|
Czeczenia od kilkunastu lat walczy o niepodległość i pogrąża się w chaosie. Zburzona, zrabowana kaukaska republika jest piekłem na ziemi i zmusza ludzi, którym jeszcze udało się przeżyć do emigracji. REKLAMA
Strona 1 z 3 Smutny śpiew, Wysokich drzew, Ojciec i mały chłopiec, Wtulony w jego pierś, Gęsty dym, Niemy krzyk, Strzały w pierwszy dzień szkoły, Rozerwane sny… ”Ściąć wysokie drzewa” Myslovitz Myślałem że śmierć dzieci Kamisy D. przy próbie nielegalnego przekroczenia granicy w Bieszczadach wywoła jakąś większą dyskusję w naszych mediach, że wróci temat Czeczenii. Nic bardziej błędnego. Śmierć trójki dzieci była tylko kolejnym newsem, jak te z cyklu „zamarzł bezdomny” albo „w czasie bójki na melinie doszło do użycia noża…” Czeczenia oddzielona murem wojskowych posterunków od reszty świata znikła z ekranów naszych telewizorów i już o niej zapominamy. W czasie drugiej wojny czeczeńskiej Rosja nie popełniła już tych samych błędów co w czasie pierwszej. I nie chodzi tu tylko o zmianę taktyki wojskowej, ta istotnie się zmieniła i poszła w kierunku zasady spalonej ziemi – wojska rosyjskie tak długo bombardowały wsie i miasteczka aż nie pozostało w nich zbyt wiele budynków w których mogliby się ukryć partyzanci i zagrozić wkraczającej piechocie i czołgom. Zmieniła się bowiem także taktyka prowadzenia polityki informacyjnej o tej „operacji antyterrorystycznej”. Wyrzucono z Czeczenii wszystkich nieposłusznych dziennikarzy, a wiadomo że jak z czołówek dzienników znikną zdjęcia burzonych domów to wszyscy szybko zapomnimy o tej małej kaukaskiej wojnie. Władze rosyjskie ogłosiły ze każdy dziennikarz złapany na terytorium Czeczenii zostanie uznany za szpiega. Podziałało. Tylko zapaleńcy tacy jak zamordowana w 2006 roku Anna Politkowska czy Wojciech Jagielski przekradają się, ryzykując często życie będąc zdanymi tylko na siebie lub czeczeńskich opiekunów, rozmawiają z ludźmi, oglądają zniszczenia, piszą relacje i ksiązki, które zwykle trafiają do rąk tylko im podobnych zapaleńców, którzy jeszcze nie zapomnieli bądź nie zamknęli oczu na to co się tam dzieje. Świat przestał mówić o Czeczenii. Putin osiągnął jeden z celów. Czeczenia była i jest potrzebna właśnie jemu i jego otoczeniu. To m.in. dzięki tej wojnie ten były pułkownik KGB osiągnął swoją obecną pozycję ojca narodu. Ta wojna była mu potrzebna jak trampolina. Nic tak bowiem, nie jednoczy narodu jak wskazanie mu wspólnego wroga. Po przegranej pierwszej wojnie nie było by łatwo ot tak po prostu pchnąć ludzi do drugiej. Trzeba było dać społeczeństwu powód. Takim powodem było wysadzenie kilku bloków mieszkalnych w Rosji i zrzucenie winy na Czeczenów. Już wtedy poddawałem w wątpliwość w rozmowach z przyjaciółmi, udział tej nacji w tych aktach terroru. Moje przypuszczenia potwierdziły się gdy świat usłyszał o Aleksandrze Litwinience i jego rewelacjach. Ten były oficer specjalnej grupy Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB) uciekł do Wielkiej Brytanii i tam opublikował posiadaną wiedzę. Swoistym potwierdzeniem jego informacji jest cena jaką przyszło mu za to zapłacić – własne życie. Litwinienko zmarł 23 listopada 2006 roku otruty radioaktywnym polonem. Cała operacja czeczeńska była starannie przygotowana – wysadzenie bloków mieszkalnych, atak oddziałów Basajewa na Botlich w Dagestanie, to wszystko było znakomitym powodem do ponownego najazdu na Czeczenię. Agenci FSB, którzy działali wśród dagestańskich wahabitów, wmówili Basajewowi, że ludność w tej sąsiadującej z Czeczenią republice tylko czeka na bodziec do działania by powstać i stworzyć muzułmański kalifat. Szamil Basajew jako rządny sławy dżygit i watażka dał się złapać na ten haczyk. Najazd na Botlich był bezpośrednią przyczyną wybuchu drugiej wojny czeczeńskiej. Szamil Basajew to postać niezwykle barwna, której Czeczenia zawdzięcza chyba tyle złego co dobrego. Był autorem wielu błyskotliwych operacji wojskowych jak atak na Budionnowsk, który w bezpośredni sposób przyczynił się do zakończenia wojny w latach 1994 -1996, czy ataku na Grozny w 1996 roku. Dziś, dzięki relacji Litwinienki wiemy że przeszedł szkolenie wojskowo – dywersyjne w czasie wojny w Abchazji. Szkolenie oczywiście było prowadzone przez służby rosyjskie. Tak więc chcąc czy nie Basajew przyczynił się do realizowania rosyjskiej polityki destabilizacji sytuacji w nieposłusznej Gruzji, w imię rosyjskiego „dziel i rządź”. Można domniemywać czy Szamil nie został wtedy zwerbowany przez GRU. Jego postawa po zakończeniu pierwszej wojny wpływała destabilizująco na sytuacje w Czeczenii. Destabilizowanie sytuacji w Czeczenii było stałym zajęciem FSB prawie od czasów powstania tej służby. Już przed wybuchem pierwszej wojny Federalna Służba Kontrwywiadu (późniejsza FSB), a zwłaszcza jej moskiewski oddział, inicjowały różne wydarzenia – a to marsz opozycji antydudajewowskiej na Grozny, wsparty rosyjskimi załogami w czołgach, którzy najlepiej gdyby zginęli w walce, bo to rozsierdziło by naród rosyjski i jednocześnie usunęło by światków, co byłoby służbom na rękę. Później gdy ci żołnierze zostali wzięci do niewoli, państwo rosyjskie nie chciało się do nich przyznać.
|