|
17 lutego 2008 roku rząd w Prisztinie ogłosił niepodległość i odłączenie się od Serbii. Chociaż Kosowo uczyniło to bez zgody ONZ, wkrótce Stany Zjednoczone i główne kraje europejskie uznały nowe państwo. Serbia, Rosja, Chiny oraz kilkanaście innych państw równie szybko stwierdziły, że secesja nie ma mocy prawnej. REKLAMA
Strona 1 z 5 Reakcja Serbii
Serbski rząd zachęcał kosowskich Serbów do bojkotowania wyborów i zdystansowania się od Prisztiny, tym samym pogłębiając ich polityczną izolację. Belgrad nie zrobił jednak zbyt wiele, by przygotować obywateli na ewentualną utratę południowej części kraju albo z drugiej strony by ją zatrzymać w granicach Serbii. [1] Po kosowskiej deklaracji niepodległości gwałtowne protesty wybuchły w Serbii i północnym Kosowie. Serbowie w Republice Serbskiej chcieli wykorzystać przykład Kosowa i oderwać się od Bośni i Hercegowiny. Moskwa oskarżyła Stany Zjednoczone o złamanie prawa międzynarodowego oraz prowadzenie do kolejnego rozlewu krwi na Bałkanach. [2]
19 lutego podpalono posterunki ONZ na granicy serbsko-kosowskiej. Serbski minister ds. Kosowa Slobodan Samardžić w wywiadzie dla serbskiej telewizji B92 zapowiadał: „Ocalimy część Kosowa!”. [3] Deklaracja niepodległości przez Kosowo wywołała zamieszki na ulicach Belgradu, podczas których chuligani oraz ultranacjonaliści rzucali kamieniami i koktajlami Mołotowa. Ich celem były symbole państw zachodnich, na czele z amerykańską ambasadą oraz restauracjami McDonald’s.[4] 21 lutego na ulice Belgradu wyszły setki tysięcy rozgoryczonych i wściekłych Serbów, którzy podpalili ambasady amerykańską, turecką i niemiecką. Niepodległość Kosowa pchnęła Serbię w ramiona Rosji i zaowocowała m. in. podpisaniem przez Belgrad kontraktu z Gazpromem, który mocniej uzależnił kraj od Moskwy. [5]
Zarówno prezydent Boris Tadić, jak i premier Vojislav Koštunica ostro skrytykowali działania władz Kosowa. 18 lutego parlament serbski przyjął ustawę o unieważnieniu tego jednostronnego aktu. [6] Serbski rząd premiera Koštunicy prowadził usilne zabiegi dyplomatyczne, aby zapobiec uznaniu Kosowa przez kolejne państwa. Ponadto starał się by kraje, które już podjęły taką decyzję, cofnęły uznanie. Koštunica wezwał również kosowskich Serbów do zaprzestania współpracy z nowym rządem i z misją UE. Poza tym starał się zacieśnić więzy pomiędzy Serbią a północnym Kosowem przy jednoczesnym nieuznawaniu nowego państwa. Serbskie ugrupowania nacjonalistyczne wezwały do konfrontacji z Kosowem oraz ze wspierającą go Unią Europejską.[7]
Serbia starała się odwrócić bieg wydarzeń. W kraju przywódcy grozili siłowym odzyskaniem Kosowa, podżegali przeciwko Zachodowi retoryką przypominającą czasy Slobodana Miloševicia. Za granicą władze serbskie wzywały na konsultacje swoich ambasadorów z krajów, które uznały Kosowo oraz przekonywały, że działania Kosowa są nielegalne i tworzą niebezpieczny precedens. W marcu podczas posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ serbski minister spraw zagranicznych Vuk Jeremić wezwał kraje, które uznały Kosowo, do ponownego przemyślenia swej decyzji. Poprosił też by kraje, które tego nie uczyniły, nie zmieniały swojego zdania. [8] Jednak w lipcu rząd serbski postanowił o powrocie serbskich ambasadorów do państw Unii Europejskiej. Odwoływanie serbskich ambasadorów z państw, które uznały niepodległe Kosowo, media krytykowały jako szkodliwe dla kraju, gdyż rząd ich zdaniem zerwał kontakty z najważniejszymi państwami świata. [9]
Kwestia Kosowa zachwiała i tak niestabilną serbską sceną polityczną. Premier Vojislav Koštunica, nieprzejednany wróg Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych, stojący na czele rządu składającego się również z prozachodnich ugrupowań, nazwał decyzję Prisztiny „nielegalną deklaracją marionetkowego państwa na terytorium Serbii.” [10] Przedstawiciele wszystkich partii tworzących rząd zgodnie potępili działania władz kosowskich Albańczyków. [11] Według sondaży ze stycznia 2008 roku 75% Serbów nie zgadzało się na poświęcenie Kosowa w zamian za przyjęcie do UE. Pierwszy raz europejski kraj spoza Unii nie błagał o członkostwo, ale żądał od Europy by szukano rozwiązania zadowalającego wszystkie strony. [12]
Ogłoszenie niepodległości przez Kosowo spowodowało wzrost poparcia dla Serbskiej Partii Radykalnej SRS. Poczucie niesprawiedliwości wobec Serbów spotęgowały kolejne wydarzenia: operacja KFOR i UNMIK w Kosowskiej Mitrovicy, deklaracja prezydenta Busha o wsparciu militarnym oddziałów w Kosowie oraz wyrok uniewinniający oskarżonego o zbrodnie wojenne byłego premiera Kosowa Ramusha Haradinaja. [13] W marcu Ljiljana Smajlović, redaktor naczelny Polityki, blisko związanej z Vojislavem Koštunicą, uważała, że serbscy liderzy nie zadowolą się częścią Kosowa: „Zrobią wszystko, co w ich mocy by dalej traktować Kosowo jako część Serbii i będą wypełniać dla kosowskich Serbów wszystkie zadania rządu. Koštunica nie podpisze żadnego dokumentu sankcjonującego podział Kosowa.” [14] Zamiast tego jej zdaniem Belgrad będzie starał się blokować członkostwo Kosowa w międzynarodowych organizacjach oraz nawoływał do jego nieuznawania by ukazać nierealność niepodległości Kosowa. [15]
Kilkanaście dni po ogłoszeniu niepodległości przez Kosowo SRS złożyła projekt ustawy zakładającej wstrzymanie dalszej integracji z Unią Europejską, dopóki Wspólnota nie potwierdzi, że Kosowo jest częścią Serbii. Demokratyczna Partia Serbii (DSS) premiera Koštunicy oraz Nowa Serbia (NS) wstępnie poparły projekt. Partia Demokratyczna (DS) prezydenta Tadicia oraz G17 Plus były przeciw. Projekt trafił do zaopiniowania przez rząd, gdzie został odrzucony głosami DS i G17 Plus. W odpowiedzi Koštunica podał się do dymisji. Nowe wybory rozpisano na 11 maja. [16]
Wybory wygrała koalicja DS i G17 Plus, która osiągnęła wynik 38,4%. Druga była SRS z 29,4% poparciem. 11,6% głosów otrzymała koalicja DSS i NS. Kolejne miejsca zajęły Serbska Partia Socjalistyczna SPS z 7,6% poparciem oraz Partia Liberalno-Demokratyczna LDP z 5,2%. Jednakże wybory pokazały również głęboki podział społeczeństwa, bowiem prawie 30% wyborców od lat głosuje na SRS, która właściwie opowiada się przeciw integracji z Unią. [17]
12 czerwca 2008 roku sekretarz generalny ONZ Ban Ki-Moon w liście do prezydenta Serbii zapewnił, że SRSG będzie dalej prowadził dialog z serbskim rządem. Zapewnił również o dalszej międzynarodowej ochronie serbskiego kościoła prawosławnego w Kosowie. Oznajmił także, że zamierza w konsultacji z Unią Europejską wprowadzić zmiany w misji ONZ. [18] W październiku Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych zwróciło się na wniosek Serbii do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości [19] o orzeczenie w sprawie legalności niepodległości Kosowa. Za wnioskiem Serbii głosowało 77 państw, 6 było przeciw, w tym USA i Albania. 74, w tym większość krajów Unii Europejskiej, wstrzymały się od głosu. [20] Choć werdykt MTS nie ma wiążącego charakteru, to zdaniem Serbii korzystna dla niej decyzja zmusi społeczność międzynarodową do powrotu do stołu rokowań. [21]
9 października Czarnogóra i Macedonia uznały niepodległe Kosowo. 10 tys. osób protestowało na ulicach Podgoricy przeciwko tej decyzji. [22] W odpowiedzi Serbia uznała ambasadorów Czarnogóry i Macedonii za persona non grata. Prezydent Serbii oświadczył, że decyzja sąsiadów Serbii „była rezultatem wielkiego politycznego nacisku i czas pokaże, że była bardzo zła.” [23]
W maju 2009 roku podczas podróży po Bałkanach wiceprezydent USA Joseph Biden odwiedził Serbię. W parlamencie przywitały go okrzyki „Faszysta, nazista”, a posłowie SRS mieli na sobie koszulki z wizerunkiem swego przywódcy Vojislava Šešelja, który przed Trybunałem w Hadze sądzony jest za zbrodnie wojenne. Jednakże serbski prezydent oświadczył, że pojawiła się szansa na poprawę wzajemnych stosunków i zaprosił prezydenta Obamę do Belgradu. [24] W Belgradzie policja usuwała z ulic ludzi, aby nie dopuścić do antyamerykańskich protestów. Setki funkcjonariuszy obstawiły drogę łączącą miasto z lotniskiem, którą jechał Biden. Pomimo niechęci wielu Serbów wobec amerykańskiego wiceprezydenta, komentarze serbskiej prasy po jego wizycie były dość przychylne, bowiem Biden oznajmił, że USA nie oczekują by Serbia uznała Kosowo. [25]
W styczniu 2009 roku serbski minister spraw zagranicznych Vuk Jeremić przedstawił kalendarz działań Serbii w drodze do Unii Europejskiej. Według niego do końca czerwca Serbia miała złożyć prośbę o akcesję i jeszcze w 2009 roku otrzymać status kandydata. Następnie w 2010 roku rozpocząć negocjacje akcesyjne. [26] W czerwcu na podstawie nakazu aresztowania wydanego przez Interpol na granicy bułgarsko-macedońskiej został zatrzymany były premier Kosowa Agim Ceku. Bułgarski sąd ma rozpatrzyć wniosek o jego ekstradycję do Serbii, która oskarża go o zbrodnie wojenne. [27] W lipcu Serbia oskarżyła kosowskich policjantów o przemyt broni do południowej Serbii, gdzie w latach 2000-2001 trwało powstanie Albańczyków chcących przyłączyć tamte tereny do Kosowa. Serbowie mają przekazać film, na którym zarejestrowano przemyt, przedstawicielom misji EULEX, aby podjęli odpowiednie kroki przeciwko przemytnikom. [28]
|