|
Perski światotwórczy imperializm ma trzy tysiące lat tradycji. Właściwie potrzebuje tylko impulsu, by znów zaistniał. Czy więc słowa Ahmadineżada o bliskiej godzinie nadejścia supermocarstwowości Iranu świadczą o jego odrodzeniu? REKLAMA
Strona 1 z 3 Iran nowym cezaroislamskim mocarstwem?
Czy słowa świętego przekonania irańskiego prezydenta, o bliskiej godzinie nadejścia supermocarstwowości Iranu, świadczą o jakimś odrodzeniu się perskiego imperializmu, czy są tylko pustą figurą retoryczną, a może chodzi o dumę narodową, czy może jednak świadczą o rzeczywistych tendencjach nurtujących irańskie państwo?
Perski światotwórczy imperializm ma trzy tysiące lat tradycji. Historyczna Persja to przecież imperium, które wywierało przemożny wpływ na Bliski Wschód od czasów Elamitów, Medów i Achemenidów (Cyrus Wielki, Dariusz, Kserkses), poprzez Partów aż do Sasanidów, których państwo stało się głównym rywalem Rzymu, a następnie Bizancjum na Wschodzie. Właściwie potrzebuje tylko impulsu, by znów zaistniał. Takim impulsem mogą być amerykańskie plany dezintegracji Iranu, po linii etnicznych podziałów. To właśnie dało impuls do stworzenia przemysłu militarnego Iranu, a zagrożenie przez potencjał atomowy Izraela i presja militarna USA powoduje przyspieszenie irańskich zbrojeń strategicznych, łącznie z uzyskaniem technologii broni atomowych. Zakończenie tego cyklu wzrostu potęgi militarnej Iranu, może się przerodzić w myśl wykorzystania tego potencjału do odbudowy imperium perskiego, w jego nie tyle historycznych co naturalnych granicach. Wtedy, gdy Iran stanie się ludnym, uzbrojonym po zęby supermocarstwem, nikt nie ośmieli się go zaatakować, nawet butni kowboje amerykańscy.
Paradoksalnie wiec impulsem do powstania nowożytnego Imperium Iranu mogą być właśnie aroganckie, nagłaśniane w mediach amerykańskie plany wykorzystania mniejszości narodowych zamieszkujących Iran. Mniejszości te dość liczne, bo stanowiące ok. 40% ludności Iranu, zachęcone do rebelii mają doprowadzić do upadku obecny islamski rząd oraz obalić porewolucyjny porządek w Iranie, a nawet mają doprowadzić Iran do dezintegracji terytorialnej poprzez oderwanie od Iranu zamieszkałych przez mniejszości narodowe prowincji.
Obecne wysokie ceny ropy i gazu dają Iranowi środki na zbrojenia i szybki rozwój gospodarczy. Oczywiście wydatki Iranu na zbrojenia ok. 10 miliardów dolarów rocznie są tylko jedną czterdziestą dzisiejszych analogicznych wydatków USA ale w ciągu najbliższych lat mają ulec podwojeniu. Jeśli Iran będzie miał broń atomową uzyska gwarancję nietykalności, a wtedy jeśli tylko Iran będzie chciał, irański militarny potencjał konwencjonalny oraz gospodarczy pozwoli mu zdominować i podporządkować rachityczne republiki perskojęzyczne. W sposób naturalny zdominuje szyicki Irak nękany sunnicką rebelią. Zresztą praktycznie tylko Iran może wspomóc szyitów w Iraku, gdyby sunnici przy wsparciu ochotników czy regularnych wojsk z sunnickich krajów arabskich chcieli siłą przejąć władzę w Iraku.
Na pozór wydaje się, że to niemożliwe, sama energia jądrowa, czy raczej co faktyczne miał na myśli Ahmadineżad broń atomowa, nie zrobi z żadnego państwa supermocarstwa, nikt nie nazwie Francji czy Wielkiej Brytanii supermocarstwem mimo, że broń jądrową posiadają od kilkudziesięciu lat. Supermocarstwo musi mieć jeszcze obok bomb atomowych, odpowiedni potencjał gospodarczy, demograficzny i być też potęgą w broniach konwencjonalnych. Kiedyś definiowano supermocarstwo, jako takie, które może toczyć wojnę z innym mocarstwem i jeszcze dodatkowo dwie wojny lokalne w innych częściach świata.
Powrót do macierzy
Jednak jeśli chodzi o Iran właściwie potencjalnie taki możliwości istnieją. Iran ma co prawda dziś 70 milionów ludności i ponad 1,6 miliona km2 powierzchni, wydaje się to mało jak na potencjalne supermocarstwo. Jednak zauważmy ponad połowa ok. 55 proc. z 30 milionów ludności sąsiedniego Afganistanu mówi po persku (farsi), który jest tam językiem urzędowym, podobnie jest z ludnością Tadżykistanu, która po persku mówi w 90 proc., który to język jednak ostatnio nazywają tam tadżyckim. Są to bardzo ubogie kraje, w których dochód na głowę mieszkańca ledwo przekracza 1000 dolarów. W Iranie dochód PKB na głowę ludności jest 8 razy większy niż w Afganistanie i 5 razy większy niż w Tadżykistanie. Inkorporacja tych państw do Iranu byłaby więc potencjalnie korzystna ekonomicznie dla tamtejszej ludności, która łącznie w 60% mówi po persku.
Taki obrót wydarzeń zwiększyłby ludność Iranu do 110 milionów, a powierzchnię do 2,4 milionów km2, co daje nam już terytorialną wielkość subkontynentu. Problem jest główne w tym, że w większości ludność tych państw wyznaje islam sunnicki w przeciwieństwie do szyickich w 90% obywateli Iranu. Asymilacja do idei irańskiego imperium musiałaby tu następować po linii językowo - kulturowej.
Iran zyskałby ponadto 300 kilometrową strategicznie ważną wspólną granicę z Chinami, które już teraz są ważnym partnerem gospodarczym Iranu. Ewentualna blokada morska Iranu przez USA nie miałaby wtedy praktycznie żadnego znaczenia, dodatkowo przez terytoria te można by poprowadzić nie tylko ropociągi i gazociągi, ale również zwykłe drogi handlowe. Iran pozbyłby się też na trwałe sąsiedztwa słabych państw, mogących się stać bazą wypadową przeciwko własnemu terytorium, bazą wykorzystywaną przez wrogie mocarstwa.
Super Iran
W przeciwieństwie do Afganistanu szyicki jest w 60 procentach Irak. Święte miasta szyitów Nadżaf z meczetem Al-Hajdarijja stanowiącym mauzoleum kalifa Alego i Karbala, drugie co do ważności święte miasto szyitów w Iraku (grobowiec i meczet grobowy imama al-Husajna z końca VII w.) znajdują się właśnie w południowym Iraku. Potencjalnie bogaty Irak jest dziś okupowany przez USA. Jednak szaleją tam sunniccy terroryści, którzy zjeżdżają z całego islamskiego świata na terrorystyczne safari, by mniej lub bardziej bohatersko walczyć z Wielkim Szatanem oraz jego kolaborantami.
Iran ma dwa naturalne powody by dążyć do opanowania Iraku. Jeden jest natury religijnej, tam leżą święte miejsca szyitów do których trwają co roczne masowe perskie pielgrzymki, drugi ekonomiczny by powiększyć 2 razy swoje zasoby ropy i gazu, tak by dzięki ich złożom móc kontrolować światowe ceny tych surowców.
|