Czary-mary w amerykańskim wydaniu
-
IAR
W Rumunii zalegalizowano wróżbiarstwo, w Polsce legalnie działają astrologowie i radiesteci, a były minister zdrowa promuje publicznie irydologię. Podobnym tropem idą Stany Zjednoczone, gdzie właśnie otwarto... szkołę czarów.
Założycielem i dyrektorem kalifornijskiej szkoły jest 68-letni Oberon Zell-Ravenheart. To mężczyzna z długą siwą brodą mającą imitować zarost czarodzieja Dumbledora, fikcyjnej postaci z popularnej powieści dla młodzieży o przygodach Harrego Pottera. Dyrektor przyodziany jest w kolorową szatę i otoczony rekwizytami takimi jak kij z kryształem mający służyć za różdżkę, ludzka czaszka i szklana kula. To wszystko ma wywoływać tak zwana magiczną atmosferę.
Zell-Ravenheart twierdzi, że poświęcił życie na zgłębianie, jak mówi, mrocznych sztuk. Przekonuje, że teraz chce przekazać wiedzę innym. Chętnych do spotkań z samozwańczym czarownikiem nie brakuje. Grey School, gdyż tak nazywa się oficjalnie zarejestrowana placówka, skupia 735 studentów, z czego blisko 100 ma mniej niż 18 lat.
Wpisowe do szkoły wynosi 18 funtów, czyli 84 złote. Zell-Ravenheart obiecuje, że każdego jest w stanie nauczyć podstaw czarodziejstwa. W szkole będą zajęcia m.in. z alchemii, zaklinania koni, wyrobu różdżek i rzucania zaklęć


Świat
Amerykańska ambasada na Kubie ponownie otwarta