|
Obowiązkowa lektura dla każdego, kto chciałby zrozumieć dzisiejsze Chiny. Zwłaszcza, jeżeli pozostaje pod przemożnym wpływem mitu o chińskiej potędze. Guy Sorman, ceniony francuski pisarz i publicysta, bezwzględnie obala popularne mity na temat Państwa Środka. REKLAMA
Rok Koguta to – jak wyjaśnia sam autor - zbiór relacji ze spotkań z niezłomnymi Chińczykami. Sorman, od 30 lat regularnie odwiedza Chiny, spędził w nich też cały 2005 rok. W tym czasie rozmawiał ze zwolennikami demokracji (Rozdział 1 – Opozycjoniści), bojownikami o prawa człowieka i wolność słowa (Rozdział 2 – Chwasty), przedstawicielami religii nieuznawanych przez władze (Rozdział 3 – Mistycy), skazanymi na nędze chłopami (Rozdział 4 – Upokorzeni), a także m.in. z członkami partii, wykładowcami, niezależnymi intelektualistami oraz artystami. To dzięki nim odkrywamy Chiny na nowo, tym razem z perspektywy samych Chińczyków. W książce roi się od anegdot. Czasem komicznych: jak wówczas, gdy Sorman słucha profesora szkoły partyjnej, który przez bitą godzinę tłumaczy mu, na czym polega „zasada trzech reprezentatywności” (będąca ideologicznym uzasadnieniem przejścia komunistów od partii rewolucyjnej do technokratycznej machiny). To postępowanie typowe dla partii komunistycznej i stary zwyczaj chiński – komentuje Sorman - wszystko, co ma znaczenie, musi być wyliczone, a czasami ważniejsze jest zapamiętanie wyliczanki niż jej treść.
Ale szereg opowieści budzi przerażenie: jak ta o zarażeniu wirusem HIV kilkuset mieszkańców wioski Henan, którzy zarabiali na życie oddając krew. Sorman bezlitośnie obala też fałszywe wyobrażenia na temat Chin. Konfucjanizm? Z Konfucjusza można wydobyć dowolne znaczenia: odpowiednio dobrane cytaty mogą służyć zarówno do ujarzmiania narodu, jak i do gwarantowania mu praw. (…) Partia wie, że w Chinach obraz Konfucjusza jest nadal pozytywny, więc sprytnie jest się za nim ukryć. Harmonia? Osiemdziesiąt procent mieszkańców wsi jest wykorzystywanych przez dwadzieścia procent mieszkańców miast. Pewna część Chin się bogaci, lecz w przeważającej części kraj w ogóle się nie rozwija.
Rozwój? W Chinach nikt się zbytnio nie przejmuje tym, co nastąpi w dalszej perspektywie. Kapitały ugrzęzły w infrastrukturze, nie zainwestowano ich w edukację czy opiekę medyczną, ponieważ rozwój Chin nie opiera się na rozwoju zasobów ludzkch. Jest skrajnym przeciwieństwem tego, co zrobiono w Japonii albo Korei.
Nowoczesność? Szanghaj to zaledwie nowoczesna dekoracja. Zagraniczni goście, którzy po przekroczeniu chińskiej granicy tracą wszelki zmysł krytyczny, zachwycają się tą dekoracją stworzoną specjalnie na ich użytek.
Bezcenne są przemyślenia Sormana na temat współczesnych Chin, a tematów do nich nie brakuje. Czy faktycznie Chiny stają się coraz bardziej demokratyczne? Czym jest dzisiaj Partia Komunistyczna? Jak działa? Jak się zmieniała? Czy obywatele słuchają władz? Jak zostanie rozwiązany problem Tajwanu? Kto stanie się światową potęgą: Indie czy Chiny? Jaką potęgą: gospodarczą, a może militarną? Czy na dłuższą metę Chiny gotowe są do współpracy z Japonią i USA? Na koniec tej pasjonującej podróży Sorman stara się odpowiedzieć na kluczowe pytanie: dokąd zmierzają Chiny? Analizuje cztery możliwe scenariusze, lecz po chwili stwierdza, że żaden z nich nie jest dość realny. W tym momencie – nieoczekiwanie – zwraca się do czytelników. To od nich, jego zdaniem, w dużym stopniu zależy przyszłość Chin. Legitymacja partii zależy przede wszystkim od świata zewnętrznego, który darzy ją względami należnymi państwu. (…) Dlatego musimy zacząć słuchać chińskich demokratów. Posłuchajmy ich, tak jak kiedyś solidaryzowaliśmy się z rosyjskimi dysydentami. Albo nie słuchajmy, ale wówczas przestańmy udawać, że jesteśmy uosobieniem humanistycznych wartości. Rok Koguta jest więc książką także o nas samych. Guy Sorman, Rok Koguta - Prószyński i S-ka 2006 |