|
Szybki wzrost gospodarczy Chin, Indii i większości pozostałych regionów najbardziej zaludnionego kontynentu na świecie przykuwa uwagę wielu polityków oraz opinii publicznej, zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i w Europie. Skutki wzrostu potęgi gospodarczej Azji są częstym tematem rozmów na rządowych posiedzeniach, w salach konferencyjnych czy też w halach fabrycznych w krajach Zachodu. Ewentualne decyzje, które zostaną podjęte na Zachodzie: czy wykorzystać możliwości związane z pojawieniem się w światowej gospodarce dodatkowego gracza, czy też podjąć działania zmierzające do zapobieżenia przesunięciu się środka ciężkości światowej gospodarki w kierunku Azji, będą miały ogromne znaczenie dla ludzi zamieszkujących nie tylko Azję, ale również dla populacji Stanów Zjednoczonych oraz Europy. REKLAMA
Strona 1 z 2 Azjatycki wzrost gospodarczy Najnowsze dane opublikowane przez Azjatycki Bank Rozwoju (Asian Development Bank) pokazują, iż wskaźniki rozwoju gospodarczego w Azji (z wyjątkiem Japonii) są dużo wyższe niż w Stanach Zjednoczonych i Europie. Choć poziom życia w Chinach i południowo-wschodniej Azji jest statystycznie dużo niższy niż w USA oraz Europie, różnice te zaczynają maleć. Prognozy dla „rozwijającej się Azji” (Developing Asia), jak też dla „wschodniej Azji” (East Asia), wskazują, iż wzrost gospodarczy w państwach z tych obszarów będzie w przyszłości utrzymywał się na poziomie powyżej siedmiu procent rocznie, w porównaniu do trzyprocentowego wzrostu w Stanach Zjednoczonych oraz około dwuprocentowego w Europie. Dwudziesty pierwszy wiek może nie być jeszcze tym stuleciem, w którym Azja wyprzedzi Stany Zjednoczone i Europę jako region świata o najwyższym poziomie życia, jednakże ludzie w krajach Zachodu będą musieli pogodzić się z nową rzeczywistością, w której znaczenie polityczne i gospodarcze będzie dużo bardziej równomiernie rozlokowane w różnych częściach świata. Czy wzrost gospodarczy stwarza konkurencję? Pomimo tego, iż azjatycki wzrost gospodarczy może być potencjalnym zagrożeniem dla znaczenia Zachodu, zdecydowana większość przeprowadzanych badań wskazuje, iż nie stanowi on zagrożenia dla poziomu życia mieszkańców USA oraz Europy. Badania te wskazują wręcz na odwrotną zależność. William H. Overholt w swoim raporcie z 2005 roku dla RAND Corporation przekonywująco wykazał korzyści jakie Ameryka może odnieść ze wzrostu gospodarczego Chin. Podobnie Carla Hill w swoim raporcie z 2005 roku opublikowanym w „Asian Development Bank Review” przedstawiła bardzo przekonywującą argumentację, iż wzrost gospodarczy Chin może mieć wyłącznie pozytywne znaczenie dla handlu międzynarodowego. Wnioski płynące z jej raportu wskazują, iż otwarcie się na zagraniczne inwestycje oraz międzynarodowy handel są sprawdzonymi metodami prowadzącymi do polepszenia poziomu życia każdego narodu, podczas gdy protekcjonizm oraz izolacjonizm gospodarczy są metodami spowolniającymi tenże wzrost oraz zmniejszającymi powszechny dobrobyt. Niemniej jednak Carla Hill ostrzega także, iż zrozumienie zasad ekonomii oraz znaczenia jakie handel międzynarodowy odgrywa w napędzaniu wzrostu gospodarczego nie jest wystarczająco szeroko rozpowszechnione wśród społeczeństw świata. Zakrawa na ironię fakt, iż mieszkańcy Chin po ciężkich doświadczeniach wyniesionych z okresu bardzo słabych wyników gospodarczych spowodowanych trwającą przez dziesięciolecia polityką izolacjonizmu, są obecnie najbardziej zagorzałymi zwolennikami wolnego handlu, gdy tymczasem w Stanach Zjednoczonych i Europie, czyli obszarach, które historycznie czerpały i wciąż czerpią korzyści z bardziej otwartego handlu, poparcie dla wolnego handlu maleje, a nawoływania do powrotu do polityki protekcjonizmu oraz izolacjonizmu przybierają na sile. Chociaż zarówno nauki ekonomiczne, jak i wszystkie wiarygodne źródła empiryczne potwierdzają twierdzenie, iż wolny handel wpływa na polepszenie bytu społeczeństw, to jednak faktem jest, że nie wpływa on automatycznie na polepszenie bytu każdego członka tychże społeczeństw. Jak w każdym współzawodnictwie są wygrani i przegrani. Otwarcie granic i wzrost handlu międzynarodowego oraz zagranicznych inwestycji będą w sposób nieunikniony powodowały potrzebę ponownego zaadoptowania się przez podmioty gospodarcze do nowej sytuacji, a sam proces adaptacji może być bardzo bolesny dla poszczególnych osób. Dodatkowo, nie można zakładać, iż nowa sytuacja zostanie bez sprzeciwu przyjęta przez pewne grupy interesów, w przypadku gdy prowadzona polityka gospodarcza, choć pozytywna dla całokształtu gospodarki narodowej, będzie dla nich bezpośrednio krzywdząca. Poszczególne grupy interesów, które stracą na otwarciu się na międzynarodową konkurencję, mogą stanowić potencjalne źródła nawołujące do ochrony przed “nieuczciwymi” praktykami zagranicznych podmiotów gospodarczych. Znaczenia tym nawoływaniom dodawał będzie fakt, iż w większości przypadków za utratę stanowisk pracy może być bezpośrednio posądzana konkurencja zagraniczna. Wynika to z zależności, iż utworzenie nowych stanowisk pracy jest często pośrednim efektem wzrostu wydajności w gospodarce i stąd w większości przypadków trudno jest wykazać, iż konkretne stanowiska pracy zostały utworzone w wyniku otwarcia się społeczeństwa na handel zagraniczny. W Stanach Zjednoczonych nie brakuje narzekań, iż amerykańskie miejsca pracy są eksportowane za granicę. Oczywiście prawdą jest, iż otwarcie granic stworzyło miliony miejsc pracy w Chinach, innych krajach Azji oraz w pozostałych rozwijających się regionach; jednakże jest również prawdą, iż w tym samym czasie gospodarka amerykańska osiągnęła bardzo dobre wyniki, a ostatnie dane wskazują, iż stopa bezrobocia poniżej pięciu procent jest na historycznie niskim poziomie. Można więc stwierdzić, iż stosunki gospodarcze między Azją, a krajami Zachodu mają raczej charakter wzajemnie się uzupełniający niż konkurencyjny. Średni wiek oraz poziom edukacji w krajach Zachodu szybko się podwyższa, a kiedy zostaje połączony z możliwościami produkcyjnymi oraz wzrastającym rynkiem konsumenckim w Azji, powstaje połączenie na wzór zależności “Yin-Yang”, powodujące utworzenie równowagi w gospodarce światowej, z której korzystają wszyscy.
|