USA: McCain broni lotów bezzałogowców nad Pakistanem
Loty bezzałogowych samolotów szpiegowskich mają na celu lokalizowanie, a następnie eliminowanie głównych przywódców grup rebelianckich, znajdujących się na pakistańskim terytorium. Oficjalnie władze w Islamabadzie nie wyrażają zgody na tego typu posunięcia amerykańskich wojskowych, gdyż ich zdaniem jest to naruszenie suwerenności państwa. Tego typu operacji wojskowych broni jednak strona amerykańska:

Stany Zjednoczone traktują samoloty bezzałogowe jako bardzo efektywne narzędzie walki w rebeliantami. Bombardowania dokonywane prze tzw. „drony” wyeliminowały już wielu talibskich przywódców, którzy organizowali rajdy na żołnierzy sił NATO stacjonujących w Afganistanie.
Problem bowiem polega na tym, iż gdy w roku 2001 wojska amerykańskie weszły do Afganistanu i obaliły surowy reżim talibów, ci drudzy wycofali się na dające im schronienie pogranicze afgańsko – pakistańskie.
Po kilku latach niezakłóconej reorganizacji i odbudowy dawnych struktur, rebelianci urośli w siłę i zaczęli coraz intensywniej atakować siły natowskie oraz współpracujących z nimi żołnierzy tworzonej afgańskiej armii.

Jednak o ile Pakistańczycy starają się walczyć z ruchem talibów jako całością, o tyle Amerykanie zdecydowali się samodzielnie eliminować poszczególnych przywódców, umiejętnie tym samy niszcząc struktury dowodzenia rebeliantów. W tym celu Stany Zjednoczone wykorzystują zarówno „drony”, jak i rajdy żołnierzy sił specjalnych na górzystych terenach pogranicza.
Przeciwko tego typu indywidualnym operacjom przeprowadzanym przez obce państwo na pakistańskim terytorium protestują władze centraln. Dzieje się tak z dwóch powodów.
Po pierwsze dlatego, iż bombardowania dokonywane przez „drony” są operacjami mało precyzyjnymi. Co za tym idzie, występuje bardzo wysokie ryzyko zranienia bądź też zabicia niewinnych osób, najczęściej wśród miejscowej ludności. Takie obawy są zresztą potwierdzane co tydzień gdy w kolejnych bombardowaniach giną zwykli cywile. Islamabad obawia się wzrostu niepokojów wśród plemion zamieszkujących terytoria przygraniczne. Już w tej chwili ludy te prezentują słabo dostrzegalną lojalność wobec centralnych władz. Rząd obawia się, iż dalsze ataki bombowe doprowadzą do tego, iż zdesperowane, ludy te wypowiedzą mu posłuszeństwo i zaczną oficjalnie wspierać rebeliantów.
Drugi powodem, dla którego Islamabad niechętnie patrzy na amerykańskie działania na pograniczu jest fakt, iż wszechmocny pakistański wywiad wojskowy I.S.I. (ang. Inter-Services Intelligence) współpracuje w niektórymi grupami talibów, wyposażając ich w sprzęt wojskowy oraz informacje o ruchach ścigających ich wojsk. Dzieje się tak, bowiem część pakistańskich dowódców spodziewa się rychłej porażki wojsk NATO w Afganistanie i ich wycofania. Wówczas władzę w kraju ponownie przejmą talibowie, którzy pamiętając o wsparciu im udzielonym, stworzą przyjazny Pakistanowi reżim. Fakt posiadania bliskiego sojusznika po zachodniej stronie granicy pozwoli wojskowym skupić się na głównym zagrożeniu, jakim są dla nich Indie znajdujące się na wschodzie.
Wydaje się jednak, iż pomimo oporów ze strony pakistańskich władz, Amerykanie nie zaprzestaną lotów bezzałogowców, które może nie są doskonałe, ale stanowią narzędzie do walki z rebeliantami, których wyeliminowanie jest podstawowym warunkiem zapewnienia stabilizacji w wzrostu gospodarczego w Afganistanie. Loty „dronów” mogą zostać jeszcze zintensyfikowane po niedawnym zamachu dokonanym w siedzibie C.I.A. (ang. Central Intelligence Agency) w Afganistanie, w którym śmierć poniosło ośmiu agentów. Był to najkrwawszy atak na ludzi agencji od kilkudziesięciu lat.
Na podstawie: reuters.com , thenews.jang.com.pl


Amerykańska ambasada na Kubie ponownie otwarta