|
Przyjęty w listopadzie ubiegłego roku pierwszy pakiet koniunkturalny, wraz z finalizowanym obecnie drugim pakietem, stanowią podstawę niemieckiej reakcji na światowy kryzys finansowy. O ile jednak wpływ obu programów na niemiecką gospodarkę będzie niewspółmiernie mały w stosunku do poniesionych kosztów, o tyle można się spodziewać, iż wraz ze zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi oba pakiety zostaną wykorzystane w ferworze walki politycznej. Tym bardziej, iż stały się już symbolem przewartościowania niemieckich poglądów na ekonomię, w których dotychczas preferowano rozwiązania liberalne nad interwencjonizm państwowy. REKLAMA
Strona 1 z 2 Wpływ pakietów na gospodarkę RFN Światowy kryzys gospodarczy i finansowy dotknął w sposób znaczący proeksportową gospodarkę niemiecką, głównie w wyniku spadającego światowego popytu na wytwarzane w RFN towary [1]. Ponadto ostrożność niemieckich konsumentów znacznie zahamowała popyt wewnętrzny. Tym samym rząd niemiecki podjął decyzję o konieczności ratowania gospodarki przy pomocy pakietów koniunkturalnych, mających przede wszystkim pobudzić popyt wewnętrzny i doprowadzić do wzrostu poziomu inwestycji. Wysokość zarówno pierwszego (ok. 32 mld euro), jak i drugiego pakietu (ok. 50 mld euro) jest zdecydowanie zbyt niska, by realnie odwrócić recesyjny trend w gospodarce niemieckiej [2]. O ile pierwszy pakiet, opierający się w głównej mierze na dopłatach do odsetek, gwarancjach kredytowych i ulgach podatkowych [3], był krytykowany przede wszystkim za brak innowacyjności, o tyle najważniejszym zarzutem wobec drugiego (inwestycje w infrastrukturę, obniżka podatków i składek na kasę chorych [4]) jest jego kompromisowy charakter, wynikający z różnic w poglądach gospodarczych między CDU, CSU i SPD. Ponadto drugi pakiet antykryzysowy w zasadzie przesądził o tym, że Niemcom nie uda się do 2010 roku zrównoważyć budżetu, co jeszcze w listopadzie 2008 roku było priorytetem rządu kanclerz Angeli Merkel. Tym samym zwiększenie zadłużenia państwa do największego w historii poziomu 50 mld euro jest z pewnością działaniem nadmiernym w stosunku do spodziewanych efektów. Poza tym kolejne odsunięcie w czasie spełnienia kryterium z Maastricht dotyczącego maksymalnie 3-procentowego poziomu deficytu budżetowego osłabi i tak już poważnie nadwyrężoną pozycję Niemiec na arenie europejskiej. Dotychczasowy brak zgody Berlina na podjęcie działań antykryzysowych na poziomie unijnym, w obawie przed powiększeniem deficytu budżetowego, w kontekście decyzji o uruchomieniu drugiego pakietu gospodarczego powinien być jasnym sygnałem dla pozostałych państw członkowskich UE, iż Niemcy odwracają się ostatecznie od ponoszenia kosztów unijnej integracji. Choć zapowiedź drugiego pakietu koniunkturalnego wpłynęła pozytywnie na inwestorów [5], co spowodowało ponowny wzrost ich zaufania do rynku, przyjęcie programów naprawczych nie spowoduje zmian w gospodarce niemieckiej w 2009 roku. Po pierwsze, według danych Międzynarodowego Funduszu Walutowego PKB Niemiec zmniejszy się o 2,5 %, co o 0,5 % przekracza planowany średni poziom dla strefy euro [6]. Po drugie przewidywany jest dalszy znaczny spadek inwestycji. Kluczowym sygnałem dla losów gospodarki RFN będzie zatem przedstawienie przez kanclerz Angelę Merkel planu spłacenia zadłużenia, co w kontekście zbliżających się wyborów niechybnie wpłynie na równowagę sił na niemieckiej scenie politycznej.
|