|
Odziedziczone marzenia. Spadek po moim ojcu to autobiografia Baracka Obamy, napisana na długo przed początkiem jego aktywności w sferze politycznej. Przyszły senator i kandydat na prezydenta USA w bardzo osobisty sposób opisuje swe życie – dzieciństwo spędzone na Hawajach, pracę działacza społecznego w najbiedniejszych dzielnicach Chicago i wyprawę do rodzinnej Kenii – kraju swego ojca, który dla młodego Obamy na zawsze pozostał obcy. Książka to także opis trudności i dylematów, z jakimi w „białej” Ameryce muszą się zmagać czarnoskórzy obywatela.
O młodym życiu Baracka Obamy, jego prezydenckich aspiracjach i szansach na uzyskanie nominacji Partii Demokratycznej z Panem Piotrem Szymczakiem, tłumaczem książki Odziedziczone marzenia rozmawia Przemysław Pietraszek. REKLAMA
Strona 1 z 2 Książka po raz pierwszy ukazała się w 1995 r., dwa lata przed wyborem Obamy do Senatu stanu Illinois i początkiem jego kariery politycznej. Który etap życia Obamy był Pana zdania decydujący dla wyboru jego przyszłej kariery?
Oprócz wielkiego talentu retorycznego główną siłą polityczną Baracka Obama jest wizerunek polityka, który łączy ludzi. Obama podkreśla, że nie trzeba wyborców dzielić, żeby nimi rządzić. Dla takiego wspólnotowego myślenia o polityce decydujący był okres pracy społecznej w Chicago, gdzie Obama pomagał społecznościom lokalnym organizować się ponad ostrymi podziałami politycznymi i rasowymi. W Odziedziczonych marzeniach politycy to z reguły ludzie, którzy wykorzystują i podsycają konflikty dla własnej korzyści. Obama wyciąga z tego radykalną lekcję. Symbolem jego kampanii są słowa wygłoszone po zwycięstwie w stanowych prawyborach w Południowej Karolinie: „Podróżując po tym stanie przez ostatni rok nie widziałem białej Południowej Karoliny ani czarnej Południowej Karoliny – widziałem po prostu Południową Karolinę”. Dwuletni Barack został opuszczony przez swojego ojca, który po wyjeździe z Hawajów udał się na studia doktoranckie na Harvard University, a następnie wrócił do rodzinnej Kenii. W jaki sposób brak ojca wpłynął na rozwój młodego Obamy?
Częściowo to jest Freudowskie pytanie o miejsce ojca w życiu. Podobno Napoleon, zasiadając w cesarskim przepychu podczas własnej koronacji, nachylił się do brata i powiedział: „Gdyby to mógł zobaczyć nieboszczyk ojciec…” Katedra Notre Dame i korona Cesarza Francuzów nabrałyby dla Napoleona właściwego smaku dopiero wtedy, gdyby mógł na nie patrzeć jakiś skromny Korsykanin… Podobnie w życiu Obamy nieobecny ojciec – błyskotliwy i pracowity student, potem wysoki urzędnik państwowy w Kenii – długo pozostawał ideałem i zachętą do niezmordowanej pracy nad sobą. Odkrywanie skomplikowanej prawdy o życiu i słabościach ojca jest jednym z najbardziej poruszających aspektów tej książki. Ale nie można też zapominać, że za głośnymi sukcesami mężczyzn często stoją anonimowe kobiety. W przypadku Obamy wielki życiowy sukces nie byłby możliwy, gdyby nie ogromna praca matki, o której między wierszami czytamy w książce. Obama opisuje, że po raz pierwszy zetknął się z rasizmem, kiedy zaczął uczęszczać do „białego” liceum w Honolulu. Jak młody Barack radził sobie z kwestią swej odmienności, będąc w otoczeniu wyłącznie białych – nie tylko w szkole, ale również w domu?
Dla Obamy, który wychowywał się najpierw w białej rodzinie, a potem w Indonezji, odkrycie zjawiska rasizmu było szokiem i wywołało u niego prawdziwy kryzys tożsamości. W Polsce, która jest krajem dość jednolitym etnicznie, trudno jest pojąć siłę podskórnych podziałów społecznych w wielorasowym społeczeństwie amerykańskim. Obama wiele pisze o związanym z tym osobistym kryzysie i o niszczycielskiej sile uprzedzeń w życiu zwykłych ludzi. Długo potrwało, zanim zrozumiał, że nie musi wybierać pomiędzy lojalnością wobec społeczności białej albo czarnej. Stąd bierze się w części charyzmat Obamy – osobiste rozterki zdołał przekuć w polityczny oręż jako człowiek z ludu, wiarygodny przywódca dążący do narodowej jedności. Co zdecydowało o tym, że po skończeniu studiów w Occidental College i Columbia University, Obama zdecydował się na pomoc biednym, murzyńskim społecznościom Chicago, zamiast poświęcić się robieniu kariery w biznesie?
Chyba nikt nie wie do końca, skąd biorą się nasze szlachetniejsze decyzje – znacznie łatwiej zrozumieć te mniej szlachetne. Barack Obama budzi sympatię dzięki temu, że na własne motywy potrafi patrzeć krytycznie. W Odziedziczonych marzeniach sam zadaje sobie pytanie, na ile jego decyzja wynikała z przypadku, a na ile z wierności własnym ideałom. Mimo to byłoby błędem porównywać go do tragicznego doktora Judyma z powieści Żeromskiego. Po kilkuletnim czasie pracy w biednych dzielnicach Chicago ukończył studia na Uniwersytecie Harvarda i został prawnikiem, potem zdobył fotel senatora. Zresztą, nawet praca działacza społecznego, choć z pewnością nie jest drogą do wielkich pieniędzy, w Stanach Zjednoczonych nie jest postrzegana jako wielka życiowa ofiara. Z polskiego punktu widzenia praca społeczna Obamy jest fascynującą historią. Pokazuje, jak żmudnej pracy wymaga budowanie społeczeństwa obywatelskiego, ale też jak ogromną posiada ono siłę. Cała ta część poświęcona Chicago jest kopalnią gotowych recept, które można stosować na polskim gruncie.
|