Unijni przywódcy dyskutują o zmianach w traktacie lizbońskim
-
IAR
Unijni przywódcy mają uzgodnić zmiany w traktacie lizbońskim i by wpisać do niego powołanie funduszu antykryzysowego dla bankrutów w strefie euro. Decyzja ma zapaść na rozpoczynającym się w czwartek dwudniowym szczycie w Brukseli.
Zmiany w traktacie, zaledwie rok po jego wejściu w życie są konieczne, bo obecnie obowiązuje zakaz pomocy dla krajów strefy euro. Dotychczasowa pomoc dla Grecji i Irlandii była przyznawana pozatraktatowo i zajmuje się nią już niemiecki sąd konstytucyjny. Dlatego kanclerz Angela Merkel naciskała, by zmienić dokument z Lizbony i zapisać w nim specjalny mechanizm antykryzysowy.
Kształt funduszu i warunki przyznawania pomocy mają być ustalane w następnych miesiącach. Jak bardzo pomoc zostanie uzależniona od reform, o co zabiegają Niemcy i czy ewentualne rygorystyczne warunki będą możliwe do zaakceptowania przez wszystkie kraje okaże się w przyszłości. Na razie szef Komisji Europejskiej apeluje o jedność i zgodę na utworzenie mechanizmu. "To czego teraz nie potrzebujemy to konkurs piękności wśród przywódców, kakofonii, różnych scenariuszy i oświadczeń nie popartych działaniami” - mówił wczoraj Jose Barroso. Polsce, która w przyszłości przyjmie euro zależało, by uczestniczyć w pracach nad tworzeniem funduszu antykryzysowego.
Projekt wniosków przygotowany na szczyt stwierdza bardzo ogólnie, że państwa spoza strefy euro będą włączone do prac, jeśli sobie tego zażyczą. Zmiana w traktacie lizbońskim ma odbyć się za pomocą procedury uproszczonej. Unijni prawnicy, których inwencja nie zna granic, wskazali punkt w traktacie gdzie można te zmiany wpisać i zagwarantować, że nie wiążą się on z przeniesieniem kompetencji do Brukseli. Mogą więc zatem o nich zdecydować unijni przywódcy, bez konieczności organizowania referendum w Irlandii, które zawsze jest ryzykowne.


Saulius Skvernelis nowym premierem Litwy