Ponad pół miliona samochodów ciężarowych stoi dziś na poboczach dróg w Indiach. W kraju trwa całodniowy strajk transportu towarowego i pasażerskiego. To protest przeciw niedawnemu uwolnieniu cen paliw. W efekcie w Indiach podrożała benzyna, ropa oraz gaz.

Autoriksza w Delhi: źródło wikipedia commons
W wyniku uwolnienia cen, liter benzyny kosztuje obecnie w Indiach nieco ponad dolara. Opozycja twierdzi, że wyższe ceny paliw doprowadzą do wzrostu kosztów utrzymania. Władze informują, że nie wycofają się z decyzji o uwolnieniu cen paliw.
Do przeprowadzenia 12-godzinego strajku wezwała największa partia opozycyjna - Indyjska Partia Ludowa. Wsparcie dla strajku ogłosiły także partie lewicowe.
W dużych miastach Indii wezwania do strajku posłuchała większość organizacji związkowych zrzeszających kierowców oraz pracowników transportu. Nie działa komunikacja publiczna. Strajkują taksówkarze i rikszarze.
Ze względu na trudności komunikacyjne związane z dotarciem na lotniska linie lotnicze odwołały wiele rejsów krajowych. Lotniska w Kalkucie i Bengaluru zostały praktycznie zamknięte.
Z obawy przed zamieszkami zamknięto większość szkół w miastach, a także część urzędów i sklepów. W Delhi organizatorzy strajku zapowiedzieli spalenie podczas kilkudziesięciu planowanych demonstracji wizerunków polityków należących do rządzącej Partii Kongresowej.