|
Kolejna panika na rynkach globalnych |
|
|
|
Piotr Kuczyński, Xelion
|
|
10.10.2008. |
|
W czwartek, po spadkowej sesji w Europie, znowu ostatnimi obrońcami rynków mogli być Amerykanie. Mało tego, to był już drugi dzień po skoordynowanej przez banki centralne wielu krajów obniżce stóp – zakończenie tej sesji spadkiem ostatecznie kazało określić interwencję jako nieudaną. REKLAMA
 źródło:endorunewsarchive.blogspot.com Zresztą jak spojrzało się na trzymiesięczny LIBOR dla dolara to niepowodzenie tej interwencji stawało się jeszcze bardziej widoczne. LIBOR wzrósł w czwartek z 4,15 do 4,75 proc. (najwyżej od grudnia zeszłego roku). Banki nie chcą sobie pożyczać pieniędzy, a jeśli już to robią to bardzo drogo. Interwencja banków sytuację nawet pogorszyła, bo jej fiasko zwiększyło ostrożność bankowców.
Na ten czynnik bardzo zwracali również uwagę gracze na rynku akcji. Wydawało się jednak, że pozytywne informacje powinny bykom pomagać. W środę New York Times w swoim internetowym wydaniu poinformował, że korzystając z przyjętego przez Kongres USA planu TARP rząd USA będzie przejmował udziały w zagrożonych bankach. Potwierdził to w czwartek departament skarbu. To bardzo dobre rozwiązania, bo banki uzyskają kapitał, a państwo będzie mogło po zakończeniu kryzysu sprzedać swoje udziały z zyskiem. To powinno pomagać sektorowi finansowemu, mimo że konkretne działania zobaczymy za kilka tygodni. Jednak gracze tę informację zlekceważyli. Bardziej przejmowali się tym, że od czwartku nie obowiązuje już zakaz krótkiej sprzedaży.
Na rynku akcji najlepiej zachowywał się sektor wysokich technologii, dzięki czemu NASDAQ był najmocniejszym indeksem. IBM niespodziewanie opublikował raport kwartalny, w którym pokazał 20. procentowy wzrost zysku i podtrzymał prognozę. To właśnie pomagało innym spółkom sektora. Oprócz taniejących spółek sektora finansowego (z naciskiem na ubezpieczycieli) traciły również spółki surowcowe oraz sektor producentów samochodów (General Motors) poinformował, że jego sprzedaż w Europie w tym roku spadła. GM tracił 30 procent, podobnie zachowywał się Ford. Rynek wytypował te firmy jako kolejne ofiary przeznaczone do bankructwa. Upadek GM miałby katastrofalne skutki dla rynku swapów CDS – to dobiłoby sektor finansowy. Tego gracze chyba bali się najbardziej.
Od początku sesji widać było, że znowu będziemy świadkami niezwykłej zmienności. I rzeczywiście, po sporym wzroście już po godzinie nie zostało ani śladu, a indeksy nadal szukały dna. Znalazły je o 17.00, poczym indeksy odbiły i zaczęły oscylować nieco poniżej środowego zamknięcia (NASDAQ wokół tego poziomu). Na dwie godziny przed końcem sesji niedźwiedzie zaatakowały i błyskawicznie doprowadziły do przeceny. Indeksy spadły do poziomów z 2003 roku, czyli z początku ostatniej hossy. Rynki ogarnęła totalna panika. Najwyraźniej Amerykanie masowo umarzają jednostki funduszy, a te muszą sprzedawać. Panika zawsze kończy pewien etap spadków. Tyle tylko, że przeżyliśmy już w ciągu ostatnich 3 tygodni kilka panik, wiele interwencji i żadna nie działała tak jak powinna. Cóż, pozostaje zostawić rynkowi miejsce do wyznaczenia ostatniej kapitulacji.
Po wczorajszej panicznej ucieczce graczy w ostatniej godzinie sesji w USA (przypominam, że indeksy spadły po około 7 procent) dzisiaj to samo dotknęło rynki azjatyckie. Japoński indeks Nikkei spadał rano 10 procent wymazując praktycznie cała hossę z lat 2003 – 2007. Spadały również i to dużo kontrakty na indeksy amerykańskie. Panika. Może to jest już TA panika, ale tak naprawdę nie da się przewidzieć, gdzie to się skończy. W każdym razie świat recesji i to ostrej nie uniknie. Dzisiaj spotkają się również ministrowie finansów i szefowie banków centralnych grupy G-7. Po skoordynowanej akcji banków w środę inwestorzy już wiedzą, że banki i rządy potrafią działać wspólnie. Akcja była jednak nieudana – w złym czasie i bez kontynuacji, co zaowocowało paniką. Uczestnicy szczytu mają o czym myśleć. Nacisk na nich jest olbrzymi. Zakładam więc, że (raczej w sobotę) dowiemy się o podjęciu jakichś środków zaradczych. Czekamy na to, co zrobią Amerykanie, ale cokolwiek by nie zrobili to sam zwrot indeksów nie rozwiąże kryzysu. |
|
|