|
Brytyjczycy krytykują służby porządkowe |
|
|
|
IAR
|
|
28.03.2011. |
|
Brytyjskie media zarzucają londyńskiej policji nieudolność podczas w konfrontacji ze sprawcami sobotnich zamieszek. Zakłócili oni spokojny protest co najmniej 250 tysięcy związkowców przeciwko cięciom w wydatkach państwowych. Scotland Yard broni się, że był dobrze przygotowany do akcji. REKLAMA
Policja zmobilizowała 4 i pół tysiąca funkcjonariuszy i wieczorem w sobotę aresztowała 200 osób. Ponad 140 z nich stanie przed sądem pod zarzutami wandalizmu i czynnej napaści na policjantów. Odpowiedzialny za akcję komendant Bob Broadhurst powiedział radiu BBC, że nie mógł zapobiec aktom przemocy, bo Scotland Yard skierował większą część środków wywiadowczych na potrzeby walki z terroryzmem."Czytaliśmy czaty internetowe, staraliśmy się dociec, jakie były plany i gdybyśmy wpadli na trop spisku kryminalnego, wkroczylibyśmy." Komendant Broadhurst odpierał też zarzuty, że po zbyt brutalnej reakcji na poprzednie protesty. Policja boi się teraz działać zdecydowanie:"Każdy ma prawo do pokojowego protestu, nie wolno nam o tym zapominać. W centrum Londynu zjawiło się ćwierć miliona ludzi i nie wiedzieliśmy kim było tych 500 gotowych do aktów przemocy" - mówił Broadhurst. Po sobotnich rozruchach w brytyjskich mediach pojawiły się spekulacje, że anarchiści i inne grupy będą chciały zakłócić za miesiąc ślub księcia Williamaz Kate Middleton. |
|
|