|
Wywiad z europosłem PO, Jackiem Protasiewiczem rozmawiał Maciej Jarecki REKLAMA
Strona 1 z 2 Był Pan poseł pierwszym gościem cyklu spotkań z posłami do Parlamentu Europejskiego "Dolnoślązacy w Europarlamencie" organizowanego przez Koło Integracji Europejskiej "KItE", Koło Naukowego "Paradygmat" oraz Stowarzyszenia "Europa-Współpraca- Przyszłość", jak ocenia Pan inicjatywę organizacji takich spotkań ze studentami? To cenna inicjatywa, pozwalająca studentom poznawać mechanizmy funkcjonowania m.in. Parlamentu Europejskiego "z pierwszej ręki". Tej wiedzy nie zapewnią najlepsze podręczniki, ani najlepsi wykładowcy. Dla gości debat ważne jest z kolei, aby słuchać głosu młodych, z których zapewne wielu w niedalekiej przyszłości rozpocznie pracę w instytucjach UE. Jakie większe partie oprócz Platformy Obywatelskiej wchodzą w skład frakcji EPP-ED? EPP - ED tworząc największą - 264 osobową frakcję w PE - skupia przedstawicieli dwóch dużych rodzin partii politycznych, tj. chrześcijańskich - demokratów oraz konserwatystów, pochodzących ze wszystkich krajów członkowskich UE. Największą reprezentację posiadają: niemieckie CDU/CSU (49 MEP), Partia Konserwatywna z Wlk. Brytanii (27), Partido Popular z Hiszpanii (24), UMP z Francji (17). Dość liczną reprezentację posłów z nowych państw członkowskich posiadają, obok Platformy Obywatelskiej (15), Czesi z ODS (14) oraz Węgrzy z FIDESZ (13). Jak wygląda współpraca w ramach EPP-ED? Czy w czasie głosowań obowiązuje dyscyplina partyjna, czy można się od niej uchylić w imię interesów narodowych? Rozbieżność interesów narodowych i europejskich jest wpisana w funkcjonowanie frakcji, dlatego współpraca w ramach EPP-ED odbywa się na zasadzie wzajemnego zrozumienia swoich racji, nie zaś na dążeniu do bezwzględnego egzekwowania dyscypliny. Jeśli delegacja narodowa lub samodzielny poseł uzna za niemożliwy udział w głosowaniu razem ze swoją frakcją w PE, to możliwe jest wstrzymanie od głosu lub nieobecność w trakcie takiego głosowania. Takie sytuacje spotykają różne delegacje narodowe i najczęściej nie wiąże się z tym jakaś kara lub groźba wykluczenia z frakcji. We frakcjach działa odpowiednik polskiego rzecznika dyscypliny klubowej (tzw. party whip), który dba o przestrzeganie zaleceń kierownictwa frakcji, tym niemniej zdarza się pojedynczym posłom lub grupom narodowym głosować przeciwko stanowisku całej frakcji. Tak było np. z postawą większości posłów z nowych krajów w sprawie tzw. kompromisu wokół dyrektywy usługowej. Czy prawdą jest, że brytyjska Partia Konserwatywna zamierza opuścić EPP-ED, by razem z Prawem i Sprawiedliwością stworzyć nową frakcję? W lutym br. pojawiły się doniesienia prasowe o rzekomym rozłamie w EPP-ED i wyjściu jej konserwatywnej części, jednak nie znajdują one poparcia w rzeczywistości. Są przynajmniej dwa powody, dla których projekt ten pozostaje cały czas w sferze życzeń Prawa i Sprawiedliwości. Po pierwsze, konserwatyści w Parlamencie Europejskim po wieloletniej "tułaczce" w swojej własnej grupie (EDU - Europejska Unia Demokratyczna) wolą pracować w większej i znaczącej politycznie frakcji i nie słyszałem, żeby obecna formuła współpracy z EPP im przeszkadzała. Po drugie, aby stworzyć nową frakcję PiS potrzebowałaby co najmniej 19 posłów z pięciu krajów członkowskich, co po rozwiązaniu obecnie działającej frakcji UEN byłoby trudne do osiągnięcia. W czasie swojego wykładu mówił Pan, że Niemcy, Austria i Holandia mają dobrze zorganizowaną współpracę między rządami narodowymi a europosłami. Jak wygląda ta współpraca w przypadku Polski? Prawidłowa współpraca rządów z europosłami jest dobrą praktyką w przypadku prawie wszystkich krajów "piętnastki". Każdy rząd, który ma już kilkuletnie doświadczenie z procesami decyzyjnymi w UE, wie, że warto mieć dobrze poinformowanych i wyposażonych w mocne argumenty na rzecz pożądanych rozwiązań europarlamentarzystów po swojej stronie. Odnoszę wrażenie, że rząd polski, zwłaszcza po zmianie ministerstwa przez Jarosław Pietrasa, nie docenia pomocy, jaką dla swojej polityki może uzyskać od swoich eurodeputowanych. Brakuje mi regularnych konsultacji z przedstawicielami rządu, podczas których prezentowanoby stanowisko negocjacyjne Polski, wraz z argumentacją na rzecz jego obrony. Postrzegam to jako ewidentną słabość. w porównaniu z praktykami innych krajów. W Parlamencie Europejskim działa Klub Polski, czy jego działania można uznać za efektywne na tle innych grup narodowych w PE? Klub Polski, czyli regularne, organizowane najczęściej raz w miesiącu w Strasburgu, spotkania wszystkich polskich europosłów, jest forum wymiany informacji, a czasami ustalania jednolitego postępowania, niezależnie od przynależności frakcyjnej. Spotkania Klubu Polskiego dają możliwość lobbowania polskich interesów na forum różnych grup politycznych i komisji parlamentarnych. Na pewno ta formuła współpracy mogłaby być bardziej efektywna, gdyby rząd był bardziej aktywny we współpracy z polskimi europarlamentarzystami, o czym wspominam wyżej.
|