Europosłowie, którzy w najbliższy wtorek nie pojawią się na wystąpieniu szefa Komisji Europejskiej podczas sesji plenarnej, będą ukarani.
REKLAMA
Tak zdecydowali szefowie grup politycznych, chcąc zapewnić możliwie jak największą frekwencję. Jose Barroso ma wystąpić w Parlamencie w Strasburgu po raz pierwszy z orędziem o stanie Unii Europejskiej.
Podczas wystąpienia szefa Komisji i późniejszej debaty trzy razy elektronicznie ma być sprawdzana obecność europosłów. Ci deputowani, którzy będą nieobecni na dwóch kontrolach, muszą się liczyć z karami finansowymi - obcięta będzie część ich dziennej diety poselskiej. Taki "straszak" ma zagwarantować, że podczas pierwszego tego typu wystąpienia szefa Komisji Europejskiej w parlamencie sala nie będzie świecić pustkami. I jak można się było spodziewać, takie zarządzenie wywołało kąśliwe komentarze. W kuluarach można usłyszeć, że widocznie ktoś przeczytał fragment wystąpienia szefa Komisji i wywnioskował, że wielkiego zainteresowania wzbudzić nie może. Ale problem jest poważniejszy i dotyczy słabej frekwencji deputowanych na sesjach plenarnych w ogóle, z czym od dawna próbuje na różne sposoby walczyć Parlament Europejski.
Komisja Europejska (KE), poinformowała w piątek (03.02) o ograniczeniu dostaw gazu przez rosyjski Gazprom. Powodem są mrozy jakie utrzymują się w na wschodzie Europy. Niemieckie koncerny E.ON i RWE skarżą się, że podaż gazu może spaść nawet o 30 proc.
Mądrzy ludzie powiadają, że krowa która dużo ryczy mało mleka daje. Od kilku tygodni przysłowie to można rozważać analizując zmiany na ukraińskiej scenie politycznej, zarówno te zapowiadane, jak i te, które już zostały przeprowadzone.