Chińska gospodarka rośnie coraz szybciej, ale to nie koniec kłopotów
Wzrost gospodarczy Chin w II kwartale tego roku wyniósł 7,9 proc. – podało chińskie biuro statystyczne. Trzy miesiące wcześniej wynik ten był o 1,8 pkt proc. gorszy, a wyraźna poprawa jest wynikiem wprowadzania w życie wartego 585 mld dol. rządowego planu stymulującego. Polepszające się wyniki chińskiej gospodarki wyraźnie kontrastują z sytuacją Stanów Zjednoczonych, krajów Unii Europejskiej czy Japonii, które w większości zmagają się z recesją. Władze w Pekinie spodziewają się, że wzrost w całym 2009 roku sięgnie 8 proc., zaś Stany Zjednoczone przewidują spadek o 1-1,5 proc. Pomimo optymistycznych prognoz, chiński rząd zaznacza, że nie wszystkie problemy zostały rozwiązane.
„Trudności i wyzwania dla bieżącego rozwoju gospodarczego są nadal znaczące” powiedział Li Xiaochao, rzecznik Krajowego Biura Statystycznego (KBS). Dodał, że „podstawy odbicia chińskiej gospodarki wciąż nie są wystarczające”. W oświadczeniu przekazanym prasie ekonomiści KBS napisali, że „zachodzące ożywienie wciąż jest słabe i niestabilne, a droga powrotu na ścieżkę szybszego wzrostu jest niepewna i istnieje wiele czynników, które mogą zakłócić ten proces”.Realizacja rządowego pakietu stymulacyjnego, która dokonuje się głównie dzięki działaniom sektora państwowego, zdaje się jednak przynosić zamierzone rezultaty. Liczne projekty infrastrukturalne pozwoliły na zatrudnienie wielu migrantów z zachodnich i środkowych prowincji Chin, którzy wcześniej stracili pracę w sektorze eksportowym. Zgodnie z założeniami planu udało się również pobudzić rynek wewnętrzny – w pierwszej połowie roku sprzedaż detaliczna zwiększyła się o 15 proc. Produkcja przemysłowa w czerwcu zwiększyła się o 10,7 proc., natomiast inwestycje w środki trwałe w pierwszej połowie roku wzrosły aż o jedną trzecią.
Zwiększona aktywność firm, nowe inwestycje i działania na rzecz ochrony miejsc pracy były możliwe przede wszystkim dzięki poluzowaniu polityki monetarnej, która doprowadziła do gwałtownego ożywienia akcji kredytowej. Wielokrotne obniżki stóp procentowych i ułatwienie dostępu do kredytów spowodowały, że chińskie banki w pierwszej połowie roku pożyczyły aż 7,37 bln juanów (1,02 bln dol.), pompując do firm olbrzymie środki. Wielu ekonomistów przestrzega jednak, że sytuacja ta może szybko przerodzić się w gwałtownie rosnącą inflację. Wprawdzie wskaźnik cen konsumentów spadł w czerwcu o 1,7 proc., czyli najmocniej od 2002 roku, a jeszcze mocniej, bo aż o 7,8 proc., zmniejszył się indeks cen producentów, jednak coraz częściej pojawiają się głosy o zagrożeniu inflacją.
Ekonomiści niejednoznacznie komentują dane z Chin. Zdaniem Daniela Soh, analityka Forecast w Singapurze, wskaźniki pokazują, że z powodzeniem udaje się wprowadzać w życie rządowy pakiet, a założony cel 8-proc. wzrostu w tym roku jest możliwy do osiągnięcia. Z drugiej strony wskazuje się, że wobec utrzymującej się globalnej recesji i kłopotów chińskiego eksportu, obecny wzrost może być trudny do podtrzymania. Czerwiec był kolejnym miesiącem, w którym eksport uległ zmniejszeniu. Tym razem w stosunku do ubiegłego roku sprzedaż chińskich towarów za granicę zmalała o 21,4 proc.
Zdaniem Wang Tao, ekonomistki banku UBS, pomimo optymistycznych wieści z Chin, trudno liczyć, że staną się one krajem, który będzie w stanie wydźwignąć świat z recesji. Według niej podstawową przyczyną tego jest fakt, że oprócz surowców, Chiny nie są znaczącym importerem, który mógłby wygenerować pozytywny impuls dla światowych producentów.
Na podstawie: chiandaily.com.cn, news.bbc.co.uk


Sydney: terrorysta przetrzymywał zakładników w kawiarni, dwie osoby zginęły