Inwestea Konsultea Wschod24 Afryka24 Pe24
Strona główna
Jerzy Pomianowski: Rudymenty naszej polityki wschodniej Drukuj Email
( 1 głos)




Jerzy Pomianowski, Studioopinii.pl   
17.02.2009.

 Sample Image

Podstawowym brakiem polskiej polityki wschodniej w ubiegłym 20-leciu było traktowanie koncepcji Giedroycia jako zabytku epoki jałtańskiej, a nawet zawalidrogi na szlaku dobrych interesów z Rosją. Dopiero ofensywa Gazpromu uświadomiła nam rozmiary tego błędu.

REKLAMA

Zamiast wywodów, które nie mogłyby zmieścić się na ciasnej przestrzeni, wyznaczonej dla tej ankiety (na temat polskiej polityki wschodniej – przyp. Studioopinii), przytoczę tu jedynie skromny zestaw podręczny, rodzaj niezbędnika wskazań, z jakim nie powinien rozstawać się żaden działacz czy publicysta (tj. polityk bez teki), wkraczając na teren naszej polityki wschodniej. Ów zestaw to krótki zbiór cytatów z pism Juliusza Mieroszewskiego, który nadał kształt koncepcji Jerzego Giedroycia na łamach paryskiej „Kultury”.

Wskazania te spotkał osobliwy los. Z jednej strony uchodzą one za skład zasad, stosowanych przez kolejne rządy polskie od 20 lat wobec wszystkiego, co za wschodnią ścianą się dzieje - mówiąc wyrozumiale - jest to twierdzenie na wyrost. Z drugiej jednak strony, owe tezy uznają za zabytkowe, nieaktualne, zatem zbędne nie tylko ich wrogowie, lecz również wczorajsi chwalcy i wyznawcy. I jedni, i drudzy  twierdzą w przystępach łaskawości, że koncepcja Giedroycia i Mieroszewskiego należy do kategorii romantycznych, prometejskich rojeń polskich, co w ustach przeciwnika jest wyrokiem, w ustach zaś wyznawcy zamienia się w westchnienie rezygnacji.

Ponieważ uważam koncept Giedroycia za owoc nie rojeń, ale trzeźwej i celnej rachuby, całkowicie, diametralnie odmiennej od tradycyjnych, polskich recept na zbawienie, odsyłam ciekawych uzasadnienia tej tezy do sprawdzenia w 637 zeszytach „Kultury” głosów, ewokujących takie kwestie, jak warunki odzyskania trwałej, nie 20-letniej niepodległości przez Polskę, rolę ULB, a zwłaszcza Ukrainy w tym dziele, sprawę suwerenności energetycznej – po raz pierwszy na tych właśnie łamach tak nazwanej i  uwypuklonej. Kto zechce, znajdzie wśród tych głosów opinie niżej podpisanego, zebrane później w tomach „Biegun magnetyczny”, „Ruski miesiąc z hakiem”, „Na wschód od zachodu”, „Wybór wrażeń”. Ale pierwszeństwo mają tu owe elementarne wskazania, które warto za Mieroszewskim przytoczyć.

Oto najprostsze z tych cytatów:

- Rosja, w analogii do innych mocarstw, przestanie być imperialna, gdy straci imperium.

- Pierwszym punktem polskiej polityki wschodniej winno być uznanie prawa do samostanowienia i niezależnego bytu państwowego wszystkich narodów ciemiężonych przez Sowiety. Z polskiego punktu widzenia w szczególności ów punkt dotyczy Ukraińców, Białorusinów i Litwinów.

- Nikt przy zdrowych zmysłach nie pragnie parcelacji Rosji. Rosjanie mają prawo do swojej ziemi, jak każdy inny naród, i gdyby ziemiom rdzennie rosyjskim groził zabór – Rosjanie mieliby prawo oczekiwać pomocy nawet od nas.

- Gdybym był imperialistą rosyjskim, pocieszałbym się przypuszczeniem, że w razie wojny czy poważnego konfliktu jest mało prawdopodobne, że narody ciemiężone przez Sowietów utworzą wspólny front... Sądziłbym, że jest bardziej prawdopodobne, że Polacy, Ukraińcy, Litwini – jak tylko uwolnią choćby jedną rękę – chwycą się za gardła, co umożliwi Moskwie częściowe opanowanie sytuacji.

- Musimy szukać kontaktów i porozumienia z Rosjanami gotowymi przyznać prawo do samostanowienia Ukraińcom, Litwinom i Białorusinom i, co również ważne, musimy sami zrezygnować raz na zawsze z Wilna, Lwowa i jakiejkolwiek polityki czy planów, które by zmierzały do ustanowienia w sprzyjającej koniunkturze naszej przewagi na Wschodzie kosztem cytowanych powyżej narodów.

- Tak Polacy, jak i Rosjanie muszą zrozumieć, że tylko nieimperialistyczna Rosja i nieimperialistyczna Polska miałyby szansę ułożenia i uporządkowania swych wzajemnych stosunków… Ukraińcom, Litwinom i Białorusinom musi być przyznane w przyszłości pełne prawo do samostanowienia, bo tego  wymaga polsko-rosyjska racja stanu.

- Jest bezbrzeżną naiwnością przypuszczać, że imperialistyczna Rosja zgodzi się na jakiekolwiek negocjacje, które miałyby na celu zabezpieczenie nas przed imperializmem rosyjskim.

- Rosja w polskiej perspektywie politycznej stanowi taki superproblem, że jako naród nie możemy pozwolić sobie na 5 czy 6 różnych programów wschodnich…

Sądzę, że wystarczy tych paru zdań, aby dojść do wniosku, że nie jedynym, lecz podstawowym brakiem polskiej polityki wschodniej w ubiegłym 20-leciu było traktowanie koncepcji Giedroycia nie jako stałego drogowskazu i zwornika strategii państwowej, lecz jako zabytku epoki jałtańskiej, a nawet zawalidrogi na szlaku dobrych interesów z Rosją. Dopiero ofensywa Gazpromu uświadomiła nam, że  potrzebna jest podwójna garda: prócz solidarności UE (nieosiągalnej zresztą bez podpisania traktatu lizbońskiego), także osłona przed bezpośrednim naciskiem i groźbą przemocy ze strony hegemona ze wschodu. Jedynie zachowanie przez Ukrainę niepodległości i całości pozwala na utrzymanie sytuacji geopolitycznej kraju, jakiej Polska nie miała od 300 lat. To na nią liczył Giedroyc.

Przez 20 lat obywatele III-ciej Rzeczypospolitej nie czuli się w imadle. Od zachodu mamy zespół sojuszniczy, zawiązany dla rozstrzygania sporów tylko polubownie. Od wschodu – dwa, tak jest, dwa samodzielne podmioty polityczne. Większy z nich, Rosja, ma wybór: być lojalnym i prosperującym partnerem całej UE, albo stać się hegemonem kontynentu na gruzach Unii. To ostatnie wymaga koniecznie wchłonięcia Ukrainy z jej rurociągami i portami. Na czym polega zatem interes narodowy Polski, wydaje się być jasne. Caveant consules. 

Tekst ukazał się w "Nowym Przeglądzie Wschodnim" oraz na Studioopinii.pl. Przedruk za zgodą Redakcji

Portal Spraw Zagranicznych pełni rolę platformy swobodnej wymiany opinii - powyższy artykuł wyraża poglądy autora.

Drukuj Email
 
Powiązane tagi:

Organizacje:  Ministerstwo Spraw Zagranicznych - MSZ  
Inne:  Polska polityka zagraniczna  
Rosja nie umie przegrać i to jest nieszczęściem tego narodu. Nie może do nich dotrzeć,że wielkim się bywa.Z drugiej strony trudno sobie wyobrazić Rosję skundloną,poszarpaną i okaleczoną. Skazani na wielkość,której nie są godni.
edward, 2009/02/21 03:03
Dodaj swój komentarz do tego artykułu...
Imię (wymagane)
Komentarz
Zaloguj lub zarejestruj się aby móc dodawać komentarze.

W trakcie nieformalnego spotkania Rady Europejskiej w Brukseli (23.05) przywódcy państw UE nie znaleźli porozumienia w sprawie środków koniecznych do osiągnięcia wzrostu gospodarczego w Europie.
więcej...
Unia Europejska zaskarżyła Argentynę przed Światową Organizacją Handlu (WTO), zarzucając krajowi z Ameryki Południowej stosowanie niedozwolonych ograniczeń w imporcie.
więcej...
Fala kryzysu finansowego, która w 2009 roku przelała się ze Stanów Zjednoczonych na kontynent europejski uderzyła w najsłabsze punkty gospodarek państw Unii Europejskiej, pogarszając sytuację w sektorze bankowym i/lub powodując zadłużenie finansów publicznych ponad progi...
więcej...
 AnalizySystemy polityczne  Imigracja  Cywilizacje  Konflikty  Ekologia  Terroryzm  Polityka zagraniczna  Dyplomacja  Emigracja  Separatyzm  Stosunki międzynarodowe 
 GospodarkaWaluty  Ropa naftowa  Sektor bankowy  Giełdy  Rynek pracy  Nieruchomości  Surowce  Gaz ziemny  Media  Technologie  Przemysł samochodowy 
 OrganizacjeNATO  OBWE  OPEC  ONZ  Al-Kaida  G-20  MFW  WNP  ASEAN  WTO 
 PaństwaNiemcy  Francja  Izrael  USA  Wielka Brytania  Indie  Chiny  Rosja  Irlandia  Ukraina  Turcja  Hiszpania  Brazylia  Iran  Sudan  Włochy  Afganistan  Gruzja  Informacje dla wyjeżdżających 
 Po godzinachRecenzje  Film  Wywiady  Książka 
 RegionyUnia Europejska  Bałkany  Afryka  Bliski Wschód  Daleki Wschód  Kaukaz  Azja  Darfur  Krym  Kaszmir 
 StylSavoir vivre 
 Unia EuropejskaSłownik UE  Komisja  Prezydencja  Strefa Euro  Traktat lizboński  Strefa Schengen  Partnerstwo Wschodnie  Europejska Polityka Sąsiedztwa 
Zaloguj sie
         
     
SERWIS SPECJALNY
Dyplomacja_specjalny