Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Afganistan - huntingtonowski świat w pigułce

Afganistan - huntingtonowski świat w pigułce


01 październik 2011
A A A

Niedawno pan Ban Ki-moon przedstawił raport dla Rady Bezpieczeństwa. Raport ów podaje, że w stosunku do ubiegłego roku, straty wśród ludności cywilnej w Afganistanie wzrosły aż o 39 procent.

Jedną z przyczyn tak wysokiego wzrostu liczby ofiar cywilnych w Afganistanie są, jak zaznacza raport, nocne ataki podejmowane przez wojska NATO.

Co  to wszystko oznacza?

Czy pod przykrywką dążenia do rozmów pokojowych z ugrupowaniami rebelianckim, NATO intensyfikuje działania w Afganistanie?

No więc jak ten biedny prezydent Karzaj ma rozmawiać z talibami, jeśli ci regularnie tracą ludzi z rąk zachodnich sił?

A dziwią się media i politycy, że talibowie nie chcą w takiej atmosferze negocjować.

Karzaj stoi między młotem i kowadłem. Z jednej strony USA, ONZ, z drugiej talibowie, Haqqani, Hekmatjar i... chyba coraz większa część afgańskiego społeczeństwa.

Wszystkiego dopełniają te przypadkowe ofiary cywilne. Ludzie nie chcą już w Afganistanie ani sił koalicyjnych, ani Karzaja...

... ani talibów.

Północ przygotowuje się do walki - dawny Sojusz Północny na nowo uposaża swych ludzi w broń. To się zaczęło już parę lat temu, gdy tylko zrobiło się głośno o owych rozmowach pokojowych. Tadżycy i Hazarowe nadal bardzo obawiają sę talibów. Zwycięstwo z 2001 roku zostało zaprzepaszczone - mówią byli mudżahedini z północy kraju.

Pokój z talibami,, to pokój w atmosferze terroru" - tak to widzą.

Zachód powoli zaczyna zbierać swoje zabawki, a sąsiedzi Afganistanu już mrugają do niego oczkami...  Amerykanie zostawią garść dzielnych żołnierzy w pięciu bazach - ci chyba dopięli swego. Ale, czy Afgańczycy na to pozwolą? Okaże się za parę lat.  

Niepasztuńska północ, która niewątpliwie zyskała na interwencji w 2001, być może znów będzie musiała się martwić o swój byt. Czy dumny i niepokorny Pasztunistan przejdzie do prawdziwej kontrofensywy?

Afganistan to taki huntingtonowski świat w pigułce. Toczy się o niego konflikt między cywilizacjami.  Wewnątrz nieustannie ścierają się kultura Pasztunów i kultura ludów posługujących się językiem dari - polecam Granice wyobraźni politycznej Afgańczyków, pani prof. Sierakowskej-Dyndo.

Panpasztunizm, paniranizm, panturkizm i idąc za Huntingtonem,  pięć obcych cywilizacji - skrzypi, trzeszczy, wióry lecą, ale jakoś się trzyma - taki mały afgański kociołek.   

Konflikt północy z południem wciąż trwa...  A że z roku na rok ginie więcej  cywili, to już nie takie ważne. Sprawa iście marginalna.