Inwestea Konsultea Wschod24 Afryka24 Pe24
Magdalena Górnicka: Biden do towarzystwa Drukuj Email
( 3 głosy)




Magdalena Górnicka   
23.08.2008.

Barack Obama, wybierając swojego wiceprezydenta, dokonał jedynego właściwego wyboru. Właściwsza od Joego Bidena byłaby tylko Hillary Clinton.

REKLAMA

Przez cały tydzień Obama zwodził media i wyborców. Gdy mówił, że jest gotowy, by podjąć decyzję, wszystkie serwisy informacyjne zaczęły odliczanie, a komentatorzy uroczyście ogłosili, że podanie nazwiska kandydata na wiceprezydenta to kwestia nie dni, a godzin.

Mijały kolejne dni, a zapewnienia „już za chwilę, już za moment” pozostawały w mocy.

Pod koniec tygodnia senator z Illinois wyznał, że podjął decyzję – świat zamarł w oczekiwaniu. Obama jednak stwierdził, że wie, ale nie powie – niech sobie jeszcze wszyscy pospekulują – w końcu Gruzja zeszła z czołówek gazet (przynajmniej w Ameryce), a Michael Phelps wrócił z olimpiady - więc trzeba podkręcić atmosferę sezonu ogórkowego.

Po całym tygodniu oczekiwania z ust Baracka Obamy padło nazwisko kandydata najbardziej oczywistego.

Nie tego można było się spodziewać po tej całej zabawie w kotka i myszkę.

Jednak od początku wiadomo było, że Joe Biden jest w obecnej sytuacji jedynym możliwym wyborem, jeśli Obama ma pokonać w wyborach Johna McCaina. I sondaż Reutera, w którym kandydat Republikanów wysunął się na prowadzenie, nie miał przy tym wielkiego znaczenia.

Przeprowadzono go bowiem jeszcze w lipcu, gdy Amerykanie zszokowani obejrzeli gościnne występy Obamy w Europie. Naprawdę bowiem – co pokazują publikowane codziennie sondaże „New York Timesa” – obaj kandydaci idą łeb w łeb.

Ogromne poparcie dla Baracka Obamy to od dłuższego czasu mit – choć skutecznie podtrzymywany przez jego sztab wyborczy. Obama przestał być nowością, a od kiedy wygryzł z wyścigu do Białego Domu Hillary Clinton – na lewej stronie sceny politycznej utworzyła się pustka. Pustka, której nie da się wypełnić zapewnieniami o zmianie i kwiecistymi przemowami o nadziei. Pustka braku konkretów. Dopóki sytuacja u Demokratów była niejasna, senator z Chicago był „tym od pięknych słów”, pani Clinton – nudną, sfrustrowaną kobietą o wygórowanej ambicji. Chociaż owa nudna kobieta nie mówiła pięknie, przytaczała konkrety: twarde fakty, dane liczbowe. W efekcie – Demokraci jako partia pozyskali wielu wyborców – i idealistów, i realistów. Gdy odpadła Clinton, większość sympatii jej wyborców przeniosła się – choć z trudem – na Obamę. Urazy jednak pozostały: do dzisiaj co piąty ankietowany, który był skłonny zagłosować na Clinton, deklaruje, że woli McCaina od senatora z Illinois.

Dlatego właśnie duet Obama-Clinton byłby optymalny – wygrałby w cuglach. Optymalny, ale niemożliwy z zasady: nie wiadomo kto z tej dwójki byłby naprawdę prezydentem.

Joe Biden ma być Hillary – bis i McCainem – bis w jednym. Biden przyciągnie wyborców Demokratów, których Obama utracił na rzecz McCaina.

Senator z Delaware to też jedyny właściwy wybór w obecnej sytuacji międzynarodowej: Biden ma doświadczenie związane z pracą w Komisji Spraw Zagranicznych, doskonale orientuje się nie tylko w bieżącej polityce zagranicznej, ale i w historii i dyplomacji: zna niuanse, wie, kiedy zagrać ostro. On też – do spółki z Johnem McCainem – od początku przejawiał twarde stanowisko wobec putinowskiej Rosji – na długo przed atakiem tego kraju na Gruzję, gdy zarówno Biden, jak i McCain, byli zaledwie jednymi z wielu kandydatów do nominacji w swoich partiach – obaj – bez większych wtedy szans.

Oczywiście, i Biden nie jest święty, ma swoje wady, w tym poważną rysę na wizerunku, gdy w 1988 r., ubiegając się o prezydencką nominację , splagiatował przemówienie lidera brytyjskiej Partii Pracy, Neila Kinnocka. Jednak młodsi wyborcy – trzon deklarujących poparcie dla Obamy – tego nie pamiętają, dla nich to zamierzchłe czasy.

Joe Biden ma za to ostatecznie przyciągnąć do Obamy religijnych Demokratów – sam senator jest katolikiem, co od czasów Johna F. Kennedy’ego przestało być piętnem. Poza tym przy dosyć letniej wierze Johna McCaina i plotkach o Obamie – „ukrytym muzułmaninie” (wierzy w nie aż 12% Amerykanów!) – daje dodatkowe punkty tandemowi Demokratów. 

Za katolikami pójdą mniejszości narodowe (Irlandczycy – bo Biden jest potomkiem imigrantów z tego kraju, Polacy – bo przeważnie to katolicy i głosują na Demokratów), a przede wszystkim – rzesze Latynosów, katolickich właśnie. Dodatkowo – robotnicy fizyczni, working poor – do tej pory najwierniejszy elektorat Hillary Clinton.

Senator z Delaware ma uspokoić zagranicznych sojuszników USA – obędzie się bez „głupot”: Amerykanie nie porzucą roli globalnego policjanta i nie będą popijać herbatki z Kim Dzong-Ilem. To także – choć minimalny – znak dla Polski, że tarcza antyrakietowa ma szansę stać się czymś więcej, niż prezentem odchodzącego prezydenta Busha.

Barack Obama będzie więc ładnie się uśmiechał na spotkaniach szefów państw, a prawdziwą politykę uprawiał będzie po cichu Biden.

I tutaj tkwi właśnie ciągłe niebezpieczeństwo dla Obamy – Biden może zdominować jego prezydenturę – przynajmniej poza granicami kraju. Jeśli senator z Illinois nie nauczy się szybko od starszego kolegi tajników dyplomacji, może skończyć się to dla niego nie najlepiej.

Bo – z całym szacunkiem dla jego pracy społecznej – polityka międzynarodowa to nie chicagowska ulica, a  chociażby Putin, który ciągle przecież de facto dzieli i rządzi w Rosji, to jednak poważniejsze wyzwanie niż obwieszony złotymi łańcuchami nastoletni przywódca gangu.

Drukuj Email
 
Powiązane tagi:

Osoby:  Barack Obama   John McCain   Joe Biden  
Panstwa:  Stany Zjednoczone  
Dodaj swój komentarz do tego artykułu...
Imię (wymagane)
Komentarz
Zaloguj lub zarejestruj się aby móc dodawać komentarze.

W trakcie nieformalnego spotkania Rady Europejskiej w Brukseli (23.05) przywódcy państw UE nie znaleźli porozumienia w sprawie środków koniecznych do osiągnięcia wzrostu gospodarczego w Europie.
więcej...
Unia Europejska zaskarżyła Argentynę przed Światową Organizacją Handlu (WTO), zarzucając krajowi z Ameryki Południowej stosowanie niedozwolonych ograniczeń w imporcie.
więcej...
Fala kryzysu finansowego, która w 2009 roku przelała się ze Stanów Zjednoczonych na kontynent europejski uderzyła w najsłabsze punkty gospodarek państw Unii Europejskiej, pogarszając sytuację w sektorze bankowym i/lub powodując zadłużenie finansów publicznych ponad progi...
więcej...
 AnalizySystemy polityczne  Imigracja  Cywilizacje  Konflikty  Ekologia  Terroryzm  Polityka zagraniczna  Dyplomacja  Emigracja  Separatyzm  Stosunki międzynarodowe 
 GospodarkaWaluty  Ropa naftowa  Sektor bankowy  Giełdy  Rynek pracy  Nieruchomości  Surowce  Gaz ziemny  Media  Technologie  Przemysł samochodowy 
 OrganizacjeNATO  OBWE  OPEC  ONZ  Al-Kaida  G-20  MFW  WNP  ASEAN  WTO 
 PaństwaNiemcy  Francja  Izrael  USA  Wielka Brytania  Indie  Chiny  Rosja  Irlandia  Ukraina  Turcja  Hiszpania  Brazylia  Iran  Sudan  Włochy  Afganistan  Gruzja  Informacje dla wyjeżdżających 
 Po godzinachRecenzje  Film  Wywiady  Książka 
 RegionyUnia Europejska  Bałkany  Afryka  Bliski Wschód  Daleki Wschód  Kaukaz  Azja  Darfur  Krym  Kaszmir 
 StylSavoir vivre 
 Unia EuropejskaSłownik UE  Komisja  Prezydencja  Strefa Euro  Traktat lizboński  Strefa Schengen  Partnerstwo Wschodnie  Europejska Polityka Sąsiedztwa 
Zaloguj sie
         
     
SERWIS SPECJALNY
Dyplomacja_specjalny