|
Jaka będzie polityka republikańskiego kandydata w wyścigu o Biały Dom? Dotychczasowe wypowiedzi senatora Johna McCaina wskazują, iż kieruje się założeniami "realistycznego wilsonizmu" - stanowiącego pragmatyczne połączenie dwóch tradycyjnych koncepcji prowadzenia polityki zagranicznej: realizmu i idealizmu. REKLAMA
Strona 1 z 9 W przeciwieństwie do ostrej walki o nominację w Partii Demokratycznej rywalizacja w prawyborach wśród republikanów jest już rozstrzygnięta. Reprezentantem Partii Republikańskiej w wyścigu o Biały Dom został weteran wojny w Wietnamie oraz wieloletni członek Kongresu senator John McCain. Jest to kandydat, co rzadkie, mający duże doświadczenie w zakresie polityki międzynarodowej. Po drugie charakteryzuje się dosyć dużą samodzielnością w formułowaniu opinii, co często stawia go w opozycji do pozostałych członków partii i obecnej administracji. Przykładem tego może być jego propozycja ustawy zabraniającej stosowania tortur przez wojsko amerykańskie, opowiedzenie się za ustawą imigracyjną, czy też poparcie dla krytykowanego przez wielu republikanów zwiększenia liczby żołnierzy amerykańskich w Iraku. Pomimo faktu prowadzenia przez Stany Zjednoczone wojny na kilku frontach z terroryzmem i licznych problemów w polityce zagranicznej, które powstały lub nabrały nowej ostrości za czasów dwóch kadencji Busha juniora, problematyka międzynarodowa, co tradycyjne, ustąpi sprawom krajowym takim jak reforma systemu opieki zdrowotnej, systemu emerytalnego i pogarszającej się kondycji gospodarki amerykańskiej. Niemniej jednak z perspektywy globalnej najważniejszą kwestią związaną z potencjalną prezydenturą Johna McCaina jest próba odpowiedzi na pytanie jaka będzie postawa nowej administracji wobec świata. Analiza głównych koncepcji w zakresie spraw międzynarodowych, zaprezentowanych w licznych wystąpieniach i artykułach o charakterze programowym, a także uwidocznionych w działaniach na forum Senatu wskazuje, że program polityki zagranicznej McCaina nie będzie radykalnym odejściem od strategii realizowanej przez obecnego prezydenta w drugiej kadencji. Nie zapowiada się również by był jedynie kontynuacją bieżącej polityki. Co do imponderabiliów należy oczekiwać ciągłości z linią obecnego rządu, natomiast odstępstwa mogą być zauważalne w sposobie realizacji tychże założeń. Nadal głównym zadaniem będzie ochrona amerykańskich interesów narodowych poprzez rozszerzania strefy demokracji i wolnego rynku, co zresztą jest fundamentem ponadpartyjnego konsensusu. Zapewne administracja McCaina odejdzie od „twardego” unilateralizmu znanego chociażby z pierwszej kadencji G.W. Busha, kiedy to głosy sojuszników były ignorowane, a organizacje międzynarodowe były uznawane za przeszkodę w realizowaniu wytyczonej strategii. Wątpliwe jest jednak, ażeby McCain, jako prezydent, wyrzekł się jednego z głównych założeń doktryny obecnego prezydenta, czyli uderzenia prewencyjnego z arsenału środków wywierania nacisku przez Stany Zjednoczone w stosunkach międzynarodowych. Należy natomiast spodziewać się bardziej zdecydowanej postawy wobec niektórych regionów, czy też państw (np. Rosji) oraz kontynuację działań obecnej administracji w Iraku, o czym świadczy chociażby poparcie jakiego senator z Arizony udzielił wysłaniu dodatkowych sił amerykańskich do tego kraju w drugiej połowie 2007 roku. Można więc zakładać, że polityka zagraniczna McCaina cechować się będzie pragmatycznym łączeniem elementów bliskich realistom, ale też zwolennikom idealizmu. Senatorowi daleki jest rewolucyjny zapał neokonserwatystów, ale i podejście reprezentowane przez zwolenników bezkrytycznego angażowania się Stanów Zjednoczonych na arenie międzynarodowej, znane z pierwszej kadencji B. Clintona. Uzasadniona jest więc teza, iż jeśli J. McCain zostanie prezydentem będzie kierować się „realistycznym wilsonizmem”, zakładającym hegemonię Stanów Zjednoczonych, ale również działania wielostronne. [1] Poniżej przedstawione zostało stanowisko republikańskiego kandydata wobec najważniejszych aspektów polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych. Stosunki transatlantyckie
Z nowym lokatorem Białego Domu szczególnie w Europie wiązane są duże nadzieje na rewitalizację stosunków transatlantyckich. Tu kandydatura senatora McCaina jawi się dla europejskich sojuszników Ameryki jako pozytywny sygnał. Taka reakcja wynika między innymi z wieloletniego zainteresowania tym aspektem polityki zagranicznej ze strony republikańskiego kandydata. McCain zna osobiście większość obecnych przywódców europejskich, z którymi miał możliwość spotkania np. przy okazji monachijskiej konferencji bezpieczeństwa. Senator zdając sobie sprawę ze szkód poczynionych przez politykę obecnej administracji dla relacji transatlantyckich. Podczas monachijskiej konferencji bezpieczeństwa w 2006 r. stwierdził „My Amerykanie musimy chcieć słuchać opinii i szanować wspólną wolą naszych demokratycznych sojuszników. Jak każdy kraj rezerwujemy sobie prawo do obrony naszych kluczowych interesów narodowych w taki sposób w jaki uważamy to za konieczne. Ale nasza potęga nie znaczy że możemy postępować w dowolny sposób i gdziekolwiek tego chcemy". [2] Ponadto podkreśla kluczowe znaczenie solidarności transatlantyckiej dla powodzenia hasła budowy trwałego pokoju opartego na wolności. Odnośnie do stosunków z Brukselą McCain opowiada się za silną Unią Europejską i pogłębieniem więzi transatlantyckich (m.in. w dziedzinie polityki energetycznej oraz wspólnego rynku). [3] Poruszając temat Sojuszu Północnoatlantyckiego wzywa z kolei do rewitalizacji tej instytucji, podkreślając jej znaczenie w poszerzaniu strefy wolności i demokracji. Senator z Arizony nie unika poruszania problemu na dzień dzisiejszy najistotniejszego dla funkcjonowania Sojuszu, a mianowicie operacji w Afganistanie. McCain krytykował europejskich sojuszników za zbyt małe zaangażowanie w misję i wezwał ich do zwiększenia wkładu. Mamy tu po raz kolejny do czynienia ze zjawiskiem już stałym w dziedzinie transatlantyckiego bezpieczeństwa, kiedy to przedstawiciele Stanów Zjednoczonych wzywają swoich sojuszników do partnerskiego podziału ciężarów związanych zapewnieniem militarnego bezpieczeństwa. Senator dodatkowo podkreślał, iż wynik operacji w Afganistanie zadecyduje o przyszłości NATO jako sojuszu zdolnego do „twardych” operacji. [4] Prócz Afganistanu drugą ważną linią sporu może być problem tarczy antyrakietowej, której McCain jest zwolennikiem. Dotychczasowe wypowiedzi kandydata nie dają przesłanek aby stwierdzić, że będąc prezydentem podjąłby działania zmierzające do uczynienia z tego projektu elementu infrastruktury obronnej całego NATO. Senator nie ma wątpliwości co do strategicznego znaczenia relacji transatlantyckich zarówno w płaszczyźnie politycznej, gospodarczej i bezpieczeństwa, co może wskazywać na to, iż w przypadku zwycięstwa republikańskiego kandydata będziemy mieli do czynienia, może jeśli nie z renesansem, to z pewnością z wzmocnieniem i pogłębieniem więzi między Stanami Zjednoczonymi a Europą.
|