Polityka „nowego otwarcia” Stanów Zjednoczonych na kraje Ameryki Łacińskiej promowana przez prezydenta Baracka Obamę póki co nie przynosi rezultatów. Amerykański przywódca został bowiem skrytykowany w piątek (12 czerwca) przez prezydentów Nikaragui, Daniela Ortegę oraz Wenezueli, Hugo Chaveza za kontynuowanie hegemonistycznej polityki wobec państw południowoamerykańskich.
Słowa krytyki, które padły pod adresem prezydenta Obamy dotyczyły braku realnych zmian w podejściu Stanów Zjednoczonych do swoich południowych sąsiadów. W rozmowie z dziennikarzami prezydent Wenezueli, Hugo Chavez stwierdził, że „Obama powinien zrobić to, co obiecał, ale tego nie robi”.

Daniel Ortega (L) i Hugo Chavez (P)
Coraz częściej słychać opinie porównujące politykę Obamy względem obszaru Karaibów i Ameryki Południowej do tego, co robił jego poprzednik, George W. Bush. „To jest to samo stare imperium. Miejmy nadzieję, że Obama posiada odwagę, możliwość i poparcie do rozmontowania tego imperium” powiedział Chavez podczas spotkania państw należących do wenezuelskiego programu solidarności energetycznej, PatroCaribe.
Wtórował mu Ortega mówiąc, że „wszyscy rozpoznaliśmy w Obamie człowieka dobrych intencji. Ale jest on uwięziony w systemie, który w swej naturze jest ekspansjonistyczny”. Porównał tym samym politykę Obamy, pomimo jej pozytywnych założeń, do polityki byłych prezydentów Stanów Zjednoczonych, takich jak George W. Bush czy Ronald Reagan.
Obaj południowoamerykańscy przywódcy skrytykowali również Obamę za kontynuowanie blokady ekonomicznej Kuby. Blokada polegająca na obłożeniu tego karaibskiego państwa embargiem na handel zagraniczny została ustanowiona przeszło 47 lat temu, co warto dodać, w zupełnie odmiennych realiach politycznych. Prezydent Ortega skomentował politykę USA wobec Kuby mówiąc, że „oni [USA] utknęli w przeszłości”. Na początku swojej prezydentury, Obama obiecał nowe podejście do stosunków z Kubą, obiecując zniesienie embarga w zamian za przyznanie obywatelom kubańskim większego zakresu swobód i uwolnienie przetrzymywanych więźniów politycznych.
Przywódcy Nikaragui i Wenezueli byli uczestnikami szczytu państw należących do wenezuelskiego programu solidarności energetycznej. Program polega na sprzedaży wenezuelskiej ropy dla państw karaibskich po preferencyjnych cenach. W ten sposób Wenezuela, będąca jednym z największych dostawców ropy do Stanów Zjednoczonych, stara się prowadzić politykę zjednywania wokół siebie państw regionu i szukania tym samym zwolenników dla promowanego przez Chaveza antyamerykanizmu.
Źródło: www.reuters.com