BP zatamowało wyciek ropy do Zat. Meksykańskiej
-
IAR
Zdaniem ekspertów w ciągu trwającego 86 dni wycieku do wody wylało się od 350 do 700 milionów litrów ropy.
Akcja usuwania nafty kosztowała już ponad 3,5 miliarda dolarów. Ropa zalała niektóre cenne mokradła w Luizjanie, dotarła też na plaże wszystkich pozostałych czterech stanów nad Zatoką. Doliczono się tysiąca martwych ptaków, setek nieżywych żółwi i kilkudziesięciu ciał delfinów. Zdaniem ekspertów jest to najpoważniejsza katastrofa ekologiczna w historii USA.
Ani Biały Dom ani BP nie ogłaszają jeszcze ostatecznego zwycięstwa. Jest jednak duża szansa, że rozwiązanie to okaże się skuteczne choć będzie ono miało prowizoryczny charakter. "To pozytywny znak, ale wciąż trwają testy więc poczekajmy do jutra" - powiedział amerykański prezydent. Dyrektor zarządzający BP Doug Suttles poinformował, że przez 48 godzin będą prowadzone testy ciśnieniowe, które pokażą czy system jest szczelny. "To zachęcające, że po raz pierwszy od 86 dni z podwodnego szybu nic nie wycieka. Na świętowanie jest jednak jeszcze za wcześnie" - powiedział Suttles.
Według ekspertów istnieje jednak spora szansa, że obecne rozwiązanie okaże się skuteczne choć będzie ono miało prowizoryczny charakter. Trwałe zatamowanie wycieku możliwe jest dopiero po wykonaniu dodatkowych odwiertów co ma nastąpić najwcześniej w przyszłym miesiącu.
Tymczasem mieszkańcy stanów nad Zatoką liczą straty - przede wszystkim finansowe ale także te dotyczące zdrowia psychicznego.
"Czuję się jakby ktoś wszystko mi zabrał. Nie tylko to co mam, ale całe moje życie" - mówi rybak z Luizjany, który z powodu załamania nerwowego spędził kilka dni w szpitalu psychiatrycznym.
Firma BP zapewnia, że zapłaci za wszystkie szkody; chce na ten cel przeznaczyć 20 miliardów dolarów.


Amerykańska ambasada na Kubie ponownie otwarta