Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home

Jędrzej Czerep: Przewodnictwo Hiszpanii w UE - co nowego w polityce zagranicznej?


31 grudzień 2009
A A A

1 stycznia 2010 rotacyjne przewodnictwo w Unii Europejskiej obejmie na pół roku Hiszpania. Tradycyjnie zmiana przy unijnych sterach wiąże się subtelną zmianą akcentów w polityce zagranicznej. Państwo, które ma swoje „5 minut” stara się podbudować powagą Unii własne priorytety i zapatrywania w tej dziedzinie. Jak wykorzystają ten czas Hiszpanie?

Niedawne obsadzenie stanowisk unijnego „ministra spraw zagranicznych” i „prezydenta UE” stwarza dla polityków z Madrytu zupełnie nową sytuację. Zgodnie z zapowiedziami szefa hiszpańskiej dyplomacji Miguela Moratinosa, Hiszpanie chcą ustąpić Hermanowi van Rompuyowi i Catherine Ashton pierwszeństwa w firmowaniu poczynań Unii na światowej arenie. Można spodziewać się, że Hiszpania wspierać ich będzie pracowicie, ale dyskretnie, świadoma, że od wzrostu prestiżu tych dwóch postaci zależy wizerunek Unii jako całości. Przy współpracy Hiszpanów świat będzie miał więc okazję przekonać się o zdolnościach, skuteczności, czy wreszcie cechach charakteru nowej europejskiej „wielkiej dwójki”.

Hiszpania będzie starała się nie wchodzić z nimi w konflikt, w sprawach dyskusyjnych utrzymując neutralność. A taką sprawą jest na przykład przyszłość Kosowa. Hiszpania jest wśród państw, które nie uznały niepodległości tej prowincji. Jako kraj, w którym ruchy separatystyczne są silne (Baskowie, ostatnio coraz aktywniej także Katalonia) programowo sprzeciwia się wszelkim zmianom granic, zwłaszcza tym sankcjonujących tendencje odśrodkowe. Większość państw Unii uznało jednak niepodległość ogłoszoną przez kosowskich Albańczyków, Hiszpanie nie będą więc wchodzić dwudziestce siódemce w paradę, gdy potrzebne będzie przemawianie jednym głosem. W stosownym momencie usuną się po prostu w cień.

Dalsze rozszerzanie Unii (sfinalizowanie negocjacji z Chorwacją, rozpoczęcie z Islandią, Serbią) są spokojnie w zasięgu hiszpańskich możliwości, i co można wnioskować z zapowiedzi, potraktowane zostanie priorytetowo. Spodziewać się też należy prób popchnięcia naprzód procesu negocjacji z Turcją- nie należy zapominać, że to właśnie premierzy Hiszpanii i Turcji u szczytu podsycanego przez media strachu przed „wojną cywilizacji” wyszli z inicjatywą… „Aliansu Cywilizacji”. Rozwijany w ramach ONZ program budowania więzi i zrozumienia ponad podziałami religijnymi nie był może najbardziej spektakularną czy widoczną propozycją, tym niemniej trudna sprawa relacji Turcja – UE to wyzwanie, które na pewno Hiszpanie podejmą.

Hiszpania jako kraj o silnie pro-palestyńskim nastawieniu będzie też starała się spełniać aktywną rolę na polu negocjacji pokojowych na Bliskim Wschodzie. Minister Moratinos chciałby zapisać się w historii jako jeden z ojców Palestyny niepodległej, pokojowo współistniejącej z Izraelem. Wpisuje się w ten trend niedawna deklaracja ministrów spraw zagranicznych UE o konieczności uregulowania statusu Jerozolimy jako stolicy dwóch państw. Trudno jednak oczekiwać od nowicjuszy w polityce bliskowschodniej rozwiązania podstawowych jej problemów, na których stępiły sobie zęby całe zastępy pełnych dobrych zamiarów dyplomatów i rządów w ostatnich latach.

Polaków żywo interesuje los naszego sztandarowego projektu - Partnerstwa Wschodniego - pod Hiszpańskim przewodnictwem. Partnerstwo powołano do życia niejako dla równowagi wobec Unii dla Śródziemnomorza, gdzie Hiszpania z oczywistych względów geograficznych jest zaangażowana od lat. Pomimo zapowiedzi wspierania Partnerstwa Wschodniego, trudno spodziewać się, że miałoby ono wygrywać uwagę Hiszpanów w konkurencji z sąsiedztwem z ich perspektywy bliższym i lepiej znanym. Można więc przewidywać pewien zastój na Wschodzie.
 
O wiele większe doświadczenie, z racji historycznych i kulturowych związków prezentuje Madryt w stosunkach z krajami Ameryki Łacińskiej. Tutaj można w ciemno przewidywać pod hiszpańskim przewodnictwem ożywienie, a co za tym idzie większą obecność tematyki latynoamerykańskiej w europejskich mediach. Swoistą zapowiedzią nadchodzącego półrocza jest porozumienie w sprawie obniżenia zaporowych ceł na banany z Ameryki Południowej, które zakończyło ciągnący się od wielu lat spór przed Światową Organizacją Handlu. Do zażegnania tego sporu przyczyniła się zresztą walnie Catherine Ashton, co można potraktować jako dobrą wróżbę dla Hiszpanii i Europy w pierwszym półroczu 2010.  

Portal Spraw Zagranicznych pełni rolę platformy swobodnej wymiany opinii - powyższy artykuł wyraża poglądy autora.