałaśliwych bazarach i kaznodziejach nawołujących do uczestnictwa w nabożeństwach.

Bahaizm to sekta powstała w XIX wieku. Nazwa jest eponimiczna. Bahai ustawił siebie w jednym rzędzie z Jezusem, Mahometem, Zaratustrą, Buddą, Mojżeszem… W świątyniach bahaistów – także w kampalskiej – leżą święte księgi wszystkich głównych religii.

W Afryce znajduje się 46 narodowych zgromadzeń z 3000 wyznawców. Pochodzą oni – jak głoszą oficjalne statystyki bahaistów – z 1250 plemion, co stymuluje tłumaczenie świętych tekstów na 266 afrykańskich języków.

W lokalnej księgarence długo pogawędziłem ze sprzedawczynią, która rozpoczęła ze mną rozmową od pytania: „jesteś bahaistą?” (...) „nie mówi się NIE, tylko JESZCZE NIE”.

Jedną z zasad bahaistów jest głęboki egalitaryzm i preferowanie związków międzykulturowych. Widoczne to było podczas niedzielnego nabożeństwa. Uczestniczyłem w nim wraz z setką osób. Większość dzieci pochodziło z mieszanych małżeństw.

W Kampali zwiedziłem także Muzeum Narodowe. Krótki wywiad z kustoszem umożliwił mi głównie wytargować cenę o 50 proc. Wewnątrz budynku: zestaw eksponatów, prezentujących różnorodność kulturową Bugandy (od ubrań, przez broń, przedmioty kultu religijnego, wędki, haczyki…). Uroku dodawała muzyka – w muzeum akurat odbywała się próba grupy słynnych ugandyjskich muzyków grających na ksylofonach. Instrumenty te pamiętały podobno czasy królestwa Kitwara (przed XVIII wiekiem).

Wracając z muzeum przetestowałem lokalne piwo marki BELL. Komuś pewnie ten dzwon bije – mnie na pewno nie. Kolejnego dnia spróbowałem NILE – honor słynnych browarów ugandyjskich uratowany!

Kolejny dzień spędziłem z historią Bugandy. Poprzedniczka Ugandy skryła się w kilku miejscach. Pierwszym moim celem był Stary Pałac Kabaki – budynek w renowacji, ale... bilety sprzedają. Ponura satysfakcja z wytargowania ceny o 80 proc. i usłyszenia od strażnika z duma prezentującego jedyny „eksponat” pałacu: "tutaj stal tron kabaki" - przede mną kominek z drabina malarska...

Następnym obiektem na trasie historii Bugandy było Jezioro Kabaki - jestem pewien, ze nawet kabaka się w nim nie kąpie. Tiry za to na pewno się w nim myje. Grupowo, po kilkanaście. Uroku wyspie dodawała wysepka z pelikanami i stara antena satelitarna.

Miłego złe początki: od tego momentu zwiedzanie okolic Kampali na szczęście nabrało rumieńców. Nowa Rezydencja Kabaki okazała się przyzwoicie wyglądającym pałacem z flagami 50 klanów. Udało mi się dostać do środka i poznać nieco centrum życia politycznego, łączącego tradycje starej Bugandy z nowoczesną Uganda.

Następne na trasie okazały się dwa kościółki: oba położone na wzgórzach; w obu odbywały sie śluby.

Obecnie 2/3 ludności kraju to chrześcijanie. Większość organizacji pozarządowych bazuje na funduszach kościelnych.

Warto wspomnieć dłuższą rozmowę z działaczem lokalnej organizacji o sytuacji dzieci w północnej Ugandzie. Wyniki 8-letniego projektu edukacyjnego opartego na trójstronnej współpracy Kosciół-prezydent-NGO okazują się zaskakująco pozytywne.

Z katedry udałem się wprost do Kasubi, gdzie mieszczą się groby królów Bugandy. Obiekt ten został w 2001 roku wpisany na listę Światowego Dziedzictwa Kultury.

Po przejściu przez Bujjabukula, chatę strażników (obecnie – bileterów) zwiedzający ma przed sobą plac w kształcie półkola o średnicy 50-60 metrów. Na jego granicy mieszczą się chaty członków rodziny królewskiej, zbrojownie, magazyny bębnów: z prawej: Bakumba, Mawome, Dinnakiga-Agatti, Luvumbi, Nalinya-Omukulu; oraz z lewej: Ndoga Obukaba, Katamala, Njagala-Kasayi oraz Gazimbe.

Na środku placu znajduje się wybudowana prawie wiek temu Muzibu Azaala Mpanga. To gigantyczna chata o wysokości 8 metrów i średnicy 25 wypełniona dzidami, stołkami, królewskimi taboretami, misternie plecionymi matami, zdjęciami sprzed wieku. Turyści dopuszczani są tylko do przedsionka. Dalej znajduje się „Święty Las” – kotara, a za nią szczątki czterech władców Bugandy. Wstęp tam maja tylko członkowie rodziny królewskiej.

Grobowce i pałac Kasubi stanowią główny punkt trasy turystycznej, w którą inwestuje Uganda. Ma ona, razem z siecią parków narodowych, uzdrowić tradycyjnie główne źródło finansów państwa, zniszczone wieloletnia wojną domową. Inne atrakcje na oficjalnym państwowym szlaku to: XIX-wieczne więzienie Katereke, Budowla Koronacyjna Naggalabi, Grobowce Wamala, NnamasoleKanyange, Baagalayaze Nnamasole oraz Wodospady Ssezibwa.

Kolejnego dnia udało mi się także wejść do meczetu. Meczet górny i dolny stanęły otworem dopiero po okazaniu legitymacji dziennikarskiej i deklaracji, że „po powrocie napiszę artykuł że nie wszyscy muzułmanie to terroryści…”.

Stolica Ugandy zmieniła swoje oblicze w przeciągu ostatnich lat. Pojawiło się kilkanaście biurowców, w których swe siedziby mają firmy europejskie i amerykańskie. Władze inwestują w szlaki historyczne. Jednocześnie wokół Kampali rozrastają się slamsopodobne przedmieścia, w których w skrajnym ubóstwie wegetuje kilkaset tysięcy ludzi. Sytuacja nie zmieni się już raczej podczas trzeciej kadencji Museweniego. Może zatem: do czterech razy sztuka?
Drukuj Email
 
Powiązane tagi:

Panstwa:  Uganda  
Inne:  Muzułmanie  
czesc wiara bahai to nie sekta:) to najmlodsza swiatowa religia:) ale artykul mi sie spodobal:) pozdrawiam kusztar
bahai, 2008/08/08 10:28
Dodaj swój komentarz do tego artykułu...
Imię (wymagane)
Komentarz
Zaloguj lub zarejestruj się aby móc dodawać komentarze.

Prezydent Bronisław Komorowski zapowiada, że Polska będzie korzystać z doświadczeń Francji w czasie przypadającej na przyszły rok naszej prezydencji w Unii Europejskiej.
więcej...
Niemiecki rząd przyjął projekt ustawy, która ma pozwolić zaoszczędzić państwu do 2014 roku ponad 80 miliardów euro.
więcej...
Nicolas Sarkozy, wypowiadając wojnę "przestępcom urodzonym za granicą", zainaugurował kampanię wyborczą.
więcej...
 AnalizySystemy polityczne  Imigracja  Cywilizacje  Konflikty  Ekologia  Terroryzm  Polityka zagraniczna  Dyplomacja  Emigracja  Separatyzm  Stosunki międzynarodowe 
 GospodarkaWaluty  Ropa naftowa  Sektor bankowy  Giełdy  Rynek pracy  Nieruchomości  Surowce  Gaz ziemny  Media  Technologie  Przemysł samochodowy 
 OrganizacjeNATO  OBWE  OPEC  ONZ  Al-Kaida  G-20  MFW  WNP  ASEAN  WTO 
 PaństwaNiemcy  Francja  Izrael  USA  Wielka Brytania  Indie  Chiny  Rosja  Irlandia  Ukraina  Turcja  Hiszpania  Brazylia  Iran  Sudan  Włochy  Afganistan  Gruzja  Informacje dla wyjeżdżających 
 Po godzinachRecenzje  Film  Wywiady  Książka 
 RegionyUnia Europejska  Bałkany  Afryka  Bliski Wschód  Daleki Wschód  Kaukaz  Azja  Darfur  Krym  Kaszmir 
 StylSavoir vivre 
 Unia EuropejskaSłownik UE  Komisja  Prezydencja  Strefa Euro  Traktat lizboński  Strefa Schengen  Partnerstwo Wschodnie  Europejska Polityka Sąsiedztwa 
Zaloguj sie
         
     
SERWIS SPECJALNY
Prezydencja_serwis
REKLAMA
UE_serwis_specjalny