Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Czas na interwencje.

Czas na interwencje.


18 marzec 2011
A A A

Czas na interwencje w Libii

( tekst  powstały na długo przed obradami ONZ - nie opublikowany przez redakcje portalu psz.pl)


Sytuacja w Libii pogrążonej w wojnie domowej świadczy dziś o jednym. Wojna, a szczególnie wojna domowa, nie jest, jak o niej pisali włoscy futuryści "higieną dla świata", a jedynie okrutnym świadectwem istnienia w nim zła, reprezentowanego przez ludzi pokroju Muammara Kaddafiego. Ale też obojętności wielu państw społeczności międzynarodowej na los ludzki, poszanowanie praw człowieka oraz sprawiedliwość, gdy w grę wchodzi najzwyklejszy interes ekonomiczny


Libijska rewolucja w świetle ostatnich doniesień agencyjnych oraz podjętej przez siły wierne Muammarowi Kaddafiemu ofensywy wydaje się słabnąć z dnia na dzień. Nie jest to jednak efekt słabnięcia woli walki wśród rewolucjonistów, a efekt kończących się zapasów, braków w uzbrojeniu, braków w amunicji oraz niedostatecznego wsparcia z zewnątrz dla walczących wobec kontrofensywy przeważających pod względem zaopatrzenia i uzbrojenia oddziałów wiernych dyktatorowi. Istotne wydają się również przyczyny wybuchu rewolucji w kraju rządzonym od ponad 40 lat silną ręką przez dyktatora. Są nimi z pewnością pragnienie większej dozy wolności, zrozumiałe w globalizującym się świecie, w dobie wszechobecności środków masowego przekazu i potęgi internetu, gdy nader oczywistym wydaje się zjawisko, że ludzie na całym świecie mając dziś dostęp do osiągnięć cywilizacyjnych światowej kultury i nauki, także i Libijczycy w niczym nie różniący sie od reszty ludzi zamieszkujących kule ziemską, najwidoczniej dojrzeli do pewnej formy demokracji. Dodatkowo mając podgląd na obraz i kształt kultur i zwyczajów innych narodów, mniej lub bardziej oddalonych geograficznie, ale i mentalnie, oraz religijnie od nich samych, czyli bardziej rozwiniętych rejonów świata, zapragnęli wprowadzenia zmian w swoim życiu i swojej ojczyźnie.


Nie zapominajmy, że kultura demokracji i kapitalizm, jako systemy polityczny i ekonomiczny, które zdominowały większa cześć społeczeństw współczesnego świata, stając się dominującym stylem ich życia, są niezwykle atrakcyjne wizualnie i z całą pewnością bycie Arabem, czy też Muzułmaninem nie wpływa w jakiś znaczący sposób na pojmowanie, czy też automatyczne umniejszenie tej atrakcyjności. Zwłaszcza w kraju bogatym, jakim była i jest Libia, w którym dobrobyt obywateli oraz poziom życia był i jest znacznie wyższy niż np.w Afganistanie, czy też w innych biedniejszych, stojących na niższym poziomie rozwoju cywilizacyjnego regionach świata zdominowanych przez kulturę Islamu. Nie wspominając o istotnym fakcie życia w cieniu dyktatora, władcy absolutnego, który postawił się samozwańczo na miejscu pana życia i śmierci, karząc czcić się jak Boga w swojej własnej ojczyźnie. W erze tzw. "internetowej komuny", gdzie na wirtualnej platformie komunikacyjno – informacyjnej jaką jest bez wątpienia dziś internet, panuje nie ograniczona wolność słowa i wyrażania swoich poglądów, oczywiście w zgodzie z przepisami prawa obowiązującymi na terenie konkretnych państw, dyktatury, jako systemy autorytarne z założenia wolność tą ograniczające i zwalczające, musiały zacząć sie jawić jako nadużycia i niesprawiedliwość dziejowa.


W sytuacji jaka miała miejsce w Libii, rządzonej przez taki właśnie system, nie dbający jednak o ograniczenie tej wolności w dostateczny i skuteczny sposób swoim obywatelom, prędzej czy później musiało dojść do tego typu przesilenia. Ogromna wiara Muammara Kaddafiego w swoją niesłabnącą popularność i graniczące z fanatyzmem uwielbienie go przez własny naród, a zwłaszcza zimne sprowadzenie go na ziemie przez tłumy protestujących Libijczyków, wydają się oddawać istotę tejże dyktatury, a także wiele mówić o przyczynach i charakterze tak krwawego odwetu na rebeliantach, jakiego dyktator zapragnął po zajściach w Bengazi i początkowych niepowodzeniach w czasie prowadzonych z rebeliantami walk.


Żyjąc w XXI wieku, w jego drugim dziesięcioleciu wydaje się zrozumiałym, że ludzie w niesłabnącym pedzie i pragnieniu dokonywania nowych odkryć, wprowadzania zmian i dostępu do najnowszych osiągnięć technologii, pragną także zmian i postępu w organizacji swojego życia społecznego. A anachroniczna dyktatura, oparta na terrorze, ograniczająca swobody obywatelskie w zderzeniu ze światem widzianym na ekranach komputerów, musiała się taką anachroniczną i zapóźnioną cywilizacyjnie wydać. Dlatego też wydaje się naturalnym, iż poddani takiej edukacji Libijczycy, oglądający zamiast przemówień "natchnionego boskim geniuszem" dyktatora ogólnie dostępne w internecie filmy rodem z Hollywood, w których mogli ujrzeć inny świat, świat niewspółmiernie bardziej atrakcyjny poprzez atrybuty wolności osobistej, jakim hołduje i jakie wyznaje cywilizacja Zachodu, zapragnęli tejże wolności. Wolności, na drodze do której od 40 last stoi jeden człowiek, szalony wódz, który w wyniku rewolucji ludowej przejął władze od obalonego króla, a wraz z nią kontrole nad libijską ropą. To właśnie ropa, nazywana czarnym złotem Afryki dała mu władze, którą dzierży samodzielnie od tylu lat. A konkretniej dały mu ją pieniądze z handlu ropą, która jest naturalnym surowcem tego kraju, a którego złoża stanowią bez wątpienia dobro narodowe wszystkich Libijczyków. Dziś Libia wraz ze swoimi naturalnymi bogactwami jest niczym innym jak osobistą skarbnicą dyktatora, który może rozdystrybuować ogromne zyski czerpane z handlu tym surowcem wedle swego uznania. Nie konsultując tego z nikim, jak przystało na despotę traktującego kraj jak własny , osobisty folwark. Tak czynił dotychczas i tak postępuje dalej i dziś, używając wspólnego majątku tego dzielnego afrykańskiego narodu do spełniania swoich fanaberyjnych, dziwacznych i czasem mało zrozumiałych kaprysów. Jak choćby opłacenie i utrzymanie bajecznego dworu, złożonego z oddziałów amazonek "stanowiących jego osobistą straż przyboczną", z którym to egzotycznym orszakiem podróżował po świecie, niczym bohater "Baśni z tysiąca i jednej nocy".


Na dowód niczym nieskrepowanej fantazji dyktatora wystarczy przypomnieć ostatnią wizytę Kaddafiego na Kremlu, goszczącego w Moskwie na zaproszenie Władimira Putina, gdy zamiast jak przystało głowie państwa zamieszkać w jednym z moskiewskich hoteli, czy też apartamentów oferowanych mu przez Rosjan, po prostu rozbił dla siebie i swojego dworu ogromny namiot na terenie rosyjskiej twierdzy, goszcząc w nim później swojego przyjaciela premiera Rosji. W orszaku towarzyszącym satrapie znajdowały się co najciekawsze m.in. wielbłądy...Wydaje się, że baśń ta skończyła się wraz z pierwszym strzałem wymierzonym w stronę bezbronnych i pokojowo manifestujących swoje niezadowolenie z jego rządów mieszkańców Bengazi. A trudno o zadowolenie w kraju, którego przywódca zachowuje się w ten sposób. Nie zapominajmy, że Arabowie, czy też po prostu Muzułmanie to tacy sami ludzie jak my, niekoniecznie żądni krwi samobójcy i terroryści wysyłani przez Osamę ibn Ladena do walki w imię "świętej wojny" z Zachodem. Większość Muzułmanów to normalni, spokojni ludzie, którzy swoją religijność pojmują w kategoriach przestrzegania pięciu głównych filarów Islamu. A o tym wydaje się świat coraz częściej zapomina.


Dlatego dotychczasowy brak konkretnych działań społeczności międzynarodowej

w świetle zajść jakie miały miejsce w libijskich miastach i osadach, ale przede wszystkim działań odwetowych podjętych przez libijskiego przywódce jest Kaddafi już nie tyle uzurpatorem i mordercą, który powinien zostać osądzony jak najprędzej przez Trybunał Praw Człowieka, ile po prostu zwykłym szaleńcem, megalomanem i oszustem. Człowiekiem, który bez zagarniętych swojemu narodowi pieniędzy nie znaczyłby w świecie nic. Jest też eks - terrorystą i sponsorem międzynarodowego terroryzmu, o czym świat nie powinien zapominać.


Być może swego czasu charyzmatyczny i podziwiany przywódca Libii, mógł liczyć na przychylność świata, nie mniej widoczne zmiany w postępowaniu wobec własnych rodaków, w tym najmowanie najemników do bezpardonowej walki z rebelią powstałą przeciwko jego despotycznej władzy odbiera mu bez wątpliwości legitymacje do dalszego sprawowania władzy. Co więcej skazuje go na wieczną hańbę w oczach świata i zasłużoną kare, którą społeczność międzynarodowa powinna mu jak najszybciej wymierzyć w oparciu o przejrzyste kanony prawa międzynarodowego.

Czy byłoby to to przejecie kontroli nad libijskim niebem, oraz ustanowienie postulowanej przez Francję i Wielką Brytanie strefy zakazu lotów nad Libią, czy nawet mało realna już dziś bez uzyskania koniecznego dla tego typu operacji mandatu ONZ interwencja wojsk lądowych sojuszu państw, czy po prostu pomoc sprzętową w postaci dostaw broni, amunicji i żywności dla rebeliantów, jedno jest pewne. Udzielenie pomocy walczącym w osamotnieniu rewolucjonistom libijskim wydaje się leżeć w szeroko pojętym interesie Unii Europejskiej, ale i reszty państw demokracji Zachodu. Bez względu na mogący zaistnieć scenariusz wydarzeń, częstokroć porównywany do przewidywanego przez analityków modelu irackiego, świat w obliczu ostatnich wydarzeń i pojawiających się apelów powstańców bez wahania powinien wspomóc walczących już teraz w osamotnieniu rebeliantów, którzy pozbawieni wsparcia, powoli, acz już dziś niezaprzeczalnie zostają tym samym zaocznie skazani na śmierć z rąk wiernych szalonemu despocie oddziałów, złożonych z libijskiego wojska, jak i afrykańskich najemników.


Świat, ale przede wszystkim ONZ, nie wspominając o UE i USA, oraz Chinach i Rosji, nie powinien dopuścić do tej spodziewanej, ale też i tej mającej wcześniej miejsce masakry ludności. Cywilnej. To co wydaje sie być dziś najważniejszą kwestią to przede wszystkim zapobieżenie wygranej w tej wojnie domowej przez człowieka, który z ironią stwierdził nie tak dawno w wywiadzie dla zachodnich mediów, iż "informacje o masakrze są przesadzone", bowiem nie zginęło kilka tysięcy, jak się rzekomo kłamliwie podaje, a jedynie kilkuset obywateli Libii. Jest to najzwyklejsza logika tyrana, logika zła, cynizm oprawcy, który postawił siebie ponad prawem, ale i ponad Bogiem wobec własnych rodaków. Należy również zauważyć, iż klęska rewolucji w Libii, może w negatywny i znaczący sposób odbić się na sytuacji całej Afryki północnej, a także umocnić pozycje pozostałych przy władzy w regionie reżimów i osłabić dążenia wolnościowe zamieszkujących tamtejsze regiony społeczeństw. A także dać argument skrajnym islamistycznym ruchom terrorystycznym w ich nieustającej propagandzie przeciw społeczeństwom demokracji Zachodu, który pozostawił społeczeństwo Libii bez oczekiwanej z nadzieją ale też nie upraszanej z jakąś natarczywością pomocy. Aby uniknąć negatywnych konsekwencji tejże polityki w przyszłości, Zachód, w tym przede wszystkim UE i USA, ale głównie Zachód pojmowany jako całość międzynarodowej społeczności powinien już teraz zareagować i odpowiedzieć na kryzys libijski. Bez wątpienia nie czyniąc tego już w tym momencie Unia Europejska, jak i USA wystawiają sobie w świecie arabskim opinie aroganckiego arbitra, który dba jedynie o własne interesy, reagując na przemoc tylko wtedy. gdy na horyzoncie pojawia się wymierny zysk. A nie reagując w ogóle w obliczu przejawów ludobójstwa, w sytuacji, gdy z rzekomym ludobójca łączą je interesy ekonomiczne.


Samo odrzucenie żądań Kaddafiego wystosowanych do UE przez Jose Barroso nie wystarczy. Sytuacja w Libii poczynając od początkowej fazy zamieszek do stanu jaki mamy na dziś zaszła już za daleko, a morderstwa jakich dopuszczają się wierne Kaddafiemu siły na rebeliantach i ludności cywilnej, sprzyjającej im, nie powinny pozostać bezkarne. Dlatego też taktyka i strategia polityczna Niemiec, Rosji i Chin, nie zgadzających się na forum RB ONZ na interwencje sił pokojowych w Libii, wydaje się świadczyć o jednym. Dla tych konkretnych państw interes ekonomiczny liczy się bardziej niż poszanowanie praw człowieka i życie Libijczyków, których szlachetny zryw rewolucyjny nie powinien pozostać bez wsparcia ze strony państw, które jak same o sobie mówią, kochają wolność i demokracje. A spływająca dziś krwią jej własnych obywateli, przelewaną bez opamiętania przez bezkarnego i szalonego despotę Libia, krwią niewinnych i walczących o wolność, o lepsze życie, o sprawiedliwość społeczną w końcu ludzi, woła dziś do świata, patrzącego z napięciem z bezpiecznego dystansu na rozwój sytuacji, że "nadszedł czas aby wymierzyć sprawiedliwość tyranom i mordercom". Że nadszedł czas na międzynarodową interwencje, która być może pomoże zapobiec humanitarnej katastrofie jaka niewątpliwie wisi w powietrzu nad pogrążoną w ogniu bratobójczych walk Libią.


Tomasz Zwierz