Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję

Tajwan: Setki rannych w starciach policji z proniepodległościowymi aktywistami

07 listopad 2008
A A A
Co najmniej 200 osób zostało rannych w Tajpej w starciach pomiędzy policją a demonstrantami protestującymi przeciwko wizycie szefa chińskiej agencji zajmującej się kontaktami z Tajwanem.

Uliczne walki wybuchły w czwartek (06.11) wieczorem po tym, jak tysiące protestujących otoczyło hotel, w którym przebywał Chen Yunlin, szef Stowarzyszenia ds. Stosunków Pomiędzy Stronami w Cieśninie Tajwańskiej (ARATS). Policja wyposażona w armatki wodne starała się odepchnąć odpalających race, rzucających kamieniami, a nawet koktajlami Mołotowa demonstrantów, którzy zablokowali wejścia do budynku.

Image
(cc) davidreid
W piątek rano uwięziony przez wiele godzin w hotelu Chen zdołał ostatecznie go opuścić pod eskortą policji i udał się na lotnisko, skąd odleciał do Chin. W walkach według oficjalnych informacji rannych zostało prawie 150 policjantów. Lokalne media donoszą, że dziesiątki protestujących również odniosło obrażenia. Łącznie w zapewnienie bezpieczeństwa chińskiemu dyplomacie zaangażowanych było 7 tys. policjantów.

Tajwański prezydent Ma Ying-jeou o spowodowanie starć pomiędzy obwinił rzeczniczkę opozycyjnej Demokratycznej Partii Postępu Tsai Ing-wen, twierdząc, że nie dotrzymała obietnicy, że demonstracje przebiegną pokojowo.

„Tsai zaangażowała się w coś, o czym nie ma pojęcia, a teraz powinna ponieść konsekwencje swoich działań” stwierdził. Ma powołał się na badania gazety United Daily News, zgodnie z którymi ponad połowa pytanych stwierdziła, że to właśnie Tsai doprowadziła do zaognienia sytuacji.

Image
(cc) davidreid
Demonstranci obawiają się, że działania prezydenta zmierzające do ściślejszego powiązania z Chinami, co ma wspomóc zmagającą się z kryzysem tajwańską gospodarkę, w rezultacie doprowadzą do utraty niezależności przez wyspę. Opozycyjna DPP wręcz oskarżyła prezydenta o „sprzedawanie się Chinom”.

Protestujących dodatkowo rozzłościł fakt, że w trakcie spotkania z Ma, Chen nie zwrócił się do niego słowem „prezydent”, co ich zdaniem miało dobitnie pokazać, że Pekin traktuje Tajpej tylko jako lokalny rząd. Ma tłumaczył się później w rozmowie z gazetą Taipei Times: „Czy miałem złapać go za kark i powiedzieć, że nie puszczę go do Chin zanim nie nazwie mnie prezydentem? To nie było konieczne”.

Chen był najwyższym rangą chińskim urzędnikiem, który odwiedził Tajwan w ciągu ostatnich 60 lat. W trakcie pięciodniowej wizyty podpisał m.in. porozumienie dotyczące otwarcia bezpośrednich połączeń towarowych oraz poszerzenia połączeń pasażerskich między Chinami a wyspą.

Na podstawie: taiwannews.com.tw, news.bbc.co.uk