Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Sąd Najwyższy też chce być 2.0

Sąd Najwyższy też chce być 2.0


03 maj 2009
A A A

Barack Obama to najbardziej internetowy prezydent świata. Biały Dom ostatnio uruchomił własne profile na Twitterze, Facebooku i Flikrze (szczególnie ciekawe zdjęcia zamieszczone są w tym ostatnim serwisie!).

Biorąc przykład z prezydenta, swoją obecność w sieci postanowił zaznaczyć Sąd Najwyższy .
Korzystając z szumu medialnego wokół decyzji sędziego Davida Soutera, członkowie SN chcą naprawdę zaistnieć w sieci.

Sędziowie Stephen Breyer i Clarence Thomas w Izbie Reprezentantów podkreślali, że SN chce iść z duchem czasu, który implikuje większą przejrzystość pracy sądu.
Chcą więc stworzenia nowej, lepiej działającej strony www. Całkowity koszt "nowego otwarcia" to prawie 800 tys. dolarów.

Swój wniosek sędziowie uzasadniali podwojeniem liczby internautów odwiedzających stronę SN.
W styczniu 2009 było to ponad 18 milionów kliknięć.

Stara wersja strony www Sądu Najwyższego powstawała w 2000 roku i od tego czasu niewiele się zmieniła.
Sędziowie podkreślają przydatność strony, na której mogą publikować ważne opinie i decyzje.
Ukazują się one w sieci zaledwie pięć minut po ich ogłoszeniu.

"Internetowość" sędziów Breyera i Thomasa postanowił przetestować John Culberson - republikański kongresman z Teksasu.
Wyciągnął telefon i za pomomocą umieszczonej w nim kamery nagrał obu sędziów, a filmik umieścił w Internecie .
Była to odpowiedź na sceptyczne podejście sędziów do publikowania podcastów i plików video z orzeczeniami Sądu Najwyższego.
"To naprawdę bardzo proste" przekonywał Culberson.

Stephen Breyer i Clarence Thomas - choć początkowo zmieszani - uśmiechali się do kamery.