Inwestea Konsultea Wschod24 Afryka24 Pe24
Blogi psz.pl

Newt Gingrich odniósł niezwykle silne zwycięstwo w prawyborach, które odbyły się w Karolinie Południowej. To zwieńczenie niezwykle ciekawego, ostatniego tygodnia w wyścigu o nominację prezydencką w Partii Republikańskiej. Czy przyniósł on nam jakieś nowe wnioski?

Poparcie niewiele daje

Dwie trzecie Amerykanów, którzy wzięli udział w sobotnim głosowaniu popiera popiera politykę obecnego gubernatora Karoliny Południowej – Nikki Haley'a. Takie konkluzje niosą ze sobą wyniki z sondaży exit polls. Haley poparł w grudniu Mitta Romney'a i na ostatnim odcinku prowadził na jego rzecz niezwykle agresywną kampanię w całym stanie. Mimo to, ogólne, dobre wrażenie z rządów gubernatora miało bardzo małe przełożenie na ostateczne wyniki prawyborów w Karolinie Południowej.

Wyborcy, którzy popierali Haley'a, swoje głosy oddali na.. Gingricha. Ci, którzy negatywnie oceniali gubernatora również. "Niedźwiedź z Georgii zbierał głosy niezależnie od poparcia Haley'a. Chociaż poparcie udzielane przez znane osobistości jest dużym atutem, który można wykorzystać do kreowania swojego wizerunku w mediach i podnoszenia swojej wiarygodności, to ostatecznie, w Karolinie Południowej nie miało większego znaczenia.


Gingrich udowodnił swoim bezproblemowym zwycięstwie, że nawet nie mając za sobą wielkich nazwisk, wszystko jest możliwe. Jedyne poparcie uzyskał od spikera parlamentu stanowego, Bobby Harrell'a, a i to dopiero w momencie, gdy z wyścigu wycofał się wcześniejszy jego faworyt, Rick Perry.

Umiarkowani kochają Romney'a

Romney w sobotę nie wygrał wiele, ale zgarnął głosy wyborców umiarkowanych. Z wyników exit polls wynika, że ci, którzy określają się jako "liberalni", czy "umiarkowani" poparli byłego gubernatora Massachusetts. Na Gingrich'a, co dość naturalne, głosowali Republikanie określani jako "konserwatywni" lub nawet "bardzo konserwatywni".

Ciekawe zjawisko pokazują też sondaże w odniesieniu do konkretnych grup społecznych. Kto wygrał wśród głosujących przeciwko ruchowi "Tea Party"? Romney. Kto wygrał wśród wyborców uważających, że aborcja powinna być legalna? Znowu Romney. To nie są grupy tradycyjnie związane z podstawowymi wartościami Partii Republikańskiej.

Co więcej, odległe miejsce Romney'a w sobotnich prawyborach nasuwa poważne wątpliwości co do jego zdolności w pozyskiwaniu konserwatystów z szerokiego serca Grand Old Party. W przypadku uzyskania nominacji, może to rodzić duże problemy w kontekście walki z Obamą.

Czy debaty mają znaczenie?

Republikańskie konfrontacje kandydatów, pokazują, że debaty mają jednak większe znaczenie niż poparcie pojedynczych polityków, wczesna organizacja, pieniądze zebrane na kampanię, czy kampanie reklamowe. Dobre wyniki Gingricha w dwóch debatach, które odbyły się w zeszłym tygodniu w Palmetto State, miały kluczowe znaczenie dla usunięcia Romney'a jako lidera ze świadomości opinii publicznej. Efektem było znaczące, sobotnie zwycięstwo.

Zgodnie z wynikami exit polls, 65% spośród osób, które wzięły udział w głosowaniu przyznało, że dyskusje pomiędzy kandydatami miały duży wpływ na ich wybór. Potrzebujecie więcej dowodów? Proszę bardzo. 50% głosujących swojego kandydata wybrało w ciągu ostatnich dwóch dni przed prawyborami. W obydwu tych grupach Gingrich wygrał stosunkiem 2 do 1.

Dwie następne debaty, przed kolejnym etapem prawyborów na Florydzie mogą przynieść kolejne ciekawe wydarzenia i niespodziewane efekty.

Powtórka z rozrywki

Może się okazać, że maraton walk prawyborczych jakie prowadzili ze sobą 4 lata temu Demokraci – Barack Obama i Hillary Clinton – nie był czymś szczególnym. Silne, dwucyfrowe zwycięstwo Gingricha w Karolinie Południowej potwierdza, że wyścig po nominację w GOP trwać będzie zapewne przynajmniej do Super Wtorku, 6 marca.

Jeśli Gingrich utrzyma swoją pozycję na Florydzie i w lutowych starciach (tam sondaże pokazują przewagę Romney'a) to Super Wtorek może okazać się dla niego znacznie przyjaźniejszy niż mogłoby się to wcześniej wydawać.

Nie można też zapominać o Rick'u Santorum. Jeśli w ciągu kilku tygodni zabraknie mu pary do dalszej walki, a tak to właśnie zaczyna wyglądać, to "Niedźwiedź" z Georgii pozostanie jedyną konserwatywną alternatywą dla Romney'a.

Swój zamiar dalszej walki ogłosił w sobotę także Ron Paul. Mimo czwartego miejsca w Karolinie Południowej stwierdził, że nie ma zamiaru się poddawać. To tyko potwierdza, że ten morderczy wyścig w Partii Republikańskiej może trwać aż do wiosny.

Przygotuj się na jeszcze większe obrzydliwości

Jeśli myślisz, że prawybory w Karolinie Południowej były szorstkie i mało sympatyczne, to wyobraź sobie jak może wyglądać następne 10 dni, które poprzedzą glosowanie na Florydzie. Romney zaznaczył już, że w swojej przemowie po ogłoszeniu wyników, rzucił już rękawicę swojemu największemu rywalowi. Po kurtuazyjnych gratulacjach, oskarżył Gingricha o ten sam rodzaj walki klasowej, o który Republikanie mają pretensję do Obamy - o atakowanie go lewicowymi argumentami.

- Jeśli przywódcy Republikanów chcą się przyłączyć do obecnego prezydenta w demonizowaniu sukcesów i lekceważeniu konserwatywnych wartości, to staną się kompletnie nieprzydatni dla naszego kandydata przeciwko Obamie – powiedział Romney

Tym mieszkańcom Florydy, którzy są już zmęczeni negatywnymi reklamami, można tyko doradzić dziesięciodniową zmianę klimatu. Na chłodniejszy. Sztab Romney'a i wspierający go superPAC przeznaczyły już miliony dolarów na zalanie stacji radiowych i telewizyjnych reklamami tego pokroju.

Po próbie przedstawiania się jako najbardziej prawdopodobny kandydat, Romney próbował zmienić taktykę i zaatakować Gingricha, żeby zatrzymać jego rozpęd (w amerykańskiej terminologii "momentum") przed sobotnim głosowaniem. Na takie działania było już jednak za późno. Przemowa po ogłoszeniu wyników pokazuje jednak, że były gubernator Massachusetts ma świadomość, że walka trwa. Brutalna walka.
 
O wyborach w USA czytaj więcej na:  http://tematzastepczy.blogspot.com/
26 Jan, 2012 Kategorie: Nieotagowane   
ACTA, ACTA, ACTA. Włączam telewizor – ACTA. Otwieram gazetę – ACTA. Wychodzę na ulice i...tak, wszędzie słyszę o ACTA. Boję się zajrzeć do lodówki. Kolejny nośny temat. Była katastrofa, smoleńska, była awantura refundacyjna, jest i ACTA. Od niemal tygodnia nie mówi się o niczym innym. Protestujące serwisy, blackouty, demonstracje. A czy ktokolwiek, naprawdę całe to porozumienie przeczytał?

Zacznijmy od tego, że ACTA, czyli Anti-Counterfeiting Trade Agreement to zwykła umowa handlowa dotycząca zwalczania obrotu towarami podrabianymi. Polskiego prawa ta umowa nie zmieni. Pozwoli za to, zintensyfikować współpracę międzynarodową pomiędzy sygnatariuszami, w celu zwiększenia skuteczności zwalczania nielegalnego obrotu nieoryginalnymi kopiami, falsyfikatami, czy pirackimi kopiami. Osobiście jestem zwolennikiem zwalczania podróbek w każdej branży – czy to odzieżowej, czy medycznej, czy kosmetycznej. Jestem też zwolennikiem ochrony własności intelektualnej, praw autorskich i praw pokrewnych. Tak, popieram ACTA.

Warto przypomnieć od czego protesty się zaczęły. 19 lutego 2012 Departament Sprawiedliwości zamknął serwis Megaupload.pl. Serwis, na którym zamieszczano setki tysięcy nielegalnych utworów muzycznych, filmów, programów. W internecie zapanowała panika. Filmiki, w których lansowano tezy, jakoby ACTA miała doprowadzić do zamknięcia Facebook'a, Youtube'a, a nawet Wikipedii zalały portale społecznościowe i stały się głównym źródłem informacji. Oczywiście do niczego takiego nie dojdzie. W porozumieniu nie ma żadnych, najmniejszych zapisów, które mogłyby grozić takimi konsekwencjami. Problem w tym, że dzisiaj umów międzynarodowych nikt nie czyta. Znacznie łatwiej jest przecież obejrzeć krótki spot.

Histeria internautów doprowadziła do dziecinnych ataków hakerskich na strony rządowe i demonstracji w wielu polskich miastach. Demonstracji, w których dominują ludzie młodzi, a nawet bardzo młodzi. Nie będzie przesadzoną konstatacja, że to "najmłodsze" protesty jakie dotąd widzieliśmy. Nowe pokolenie.

Pokolenie, które można określić jako "Generacja DD". Daj Darmo. Pokolenie roszczeniowe, które uważa, że wszystko mu się należy. Generacja, która głosi, że dzieła naukowe czy muzyczne są jedynie od tego, aby wzbogacać naukę i kulturę i nie jest stosownym pobieranie opłat za korzystanie z ich dobrodziejstw. Szkoda tylko, że nie myśli o tym ile stworzenie takich utworów kosztuje. Szkoda, że nie myśli o tym, że twórcy i artyści też z czegoś muszą żyć. Szacuje się, że polski rynek piractwa internetowego to ponad pół miliarda dolarów. Pół miliarda, które powinno trafić do kieszeni twórców, ale nie trafiło. Zostało ukradzione. Dla "Generacji DD" ściąganie nielegalnych programów, filmów, czy muzyki kradzieżą jednak nie jest. Pewnie dlatego, że sami z tworzeniem nic wspólnego nie mają. Oni tylko biorą – biorą za darmo. O tempora, o mores! Słaby jest kręgosłup moralny tego pokolenia. To nie ACTA jest zagrożeniem. To myślenie - "daj, bo mi się należy".
 
26 Jan, 2012 Kategorie: Nieotagowane   

Republikanie mają w tym roku najlepszą okazję do pokonania urzędującego prezydenta od czasów, gdy Ronald Reegan ponad 3 dekady temu zastąpił Jimmy'ego Cartera. Mimo to, Demokraci po cichu świętują, bo wtorkowe wyniki prawyborów w Iowa, pokazały, że to zadanie będzie znacznie trudniejsze, niż się wydawało.


Demokraci obawiali się, że ewentualne, miażdżące zwycięstwo Mitta Romneya w Iowa i New Hampshire nie tylko zakończy walkę o nominację w Grand Old Party, ale także szybko doprowadzi do zjednoczenia partii. Zjednoczenia z kandydatem, który będzie miał ogromny i przede wszystkim rzeczywisty potencjał do zwycięstwa z Barackiem Obamą. Romney wygrał i jest też przekonany, że wygra w New Hampsire. Pytanie tylko, czy jest to przekonanie uzasadnione.

Czytaj wiecej »
07 Jan, 2012 Kategorie: Nieotagowane   

Do Marka Migalskiego, Marka Jurka, Pawła Kowala, Krzysztofa Warzechy, Macieja Mazurka, Jana Bogatki i innych domagających się dymisji prof. dr hab. Romana Kuźniara



       Po przeczytaniu ostatnich wypowiedzi wyżej wymienionych panów zmuszony jestem interweniować. Wszyscy oni wzywają do natychmiastowej dymisji prof. dr hab. Romana Kuźniara, z urzędu doradcy Prezydenta RP. Powodem ma być wypowiedź w sprawie Katynia, dokładniej stwierdzenie, iż w świetle prawa międzynarodowego zbrodnia katyńska nie była ludobójstwem. Ci zacni panowie uważają za skandaliczne, ignoranckie i sprzeczne z polską racją stanu, do tego błędne i nieprawdziwe. Problem w tym, że nie zgadzając się z panem profesorem Kuźniarem to oni sami wykazują niesamowitą ignorancję i nieznajomość podstaw prawa międzynarodowego. By nie być gołosłownym przytoczę chociażby definicję ludobójstwa z Konwencji ONZ w sprawie zapobiegania i karania zbrodni ludobójstwa z 1948 roku. 

Artykuł II.   W rozumieniu Konwencji niniejszej ludobójstwem jest którykolwiek z następujących czynów, dokonany w zamiarze zniszczenia w całości lub części grup narodowych, etnicznych, rasowych lub religijnych, jako takich:
  a) zabójstwo członków grupy,
  b) spowodowanie poważnego uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia psychicznego członków grupy,
  c) rozmyślne stworzenie dla członków grupy warunków życia, obliczonych na spowodowanie ich całkowitego lub częściowego zniszczenia fizycznego,
  d) stosowanie środków, które mają na celu wstrzymanie urodzin w obrębie grupy,
  e) przymusowe przekazywanie dzieci członków grupy do innej grupy.

       Tłumacząc ten artykuł, ludobójstwo musi być popełnione przeciwko jakiejś grupie (lub jej części) etnicznej, narodowej bądź rasowej właśnie ze względu na tą przynależność. Podając przykłady: Ormianie ginęli z rąk Turków, bo byli Ormianami i tylko dlatego, podobnie członkowie plemienia Tutsi byli mordowani tylko dlatego, że byli Tutsi, a nie Hutu. W przypadku polskich oficerów zamordowanych w Katyniu jest zgoła inaczej. Nie ginęli oni tylko dlatego, że byli Polakami. Co więcej, nie ginęli wszyscy. Kolaboranci przeżyli. W przypadku ludobójstwa nie miałoby to znaczenia, mordowano by wszystkich. Z tego też względu nie można tej zbrodni nazwać ludobójstwem. Dodatkowo, pragnę panów poinformować, iż zbrodnia ludobójstwa ULEGA w Rosji przedawnieniu, w odróżnieniu chociażby od zbrodni przeciwko ludzkości, czy zbrodni wojennych. Dlatego też, w polskim interesie jest taka kwalifikacja prawna tego okropnego zdarzenia. 
      Kończąc już proszę więc o mniej emocji, a więcej spokoju i merytorycznej oceny sytuacji. Prof. dr hab. Roman Kuźniar jest bez wątpienia jednym z najlepszych specjalistów z dziedziny stosunków międzynarodowych w tym kraju. Nie jest to również odosobniona opinia, proponuję zapoznać się ze stanowiskiem zajmowanym przez prof. dr hab. Janusza Symonidesa. On też jest ignorantem? 
18 Apr, 2011 Kategorie: Nieotagowane   
Zaloguj sie
         
     
SERWIS SPECJALNY
Dyplomacja_specjalny

Marcin Pieńkowski