|
O powstających w Polsce nowych Instytutach Konfucjusza oraz rosnącym zainteresowaniu Chinami i językiem chińskim w naszym kraju z dr hab. inż. Markiem Tukiendorfem, prorektorem ds. nauki Politechniki Opolskiej rozmawia Aleksander Kobyłka. REKLAMA
Strona 2 z 2 A zatem ze strony Politechniki nawiązanie współpracy i powołanie Instytutu ma dwa zasadnicze cele: zapewnienie sobie zasobów, które pozwolą na sprawniejsze i liczniejsze nauczanie języka chińskiego oraz rozwijanie współpracy naukowej?
Dokładnie tak, przy czym istnieje jeszcze jedna, bardzo ważna kwestia. Dla każdej uczelni, nawet największej, tego rodzaju instytucja przerasta jej potrzeby. Ona dostarcza nauczycieli, specjalistów oraz umożliwia wymianę, ale każda uczelnia może to robić w ramach działań bilateralnych na mocy podpisanych umów. Natomiast Instytuty są pewnym darem dla miast i regionów, dlatego noszą one nazwy: Instytut Konfucjusza w Krakowie, w Opolu, a nie na Uniwersytecie Jagiellońskim, na Politechnice Opolskiej, choć oczywiście umowy są podpisywane pomiędzy polską i chińską uczelnią partnerską. Dlatego szereg stolic i ważnych miast w Europie, Azji i Ameryce Północnej cieszy się posiadaniem takiego Instytutu. Niestety w tym gronie nie ma Warszawy.
Co ciekawe, zazwyczaj w tego rodzaju współpracy dominują uniwersytety i jednostki okołohumanistyczne. Ich przedstawiciele patrzą na nas z pewnym podziwem, gdyż my mamy odmienne podejście - chcemy tę współpracę aplikować do rzeczy namacalnych materialnie. Politechnika siłą rzeczy różni się od uniwersytetu tym, że produkuje pewne dobra, że myśl naukowa skierowana jest na aspekt materialny. Nauka, wedle strategii lizbońskiej oraz naszej głębokiej wiary, ma się skończyć finalnym produktem do zastosowania i w tym kierunku kształcimy naszą młodzież, stawiając silny nacisk na wątek technologiczno-ekonomiczny. Natomiast uniwersytety mają inną domenę. One interesują się sprawami humanistycznymi, polityką, zagadnieniami związanymi ze stosunkami międzynarodowymi. My te kwestie doceniamy, ale kładziemy nacisk na wymierne wymiary współpracy.
Przechodząc do konkretów, kiedy można liczyć na realizację podpisanej umowy?
Umowa jest podpisana, a zatem teraz musimy przejść do spraw organizacyjnych – należy stworzyć budżet, pokazać, że mamy odpowiednie miejsce, które należy odpowiednio przygotować, a następnie przedstawić stosownym władzom partnerskim. Uczelnia ma obiecane 100 tys. dolarów kapitału startowego, obecnie na warsztatach kształceni są również przyszli pracownicy Instytutu. Nie jestem teraz w stanie określić dokładnej daty otwarcia, gdyż w dużej mierze zależy ona od tempa przygotowań prowadzonych przez uczelnię we współpracy z władzami marszałkowskimi i władzami Opola. Ale są to już wyłącznie kwestie techniczne i organizacyjne.
Czy istnieją już konkretne plany dotyczące działalności Instytutu?
Plany istnieją, gdyż były one elementem wniosku o powołanie placówki. Główne plany dotyczą poszerzenia oferty kształcenia języka chińskiego, w tym planujemy również wprowadzić ten język do szkół podstawowych i średnich. Kolejnym elementem jest stworzenie lepszych mechanizmów wymiany studentów i pracowników naukowych. Resztę planów pozostawiamy ludziom kompetentnym związanym z kulturą czy nauką, którzy mogą i chcą przedstawiać swoje własne programy i wizje działania. Chcemy zaprosić do współpracy wszystkich zainteresowanych, którzy będą mieli pomysły we wszelkich płaszczyznach działania. Mogę zagwarantować, że nie będzie to Instytut uśpiony, a będzie to bardzo dynamiczna jednostka kulturalno-naukowa, która będzie tętnić życiem. Myślę, że każdy, kto w ostatnich latach był w Chinach, będzie popierał tego rodzaju działania, gdyż dzięki takim Instytutom powstaje szansa na nadrobienie straconego czasu polskiej nieobecności w Chinach.
Można powiedzieć, że Polska jest spóźniona w odkrywaniu Chin o co najmniej dziesięć lat. Czy planuje Pan współpracę z pozostałymi placówkami w Polsce? Niedawno rozmawiałem z panią Joanną Wardęgą z krakowskiego Instytutu, która wyraziła radość w związku z powstaniem kolejnych jednostek, wyjaśniając, że popyt na organizację konferencji, szkoleń, imprez związanych z Chinami jest w Polsce tak duży, że oni nie są w stanie sami go zaspokoić.
W trakcie trzydniowej konferencji w Pekinie szefów i mentorów Instytutów Konfucjusza na całym świecie, doprowadziliśmy do nieformalnej umowy pomiędzy polskimi placówkami, która przewiduje wzajemne wsparcie i współpracę. Z całą pewnością każdy z nas ma inną koncepcję i inny kierunek działań – niektórzy bardziej uniwersytecki, my bardziej politechniczny. W trakcie tej konferencji wskazywano na konieczność lepszego przepływu informacji i lepszej synchronizacji działań w obrębie krajów, a także pomiędzy sąsiadującymi państwami. Przykładowo, jeden z Instytutów znajduje się w Ołomuńcu i jest naturalnym partnerem w ramach takiej międzypaństwowej współpracy. A zatem mogę zapewnić, że taka koordynacja działań będzie miała miejsce. W Polsce współpraca może być o tyle łatwiejsza, a zarazem ciekawsza, że tak jak wspomniałem, nasze podejście będzie nieco inne niż podejście uniwersytetów, a zatem będziemy mogli bardzo dobrze się uzupełniać.
|