Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home

WikiLeaks: O Afganistanie, Pakistanie i wzajemnych relacjach

09 grudzień 2010
A A A

Afganistan

 W afgańskich mediach od kilku dni pojawiają się nowe wiadomości, artykuły i inne opracowania dotyczące tego, co na temat Afganistanu „wyciekło” z WikiLeaks.

 

Nic dziwnego, ponad 92 tysiące notatek upublicznionych przez portal bezpośrednio wiąże się z wojną w Afganistanie. To może być przełom w spojrzeniu na nowoczesną wojnę – skomentował „afgańskie przecieki” twórca WikiLeaks, Julian Assange.

Upublicznione notatki dyplomatyczne w większości nie są jednak szokujące, przynajmniej dla ekspertów. O wielu sprawach związanych z Afganistanem, które teraz zostały ujawnione, od dawna mówiło się za kulisami. Niemniej depesze mają ogromną wartość. Potwierdzają i dobrze dokumentują to, co dotychczas stanowiło jedynie plotki i domysły dziennikarzy, analityków, a także innych osób znających afgańską rzeczywistość.

Najciekawszą i nie schodzącą z czołówek gazet i serwisów informacyjnych afgańskich telewizji kwestią są epitety, jakimi prezydent Karzaj określany jest przez amerykańskich dyplomatów.

Prezydent zwany jest  „słabeuszem” i politykiem nieporadnym,  zarzuca mu się także paranoję. Prezydencka paranoja przejawia się w obawach dotyczących  dążeń do jego obalenia.  Poza tym amerykańscy dyplomaci potwierdzają obiegową opinię, że prezydent jest człowiekiem , który ukrywa prawdę o zaangażowaniu w narkobiznes swojego brata - Ahmeda Waliego Karzaja.
Kwestia narkobiznesu

Z WikiLeaks, wyselekcjonować można informacje o tym, w jaki sposób  w kraju liderującym w produkcji heroiny walczy się z narkobiznesem. Zajęły się tym serwisy informacyjne zarówno afgańskie, jak i zachodnie.

Brat prezydenta, Ahmed Wali jest szefem Rady Prowincji Kandahar. Cytowane przez WikiLeaks notatki niejednokrotnie  wspominają o jego „podejrzanych kontaktach” i „powszechnej opinii o zamieszaniu w narkobiznes”.

Amerykańskie depesze dokumentują powszechną wiedzę na temat poczynań prezydenckiego brata, pisząc: „ będziemy na niego naciskać, aby poczynił starania mające na celu poprawę swego wizerunku”. Tak więc, Amerykanie podkreślają, że są zmuszeni do kooperacji z tym nieuczciwym człowiekiem (oraz wieloma innymi urzędnikami tego typu), bo jak mówi inna notatka: sam prezydent „ w sposób jednoznaczny zademonstrował, że będzie ukrywać prawdę o poczynaniach swego brata, jeśli będzie zachodzić taka potrzeba".  Wśród depeszy pojawiają się również komentarze, jakoby prezydent Afganistanu "sprawiał wrażenie nie zdającego sobie sprawy z zakresu wiedzy na temat poczynań brata”.

Kolejna kwestia, związana z narkobiznesem:

Notatki  informują o zarzutach kierowanych w stronę prezydenta Karzaja, a także afgańskiego wymiaru sprawiedliwości dotyczących amnestii dla wielu niebezpiecznych przestępców – szczególnie tych, którzy zaangażowani są w handel narkotykami.

Przykładowo, tajna depesza z 1 sierpnia 2009 roku przesłana przez zastępcę amerykańskiego ambasadora Francisa Riccardione mówi, że  „zwalnianie niebezpiecznych  bandytów przez stronę afgańską  pozwala na szybkie ponowne wprowadzenie ich na pole nielegalnych i zbrodniczych działań, zaś aresztowani bandyci często nie stają nawet przed sądem”.   Riccardione podkreśla, że wielokrotnie rząd afgański był z tego powodu napominany, lecz nie zmienił swojego postępowania.    

Poszczególne przypadki są kuriozalne. Jedna z notatek podaje casus pięciu afgańskich policjantów, którzy w kwietniu 2009 roku  zostali zatrzymani podczas transportu policyjnym samochodem 124 kilogramów heroiny. Ludzie ci początkowo zostali skazani na od 16 do 18 lat więzienia. Natychmiastowo zostali jednak ułaskawieni przez prezydenta, gdyż …okazali się krewnymi dwóch męczenników, którzy zginęli w czasie wojny domowej na początku lat 90’. Takie są motywy postępowania afgańskich władz, nie dziwi więc sformułowanie z kolejnego „wycieku”, że Hamid Karzaj "nie jest zdolny do zrozumienia elementarnych zasad budowania państwa".

Prowadzący portal WikiLeaks oświadczyli, że są w posiadaniu łącznie ponad 150 tysięcy notatek dotyczących Afganistanu, rozważają ich opublikowanie w najbliższym czasie.

Reakcja talibów na WikiLeaks

Tymczasem, według The Telegraph talibowie bardzo uważnie czytają informacje udostępnione przez witrynę. Rzekomo poinformował o tym Zabihullah Mudżahid – rzecznik Islamskiego Emiratu Afganistanu (tak siebie określają talibowie z postrządowego - głównego nurtu Mułły Omara). Z informacji wynika, że talibowie poszukują w raportach nazwisk amerykańskich szpiegów, których następnie będą chcieli ukarać w sobie właściwy sposób.

Te informacje  zatoczyły już  szerokie kręgi i odbiły się echem w wielu środowiskach związanych z prowadzoną w Afganistanie operacją sił amerykańskich i NATO. „WikiLeaks będzie mieć krew na rękach” – powiedział admirał Mike Mullen, jeden z głównodowodzących w amerykańskiej armii.

Zasadniczo, dokumenty potwierdzają to, że sytuacja w Afganistanie jest bliższa takiej, o jakiej mówią media, nie jest zaś taka, jak malują ją politycy i dowódcy sił NATO. W kraju inicjatywę przejęli rebelianci, szaleje korupcja, a co poniektórzy robią na tym zamieszaniu ogromne pieniądze.

Ta ostatnia kwestia związana jest przede wszystkim  z afgańską władzą i dotyka wszystkich jej szczebli. Niektóre z informacji dotyczą, na przykład, sprzedawania  przez członków afgańskiego parlamentu głosów zatwierdzających na stanowiskach poszczególnych ministrów (zatwierdzanie nowego rządu Karzaja trwało kilka miesięcy!). Według jednego z ministrów, parlamentarzyści życzyli sobie po 1000 dolarów za swój głos „na tak”.

Pakistan – spiski toczą kraj

WikiLeaks barwnie ilustruje powszechną opinię, że historia Pakistanu pełna jest intryg. Doniesienia dotyczące tego kraju, niejednokrotnie przybierają formę pospoltiej plotki.

W jednej z depesz napisano, że wiceprezydent USA Joe Biden powiedział premierowi Wielkiej Brytanii, Gordonowi Brownowi, jakoby prezydent Zardari wyznał mu, że „szef wywiadu pakistańskiego i Kayani (głównodowodzący Pakistańskimi Siłami Zbrojnymi) chcą go wyeliminować”.

Z materiałów dotyczących Pakistanu, rzeczywiście wyłania się taki obraz Zardariego, człowieka pełnego obaw o własny los, który przygotowuje  wszystko na wypadek przedwczesnego odejścia z tego świata. Jedna z notatek ujawnia, jakoby rząd Zjednoczonych Emiratów Arabskich miał przyjąć jego rodzinę w wypadku udanego zamachu na życie prezydenta. Zardari obawia się przede wszystkim spisku ze strony młodszych kadr pakistańskiego wojska.  

Śmierć prezydenta byłaby wielką stratą dla polityki amerykańskiej, gdyż według zapisków dyplomatów  ”Zardari jest proamerykański i przeciwny ekstremizmom”, amerykańscy urzędnicy dodają : „wierzymy, że jest naszym najlepszym sojusznikiem w rządzie”, podkreślają również, że premier Yousuf Raza Gilani „zna swoje miejsce i będzie trzymał linię prezydenta”.  

Niemniej spisek jest gdzie indziej. Istnieje bowiem postać, która zza kulis odgrywa w Pakistanie bardzo ważną rolę.  W WikiLeaks pojawia się informacja, jakoby szef sztabu gen. Ashfaq Parvez Kayani w październiku 2009 roku poddał Amerykanom propozycję nakłonienia Zardariego do rezygnacji ze stanowiska.  Zaproponował jednocześnie, że prezydentem zostałby Asfandyar Ali Khan – lider Partii Narodowej „Awami”.

Nuklearna obawa

Kolejnym budzącym emocje  tematem, który dzięki przeciekom z Wikileaks ponownie wychodzi na wokandę jest kwestia obaw ze strony Zachodu (a także Rosji) o to, że pakistański arsenał nuklearny znajdzie się w rękach muzułmańskich ekstremistów. O tym, między innymi,  w lutym 2009 roku pisała w notce Anne Patterson, ówczesna ambasador USA w Islamabadzie.  Wcześniej (2007) na rząd pakistański naciskały również rządy Rosji i Wielkiej Brytanii, aby ten usunął wysokowzbogacony uran ze swego reaktora nuklearnego, czego Pakistan jednak nie uczynił.

Jest już reakcja pakistańskich władz na te informacje. Po ujawnieniu przecieków, po raz kolejny, rząd Pakistanu stanowczo określił wszystkie obawy Zachodu, jako bezpodstawne i niestosowne. Rzecznik pakistańskiego MSZ, Abdul Basit przekonuje, że rząd ma ścisłą kontrolę nad całym arsenałem nuklearnym.

Kolejne kluczowe tematy związane z Pakistanem mają też swoje odbicie w kwestiach bilateralnych stosunków z Afganistanem.

Skomplikowane stosunki sąsiedzkie

Zasadniczo rozchodzi się o spektrum kwestii wsparcia rządu w Islamabadzie dla rebelii w Afganistanie. Po pierwsze, chodzi o niechęć Pakistańczyków do podjęcia odpowiednich działań na północnym-zachodzie kraju, które byłyby kierowane przeciwko ludziom, którzy zdaniem Stanów Zjednoczonych stoją za rebelią i działaniami terrorystycznymi w Afganistanie.  

Również ambasador Patterson pisała, że wątpi w to, aby pakistańska armia zaniechała swego wsparcia dla grup rebelianckich działających w północnym i północno-zachodnim Pakistanie. Wśród wspieranych przez pakistańskie siły wymieniani byli: tzw. afgańscy talibowie, Siatka Hakkanich (mająca bazy w Pakistanie, ale działająca na terenie Afganistanu), bojownicy Partii Islamskiej Gulbuddina Hekmatjara a także bojówki Laszkar-e-Taiba (działające na terytorium Indii).

Notki dyplomatyczne donoszą również, że bojówkarze są obecnie rekrutowani głównie w prowincji Pendżab, wśród analfabetów i ludności na co dzień żyjącej w nędzy, gdzie warunki sprzyjają rodzeniu się wszelakiego ekstremizmu. Ostrzegano również, że ten „fenomen przenosi się również do północnej części prowincji Sindh”.

Dzisiejsze stosunki międzynarodowe to bardzo skomplikowana układanka. WikiLeaks udowadnia, że politykę zagraniczną aktywnie prowadzą nawet państwa, które pozornie nie są do tego zdolne. I tak, jak Pakistan w Afganistanie, tak i Afganistan ma swą kampanię w Pakistanie. Pakistańska prasa podkreśla wagę tego, co wyłowiono z WikiLeaks.

Jednym z tematów, które podchwyciła opinia publiczna, a które mogą zaognić sytuację na linii Kabul - Islamabad są doniesienia o udzielaniu schronienia przez prezydenta Karzaja szefowi separatystów z Beludżystanu –  Brahmdaghowi Bugtiemu, który walczy o niepodległość największej z pakistańskich prowincji.  Do udzielenia azylu szefowi Republikańskiej Partii Beludżystanu  przyznał się sam prezydent Karzaj. Na żądania ekstradycji ze strony pakistańskiej Karzaj nie odpowiadał. W 2007 roku do Afganistanu przybyło z Pakistanu około 200 rodzin etnicznie i politycznie związanych z Bugtim. WikiLeaks donosi, że sprawa otarła się nawet o instytucje ONZ, gdzie rzekomo Karzaj nakazał szukać pomocy Beludżom. Ci nie chcieli jednak tego zrobić, poza tym ONZ uznało temat za „zbyt drażliwy” ze względu na to, że dotyczył on Pakistanu.

Dobre stosunki afgańskich władz z Beludżami (którzy również mieszkają w południowo-zachodnim Afganistanie) to działania, które mogą stanowić drażliwą kwestię dla władz Pakistanu.

Depesze dyplomatyczne z amerykańskich ambasad poważnie wstrząsnęły mediami na Środkowym Wschodzie. Rewelacje WikiLeaks, niewątpliwie jeszcze przez wiele dni będą głównym tematem w regionalnych środkach masowego przekazu.  Niewątpliwie mogą też wpłynąć na kształt stosunków sąsiedzkich, a szczególnie nastroje społeczne na afgańsko-pakistańskim pograniczu.