Gruzja: 20 tys. uchodźców od wybuchu wojny gruzińsko-rosyjskiej
-
IAR
W 12 miesięcy od wybuchu wojny gruzińsko-rosyjskiej na terytorium Gruzji przebywa około 20 tysięcy uchodźców. Większość musiała uciekać z Osetii Południowej pozostawiając domy i cały dobytek. Dziś mieszkają w jednorodzinnych domkach na obrzeżach Tbilisi i Gori. Dostali od państwa lodówki i telewizory, ale nie pracę. Większość uchodźców to rolnicy i rzemieślnicy, dla których właśnie praca jest najważniejsza.
„Niestety, pracy nam nikt nie chce dać” - mówią mieszkańcy jednego z takich osiedli dla uchodźców w rozmowie ze specjalnym wysłannikiem Polskiego Radia. Ich życie koncentruje się wokół kilkumetrowych ogródków, w których posadzili kukurydzę albo ziemniaki. „Siedzimy i czekamy. Jak gdzieś się pojawi praca, to bierzemy, a tak na stałe nic niczego nie ma” - skarżą się uchodźcy.
Przedstawiciele międzynarodowych organizacji pomocowych dostarczają im odzież, żywność i lekarstwa. Ze środków Caritas-Gruzja wybudowano piekarnie, stołówki i przedszkola. Zdaniem dyrektora Caritas księdza Witolda Szulczyńskiego, to jednak za mało. „Oni potrzebują ziemi, bo to rolnicy” - stanowczo twierdzi Szulczyński. Władze Gruzji w ubiegłym roku obiecały, że oddadzą uchodźcom nieużytki, ale do dziś obietnica nie została spełniona.


Wspólna platforma dyskusyjna Ukrainy, Gruzji i Mołdawii