|
Z przeprowadzonych ostatnio sondaży wynika, iż przewaga Baracka Obamy nad Johnem McCainem wciąż rośnie. Na niespełna miesiąc przed wyborami kandydat Demokratów wyprzedza swojego przeciwnika w wyścigu do Białego Domu o sześć pkt proc. REKLAMA
Według przeprowadzonego przez Reuters/C-SPAN/Zogby sonadażu, na kandydata Demokratów swój głos oddałoby 49 proc. Amerykanów. Swoje poparcie dla jego politycznego przeciwnika deklaruje natomiast 43 proc. potencjalnych wyborców. Wielu komentatorów uważa, że przyczyną wciąż malejącego poparcia dla Johna McCaina mogła okazać się wznowiona ostatnio przez Republikanów niezwykle agresywna retoryka kamapnii wyborczej, której skutki wydają się obracać przeciwko McCainowi. Znaczna liczba wyborców deklaruje bowiem, iż senator z Arizony wydaje się atakowac Baracka Obamę, zamiast skupić się na istotnych, merytorycznych kwestiach, które powinny być poruszane w kampanii wyborczej. Powoduje to, iż nawet osoby, które do tej pory wspierały Johna McCaina, wydają się być coraz mniej entuzjastycznie nastawione wobec wyników listopadowych wyborów. Dotkliwym ciosem dla kandydata Republikanów okazały się także wyniki sondaży przeprowadzonych po obu telewizyjnych debatach tej kampanii wyborczej, w których Barack Obama uznany został przez ogromną większość zarówno ekspertów, jak i zwykłych obywateli, za zdecydowanego faworyta. Pomimo tego, iż większość wyborców deklaruje, iż odbyte debaty nie wpłynęły znacząco na ich przekonania polityczne, wyraźna większość z nich przyznaje jednak, że kandydat Demokratów wywarł na nich zdecydowanie bardziej pozytywne wrażenie aniżeli jego republikański przeciwnik. Za kolejny czynnik, który wyraźnie zachwiał pozycją Johna McCaina uznawany jest obecny kryzys gospodarczy, który wstrząsnął amerykańskim sektorem finansowym. Zdecydowana większość wyborców obawia się bowiem, iż w przypadku zwycięstwa kandydata Republikanów kontynuowana będzie dotychczasowa polityka Białego Domu, co w przyszłości, według wielu z nich, skutkować może dotkliwym podniesieniem podatków. Co więcej, polityka rządu od lat nie była tak źle oceniania przez amerykańskich obywateli. Jak donosi portal washingtonpost.com, 90 proc. Amerykanów jest zdania, iż polityka USA zmierza w złym kierunku. 51 proc. z nich uważa także, że wygrana McCaina w listopadowych wyborach oznaczać będzie kontynuację polityki George'a W. Busha, która w mniemaniu większości obywateli doprowadziła kraj do obecnego kryzysu. Wyniki listopadowych wyborów wciąż jednak okazać się mogą nie lada zaskoczeniem. Pomimo wciąż rosnącej przewagi Baracka Obamy politolodzy radzą jednak unikanie zbyt wczesnego entuzjazmu. Zwracają oni bowiem uwagę na tzw. "efekt Bradleya-Wildera", który okazać może się jedną z tajemnic tych wyborów. Wspomniane zjawisko polega bowiem na tym, iż wielu wyborców deklaruje poparcie dla czarnoskórego kandydata Demokratów, by nie zostać posądzonymi o rasizm. W dniu głosowania zmienić oni mogą jednak deklarowane wcześniej przekonania polityczne. Nazwa tego fenomenu pochodzi od nazwisk dwóch czarnoskórych kandydatów, którzy w dzień głosowania nagle utracili poparcie. na podstawie: washingtonpost.com, reuters. com, rp.pl, |