Wielka Brytania i USA szukają możliwości wspomożenia bronią libijskich rebeliantów
-
IAR
Podczas londyńskiej konferencji w sprawie kryzysu w Libii, Stany Zjednoczone i Wielka Brytania zaczęły szukać możliwości wspomożenia rebeliantów bronią. Natychmiast pojawiły się jednak poważne kłopoty - i to wynikające nie tylko z rezolucji ONZ. Zakazuje ona wszelkich dostaw wojskowych do Libii -nie tylko dla pułkownika Kadafiego.
Wczoraj w Londynie sekretarz stanu HillaryClinton i brytyjski szef dyplomacji William Hague wspominali więc o możliwości nowelizacji rezolucji, ale rysuje się druga przeszkoda. Dzisiejsze londyńskie gazety odnotowują konsternację wśród zachodnich sojuszników po zeznaniach w Kongresie USA dowódcy sił NATO w Europie. Admirał James Stavridis mówił bowiem o"przebłyskach działalności terrorystycznej" wśród libijskich powstańców.
"DailyTelegraph" cytuje słowa przewodniczącej brytyjskiej Partii Konserwatywnej - muzułmanki, baronessy Warsi: "To bardzo niepokojące. Mam nadzieję, że w Libii po Kadafim nie znajdzie się miejsce dla al-Kaidy". Ten sam zarzut - udziału al-Kaidy w libijskim powstaniu - wysuwa od początku pułkownik Kadafi, który w przesłaniu do uczestników wczorajszej konferencji w Londynie nie mógł się nadziwić, że NATO atakuje go w sojuszu z islamistami. Zeznania admirała Stavridisa niespodziewanie nadają tym słowom Kadafiego pewnej dozy wiarygodności.


Świat
Saudyjska wojna cenowa