|
Bez względu na to gdzie dziś mieszkają, wszyscy oni zgodnie twierdzą, że decyzja o wyjeździe lub pozostaniu w Polsce była jedną z trudniejszych jakie przyszło im dotąd w życiu podjąć. Długo się zastanawiali, ale w końcu musieli wybrać. REKLAMA
Strona 5 z 5 Jak się okazuje młodzi Polacy nie tylko nie chcą wracać, ale planują także kolejne wyjazdy. Młoda dziewczyna kryjąca się pod pseudonimem Ćma 23 na forum Onet.pl pisze: „Jestem na V roku studiów dziennych państwowej uczelni. Znam 2 języki obce, odbyłam liczne praktyki i kursy i gdy teraz szukam pracy okazuje się, że pracodawca wymaga od studenta lub prawie absolwenta 3 lat doświadczenia na podobnym stanowisku. Codziennie śledzę oferty pracy i jestem załamana. Chyba trzeba uciekać do Warszawy, a jak to nie pomoże, to robie kurs operatora wózka widłowego i spadam do UK. Co mam zrobić żeby znaleźć wymarzoną pracę?” „Nie rozumiem was wszystkich – naprawdę. Chcielibyście kończyć szkoły i mieć w Polsce zaraz na początku najwyższe stawki. Ja też zaczynałem od kiepskich pieniędzy i mimo wszystko zostałem w kraju. Jeżeli masz głowę na karku, to i tu możesz dobrze zarobić. I nie trzeba do tego żadnych studiów i renomowanych szkół. Z tego co zauważyłem uczą tam tylko bezradności i zaufania do papierka. Prawdziwe życie to przede wszystkim spryt i chęci, nie zaś akademickie teorie. Jeśli jesteś nieudacznikiem, to i w Anglii się nie dorobisz. Ja mam tylko średnie i od kilku tygodni jestem kierownikiem sali w dobrej restauracji. Zarabiam bardzo dobrze i całą tą emigracje mam gdzieś.” – stwierdził Jacek, mieszkający od kilku lat w Warszawie. „To wszystko bardzo smutne i nie wróży dobrze na przyszłość. Żal mi was młodych, którzy zmuszeni jesteście wyjeżdżać z Polski. Wiem, że w wielu przypadkach jest to emigracja nie z wyboru, zaś z konieczności. To naprawdę nie jest tak, że wy wszyscy nagle chcecie więcej. Marzy wam się jeszcze lepszy samochód, ładniejszy dom. Nie, wam zależy tylko na godnym życiu. Ja to rozumiem i dla mnie emigracja nie jest oznaką słabości. Wręcz przeciwnie. Uważam, że to duża życiowa zaradność radzić sobie w trudnych sytuacjach. Ale z tego co mówisz, nie dla wszystkich to takie jasne” – powiedziała moja dawna nauczycielka polskiego, którą spotkałem w osiedlowym sklepie podczas mojego urlopu w Polsce. „Trzymaj się i pamiętaj, że nie ważne gdzie wszyscy jesteście – tu w Polsce, czy za granicą. Ważne, żebyście byli szczęśliwi i szanowali swoje decyzje” – dodała podając mi rękę na pożegnanie. PS. Imiona bohaterów reportażu zostały zmienione
|