Włoska prasa o zaangażowaniu w konflikt libijski
-
IAR
Włoska prasa zastanawia się, jakie będą konsekwencje zaangażowania się Rzymu w konflikt libijski. Prasa sugeruje również, że Włochy mogą zapłacić cenę za dołączenie do operacji zbrojnej.
To wojna Baracka Obamy, pisze turyńska La Stampa. Nie, to wojna Nicolasa Sarkozy'ego, twierdzi rzymska “La Repubblica”. To niestety również nasza wojna, dodaje “Corriere della Sera”. Mediolański dziennik podkreśla fakt, ze Włochy mają w tej wojnie najwięcej do stracenia i najboleśniej zapewne odczują jej konsekwencje. Nasz kraj leży najbliżej Libii i jest najbardziej wystawiony na odwet Kadafiego.
Rachunek zysków i strat, podkreśla “Corriere”, jest dla nas zdecydowanie niekorzystny. Innymi słowy, dodaje, nie potrafimy równoważyć solidarności z sojusznikami i zaangażowania w dobrej sprawie z własnymi interesami. Na pewno Włochy nie mogą sobie pozwolić na udział w długim, kosztownym i krwawym konflikcie, zauważa “La Repubblica”. Powinno im zależeć na tym, aby wojna była krótka i doprowadziła do szybkiego upadku libijskiego dyktatora. W przeciwnym razie będą się biernie przyglądać inwazji na Libię Francuzów, Amerykanów i Brytyjczyków.


Saulius Skvernelis nowym premierem Litwy