Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home

Joanna Dziuba: Przełom w sprawie Karabachu?

09 grudzień 2013
A A A

Prezydenci Armenii i Azerbejdżanu zapowiedzieli rozpoczęcie nowej fazy negocjacji, a kilka tygodni po ich rozmowie doszło do spotkania ministrów spraw zagranicznych. Choć w poprzedniej fazie negocjacji strony nie mogły dojść do porozumienia przez ponad dwa lata, Grupa Mińska znalazła argumenty, które przekonały oba kraje.  

Rozmowy, tym razem na szczeblu ministerialnym, odbyły się zgodnie z planem na początku grudnia, a pod koniec listopada obaj prezydenci zapowiedzieli, że prawdopodobnym jest rozpoczęcie nowej fazy negocjacji. Głowy państw po raz kolejny spotkają się w pierwszych miesiącach 2014 roku. Po ponad dwóch latach przerwy utworzenie takiego harmonogramu rozmów może budzić nadzieje na postęp w negocjacjach oraz przywołuje pytanie o przyczyny dość nagłej zmiany w nastawieniu obu krajów.

Pierwsze spotkanie odbyło się w dość szczególnym czasie, w okresie ostatnich przygotowań szczytu Partnerstwa Wschodniego w Wilnie. Armenia, choć zakończyła negocjacje w Unią Europejską, zdecydowała się na członkostwo w Unii Celnej, dlatego nie dołączyła do Gruzji i Mołdawii podczas inicjowania Umowy Stowarzyszeniowej. Azerbejdżan pozostaje zdecydowanie bardziej sceptyczny w zakresie dostosowywania swoich przepisów do regulacji UE. Coraz częściej pojawiają się również informacje o możliwej współpracy z proponowaną przez Rosję Unią Celną.

Rosja przygotowuje Kaukaz do Unii Celnej?

Rosja pozostaje od kilku lat głównym motorem procesu negocjacji, prowadzonego przez Grupę Mińską. Zaawansowanie rozmów pokojowych w sprawie konfliktu karabaskiego umocniłoby jej pozycję na obszarze poradzieckim i wpłynęłoby pozytywnie na jej wizerunek. Kreml w ostatnim czasie prowadzi również coraz bardziej intensywne działania, by zwiększyć znaczenie na Kaukazie Południowym i Europie Wschodniej. Najlepszym dowodem jest przyspieszenie procesu rozszerzenia Unii Celnej, szczególnie w kontekście Szczytu Partnerstwa Wschodniego w Wilnie. Podobnie ostatnie spotkania dwustronne i rozmowy z prezydentami Armenii i Azerbejdżanu są organizowane z dużo większą częstotliwością  niż w poprzednich okresach. Członkostwo w Unii Celnej dwóch z trzech krajów Kaukazu Południowego stałoby się jednym z największych sukcesów w tym regionie od czasu powołania Wspólnoty Niepodległych Państw. Będzie to oznaczało swoiste potwierdzenie dalszej dominacji Rosji na Kaukazie oraz wyraźny sygnał dla Unii Europejskiej, nieustannie dążącej do intensyfikacji relacji z tymi państwami.

W kontekście możliwego członkostwa Azerbejdżanu, a szczególnie ogłoszonej już integracji Armenii ze strukturami Unii Celnej, kwestia karabaska pozostaje jednym z ważniejszych aspektów z uwagi na problem przyszłych granic tej organizacji. Sporna granica między Azerbejdżanem i Armenią stanowi znaczący problem w momencie wstąpienia drugiego kraju do UC – zgodnie ze stanem prawnym nieuznawany Górski Karabach powinien zostać oddzielony realnie funkcjonującą granicą od Armenii. Jednocześnie jeśli oba kraje podjęłyby decyzję o członkostwie, utrzymanie obecnej napiętej sytuacji mogłoby zaburzyć podstawy działania UC. Co więcej, przystąpienie Azerbejdżanu rozwiązałoby kwestię braku granic między Armenią a pozostałymi krajami członkowskimi. Jednak podobnie w tym przypadku prowadzony dialog na rzecz rozwiązania konfliktu (ale niekoniecznie samo rozwiązanie konfliktu) stałoby się korzystne dla rozwoju UC i pozostałych projektów polityczno-gospodarczych Rosji na Kaukazie Południowym.

Górski Karabach stanowi niejako kartę przetargową w stosunkach Kremla z obiema stronami konfliktu. W odróżnieniu od pozostałych państw Grupy Mińskiej Rosja posiada szereg możliwości oddziaływania na kraje w konflikcie – od gospodarczych przez kwestie imigracji, na aspektach czysto militarnych i groźbie nieformalnego wsparcia jednej ze stron kończąc. Nie oznacza to, że Moskwa byłaby zainteresowana dalszą eskalacją konfliktu w obecnych realiach polityczno-gospodarczych. Bardziej efektywnym dla osiągnięcia celów w tym regionie jest zachowanie statusu zamrożonego konfliktu i dążenie do pozornego rozwiązania sporu terytorialnego, nawet pozornego. Wznowienie spotkań w ramach procesu pokojowego po ponad 2 latach przerwy stanowi ważny element prowadzonej przez Rosję polityki. Powrót do formatu rozmów między prezydentami Armenii i Azerbejdżanu nie tylko może doprowadzić do spadku napięć między krajami, lecz również stanowi dodatkową płaszczyznę spotkań głów obu państw z przedstawicielami Rosji.

Pomoc mieszkańcom jako „efekt uboczny”

Decyzja o spotkaniu po długiej przerwie wiąże się również z intensywnym lobbingiem Międzynarodowego Czerwonego Krzyża, który od kilku miesięcy zabiegał o spotkanie prezydentów i wznowienie dialogu, nie tylko w kwestiach politycznych, lecz przede wszystkim, by rozwiązać problemy mieszkańców wsi położonych w pobliży linii frontu.  Poziom bezpieczeństwa znacząco się obniżył na przestrzeni ostatnich miesięcy, czego dowodem jest wzrost wymiany ognia pomiędzy wojskami obu krajów. Kilka incydentów z udziałem lokalnych pasterzy, którzy podczas wypasu owiec przypadkowo znaleźli się w okolicach strefy frontu dodatkowo wpłynęło na wzrost zaangażowania tej międzynarodowej organizacji w proces negocjacyjny. Dalsza eskalacja napięć na faktycznej granicy Armenii i Azerbejdżanu bez wątpienia nie jest korzystna dla żadnej ze stron, czego świadomi wydają się być obaj prezydenci. Często pojawiające się doniesienia o kolejnych rannych cywilach oraz żołnierzach stacjonujący przy linii frontu wpływają również na wzrost niezadowolenia z władzy, która nie potrafiłaby zapewnić bezpieczeństwa własnym obywatelom.

Jednym z założeń Międzynarodowego Czerwonego Krzyża jest stworzenie wspólnego dla Armenii i Azerbejdżanu programu wymiany informacji, przede wszystkim dotyczących cywili zamieszkujących tereny przygraniczne. W momencie zwiększenia częstotliwości spotkań między przedstawicielami władz obu krajów wdrożenie takiego mechanizmu reagowania wydaje się możliwe w dłuższej perspektywie czasowej. Jeśli tylko elity polityczne i wojskowe obu państw będą zainteresowane działaniem takiego mechanizmu, istnieje szansa na podniesienie bezpieczeństwa w strefach nadgranicznych. Nie oznacza to jednak możliwości zakończenia konfliktu, gdyż zawarcie obecnej formy porozumienia jest niekorzystne politycznie dla władz obu krajów, a brak finalnego rozwiązania konfliktu idealnie wpisuje się w politykę Rosji w regionie, gwarantując jej silny argument w rozmowach zarówno z Armenią, jak i Azerbejdżanem.