Inwestea Konsultea Wschod24 Afryka24 Pe24
Zbigniew Jankowski: Chiny w przemysłowym świecie przemocy Drukuj Email
( 3 głosy)




Zbigniew Jankowski   
27.09.2008.
 1 2 3 >>>
„Umiejętność” ignorowania przemocy wykształciła się w określonym klimacie intelektualnym, który rozwinął się z kolei pod silnym wpływem przemysłu. Jest ona jednym z niezastąpionych narzędzi „warsztatu” współczesnej inteligencji.
REKLAMA

„Nasz problem z olimpiadą w Chinach nie polega na tym, że Chiny są, jakie są, i nic na to nie umiemy poradzić – pisał w sierpniu 2008 r. Jacek Żakowski – Nasz problem polega na tym, że przeszliśmy nad sytuacją w Chinach do porządku dziennego”. Telewizja – zauważył – podaje, ile dni zostało do rozpoczęcia igrzysk ale informacja ta jest „moralnie obojętna” w „ojczyźnie Solidarności”, jeśli brak jest dodatkowej „informacji, ile osób zostało w związku z tą olimpiadą wysiedlonych, aresztowanych, skazanych na wieloletnie więzienie, czyli ilu Chińczyków musi zapłacić życiem, żebyśmy się mogli rozerwać, przeżywając sportowe wzruszenia". [1]

Refleksja pana Żakowskiego, która nieoczekiwanie wystawiła go „na lewo od ściany”, ma interesujący choć bardzo mało znany w naszej kulturze kontekst. Dotyczy on kosztów rozwoju przemysłowego i ofiar przemocy, jaką eksploatacja przemysłowa powoduje. „Umiejętność” ignorowania przemocy, będącej jedną z najbardziej charakterystycznych cech ery przemysłowej, wykształciła się w określonym klimacie intelektualnym, który rozwinął się z kolei pod silnym wpływem przemysłu. Bardzo ściśle potrzebom przemysłu podporządkowany został przecież system edukacji, rozwój nauki i niemal całkowicie sponsorowana przez przemysł kultura medialna i rozrywkowa.

Trzeba podkreślić też, że ta specyficzna „umiejętność” banalizowania przemocy przemysłowej jest jednym z ważniejszych i niezastąpionych narzędzi „warsztatu” współczesnej inteligencji. Potwierdził to pan Żakowski w roku 2004, gdy – stojąc wówczas „na prawo od ściany” w swym wywiadzie zasypał Noama Chomsky’ego serią stereotypowych pytań, ujawniających naiwność i ignorancję, na jakiej zasadza się dominujący wśród „przemysłowo” wykształconej inteligencji mitologiczny fundament wyobrażeń na temat kultury industrialnej, a zwłaszcza źródeł jej legendarnych sukcesów. Trudno jest jednak tę postawę krytykować, skoro wszyscy jesteśmy ofiarami filozofii przemysłowej i w mniejszym bądź większym stopniu współtwórcami „monokultury”, której iluzoryczne bogactwo wyznacza nam dziś szerokość pułki sklepowej. Dzięki hojnym inwestycjom w rozwój technik public relations industrializm nauczono nas oglądać najlepiej w świetle fajerwerków i na wyretuszowanej fotografii. Warto jednak szerzej otworzyć oczy, by dostrzec pełną skalę naszych prawdziwych dokonań. A jest rzeczywiście na co patrzeć.

„Późnym wieczorem, 29 czerwca 1973 r., niespełna miesiąc od otwarcia oddziału Chase Manhattan Bank w Moskwie – wspominał David Rockefeller, wnuk twórcy najpotężniejszego imperium przemysłowo-finansowego w historii ludzkości, Standard Oil – moja żona Peggy i ja zasiedliśmy w Wielkiej Sali Ludowej w Pekinie do rozmowy z premierem Zhou Enlai, drugim człowiekiem pod względem prestiżu i władzy zaraz po Mao Zedong. Była to moja pierwsza wizyta w Chinach – podkreślał Rockefeller – i miała znaczenie historyczne bo byłem pierwszym amerykańskim bankierem, który przybył do Chińskiej Republiki Ludowej. Tego wieczoru podpisałem porozumienie, czyniące Chase Manhattan Bank pierwszym amerykańskim bankiem, który nawiązał współpracę z Bankiem Chin od czasu przejęcia władzy przez komunistów 25 lat wcześniej”. [2]

W relacji tej nie byłoby pewnie nic zdumiewającego, gdyby pominąć fakt, że w tym czasie każdy inny obywatel USA, który nawiązałby jakąkolwiek współpracę z wrogim, komunistycznym rządem Chin wpadłby w wielkie problemy prawne nie wykluczając możliwych oskarżeń o zdradę państwa. Kuba, posiadająca nieporównywalnie mniej represyjny system polityczny, była – bez większego sprzeciwu zachodniej prasy – przez długie lata poddana blokadzie handlowej, której surowe respektowanie Stany Zjednoczone narzucały nawet kontrahentom z innych państw zachodnich. Trzeba tęgiej, „zachodniej” głowy, by zrozumieć, z jakich powodów Chiny potraktowano inaczej, tym bardziej, że David Rockefeller, jak sam podkreślał, był zagorzałym zwolennikiem eskalacji wojny w Wietnamie i mimo wielkiej liczby ofiar ludobójstwa, jakiego dokonano podczas tragicznego konfliktu, jest do dzisiaj z tego wyboru dumny. Umocnił go nawet w swym przekonaniu po latach, w roku 1998 – jak sam podkreślał – premier Singapuru, który prywatnie wyznał mu – o dziwo to, o czym cała propaganda zachodnia huczy od lat – że „gdyby nie amerykańska interwencja, cała południowo-wschodnia Azja wpadłaby w sferę komunistycznej dominacji Chin”, czyli tego kraju, któremu Rockefeller jako pierwszy zaoferował finansową pomoc na rozwój przemysłowej infrastruktury. [3] Jednak, co szokujące, w roku 1973 Rockefeller obwieścił narodowi amerykańskiemu na łamach New York Times, że „bez względu na koszty, jakich wymagała rewolucja chińska, widoczne są jej pozytywne efekty, nie tylko w budowie bardziej wydajnej i zaangażowanej administracji ale również w wytworzeniu wysokiego morale i realizacji celów społecznych. Ogólny postęp socjalny i ekonomiczny jest również zdumiewający... społeczny eksperyment w Chinach, jaki dokonał się pod wodzą przewodniczącego Mao jest jednym z najbardziej znaczących i pomyślnych w historii.” [4] Tak twierdził publicznie najbardziej wpływowy bankier drugiej połowy XX wieku, który jednocześnie nie miał żadnych oporów, by „rozprzestrzenianiu się komunizmu w Azji” pod „przewodnictwem Chin” przeciwstawiać się przy pomocy napalmu. Ci z nas, którzy nie rozumieją kapitalizmu i historii bankowości, mają prawo się dziwić. Nie powinni jednak zapomnieć podziękować bogu, że w swej zajadłej walce z komunizmem amerykańskiemu establishmentowi nie przyszło do głowy, aby w latach 70. okolice socjalistycznej Warszawy obsypać napalmem w przejawie szlachetnej troski o powstrzymanie dalszego rozprzestrzeniania się zarazy komunizmu.

Przyznajmy, że dla większości z nas polityka jest rzeczą trudną do ogarnięcia zmysłami. Jest tak przede wszystkim dlatego, że najbardziej dochodowe przedsięwzięcie bankowe, polegające na finansowaniu dwóch stron konfliktu, nazywane jest przez współczesnych ekspertów politycznych „teorią spiskową”, a o spiskach w kulturze przemysłowej nam, prostym ludziom, dyskutować jeszcze nie wolno. Odłóżmy więc posłusznie na bok tę plątaninę kłamstw najwspanialszego kapitalisty i filantropa XX wieku i …let’s talk business ’cos „a dollar is always a dollar”, jak mówią Amerykanie. A to przynajmniej ma dla nas zrozumiały sens.

Zainteresowanie Stanów Zjednoczonych regionem Azji Południowo-Wschodniej tłumaczą zasoby ropy naftowej, odkryte w Morzu Południowochińskim – pisał Peter Dale Scott. Jednym z najbardziej aktywnych lobbystów, nawołujących za eskalacją militarną w tym regionie, był William Henderson, członek prowojennej organizacji American Friends of Vietnam i równocześnie doradca Socony Oil (czyli Standard Oil of New York przekształconego później w Mobil), głównego inwestora naftowego w Indonezji. Inwazja USA na Kambodżę i masakra tego kraju, rozpoczęta w 1969 r. bestialskim atakiem bombowców B-52, w operacji Menu, umożliwiły rozpoczęcie eksploracji naftowej i w konsekwencji zdobycie przez Union Oil of California (obecnie Unocal) tzw. koncesji na eksploatację wszystkich lądowych i znacznej część morskich złóż ropy naftowej w tym kraju. [5] Tak wygląda walka z komunizmem no i tak rzecz jasna działa nasz tzw. „wolny rynek”, w którym przemysł podobno nie lubi interwencji państwa.

Tragiczna historia Kambodży, będącej przerażającą ofiarą ery przemysłowej zasługuje na szczególną uwagę nie tylko ze względu na okrucieństwa ale również na kłamstwo, jakie zachodnia prasa zdołała na ten temat wykreować. Swego czasu, wypowiadający się na ten temat publicznie, Noam Chomsky okrzykiwany był (również po latach na łamach magazynu „Wprost”) mianem osoby, która „zaprzecza zbrodniom Pol Pota”, (o tym szerzej w przypisie*). Oświadczenie eksperta amerykańskiej geostrategii i wielkiego strażnika „globalnych interesów Stanów Zjednoczonych”, a jednocześnie prawej ręki Davida Rockefellera, Zbigniewa Brzezińskiego, który wyjawił otwarcie w roku 1979, że osobiście „zabiegał w Chinach o wspieranie Pol Pota” i „zachęcał Tajlandię do popierania [Czerwonych Khmerów]” – nie wywołało publicznej dyskusji w masmediach. I prawdę mówiąc nie ma się czemu dziwić. Taka jest nasza tradycja i stosunek do przemocy, dokonywanej w interesie przemysłowego establishmentu, czyli w interesie naszego „rozwoju”. [6]


Drukuj Email
 
Powiązane tagi:

Panstwa:  Chiny - Chińska Republika Ludowa   Kambodża  
niezle !!!
rysiek, 2008/09/30 06:49
Dodaj swój komentarz do tego artykułu...
Imię (wymagane)
Komentarz
Zaloguj lub zarejestruj się aby móc dodawać komentarze.

W trakcie nieformalnego spotkania Rady Europejskiej w Brukseli (23.05) przywódcy państw UE nie znaleźli porozumienia w sprawie środków koniecznych do osiągnięcia wzrostu gospodarczego w Europie.
więcej...
Unia Europejska zaskarżyła Argentynę przed Światową Organizacją Handlu (WTO), zarzucając krajowi z Ameryki Południowej stosowanie niedozwolonych ograniczeń w imporcie.
więcej...
Fala kryzysu finansowego, która w 2009 roku przelała się ze Stanów Zjednoczonych na kontynent europejski uderzyła w najsłabsze punkty gospodarek państw Unii Europejskiej, pogarszając sytuację w sektorze bankowym i/lub powodując zadłużenie finansów publicznych ponad progi...
więcej...
 AnalizySystemy polityczne  Imigracja  Cywilizacje  Konflikty  Ekologia  Terroryzm  Polityka zagraniczna  Dyplomacja  Emigracja  Separatyzm  Stosunki międzynarodowe 
 GospodarkaWaluty  Ropa naftowa  Sektor bankowy  Giełdy  Rynek pracy  Nieruchomości  Surowce  Gaz ziemny  Media  Technologie  Przemysł samochodowy 
 OrganizacjeNATO  OBWE  OPEC  ONZ  Al-Kaida  G-20  MFW  WNP  ASEAN  WTO 
 PaństwaNiemcy  Francja  Izrael  USA  Wielka Brytania  Indie  Chiny  Rosja  Irlandia  Ukraina  Turcja  Hiszpania  Brazylia  Iran  Sudan  Włochy  Afganistan  Gruzja  Informacje dla wyjeżdżających 
 Po godzinachRecenzje  Film  Wywiady  Książka 
 RegionyUnia Europejska  Bałkany  Afryka  Bliski Wschód  Daleki Wschód  Kaukaz  Azja  Darfur  Krym  Kaszmir 
 StylSavoir vivre 
 Unia EuropejskaSłownik UE  Komisja  Prezydencja  Strefa Euro  Traktat lizboński  Strefa Schengen  Partnerstwo Wschodnie  Europejska Polityka Sąsiedztwa 
Zaloguj sie
         
     
SERWIS SPECJALNY
Dyplomacja_specjalny