Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home

Konrad Pędziwiatr: Meczetofobia

01 kwiecień 2010
A A A

Meczetofobia to dość powszechna odmiana islamofobii, na którą z pewnością Stowarzyszenie Europa Przyszłości demonstrujące przeciwko budowie meczetu na warszawskiej Ochocie, nie ma monopolu. W ostatnim czasie ta forma islamofobii dała o sobie znać ze wzmożoną siłą w Szwajcarii, aczkolwiek jej objawy są widoczne również w innych krajach europejskich. Jean-Paul Sartre zwykł mawiać, że antysemityzm istnieje nie dlatego, że istnieją Żydzi, tylko dlatego, iż istnieją antysemici. Podobnie jest z muzułmanofobią. Jak to dobrze widać na naszym rodzimym podwórku, muzułmanofobia, żeby kwitnąć, nie potrzebuje wielu muzułmanów. Wystarczą tylko osoby, które są przekonane o tym, że za całe zło świata są odpowiedzialni wyznawcy islamu.

Głównym przejawem meczetofobii jest nieuzasadniony strach przed zaistnieniem w „oswojonej przestrzeni geograficznej” świątyni muzułmańskiej, czyli miejsca zgromadzeń „obcych”. Ów strach jest podbudowany przekonaniem, iż z obecności meczetów na „naszych” ulicach mogą wynikać jedynie negatywne konsekwencje dla szerszej społeczności. Wachlarz argumentów przeciwko meczetom jest bardzo szeroki – od wspierania radykalizmu, przez narzekania na „uciążliwość dżwiękową” nawoływania do modlitwy (azanu), do problemów komunikacyjnych związanych z korkowaniem ulic w czasie piątkowych modłów i głównych świąt muzułmańskich. Osoby, które cechują się tego typu strachem, nie biorą jednocześnie pod uwagę argumentów, że muzułmanie żyjący w dzielnicach naszych miast nie są obcy tylko nasi, że mają takie samo prawo jak wierni innych religii modlić się w godziwych warunkach i że miejsca ich zgromadzeń mogą również być ważnymi centrami dialogu międzykulturowego i międzyreligijnego.

Polacy obawiający się powstania meczetu na ich ulicy nie są w Europie odosobnieni. W innych krajach europejskich (z wyłączeniem tych, w których muzułmanie stanowią większość obywateli np. Albania, Bośnia i Hercegowina, Kosowo) prawie każdy budowany od podstaw meczet jest oprotestowywany. Jednocześnie warto pamiętać o tym, że zdecydowana większość zachodnioeuropejskich meczetów mieści się w zaadaptowanych byłych garażach, fabrykach, magazynach, piwnicach … i budynkach mieszkalnych. W Wielkiej Brytanii przykładowo tylko 1/5 meczetów to świątynie zbudowane od podstaw i tylko niewiele ponad połowa tych meczetów to takie, które mają minarety. W innych krajach europejskich tych meczetów zbudowanych od podstaw jest jeszcze mniej. Im krótsza historia migracji muzułmanów do danego kraju, tym więcej naprędce zaadaptowanych sal modłów i mniej meczetów.

Jeśli chodzi o źródła finansowania meczetów to najczęściej powstają one ze środków lokalnych społeczności muzułmańskich. Tych ufundowanych przez sponsorów pozaeuropejskich jest stosunkowo niewiele, choć jeśli powstają, to są z reguły bardziej okazałe niż te zbudowane przez dość ubogich muzułmanów europejskich. Nierzadko powstają z dala od centrów miast, żeby nie drażnić autochtonów. W wielu krajach środki na budowę i utrzymanie meczetów wykłada też państwo, w ten sposób zapewniając sobie możliwość wpływania na zarząd meczetu. Jeśli Stowarzyszenie Europa Przyszłości obawia się o to jakie treści będę nauczane w meczecie na Ochocie, to powinno raczej domagać się od władz miejskich i krajowych większego zaangażowania finansowego w projekt budowy, a nie odstąpienia od zaakceptowanego już planu budowy.

Cała dyskusja na temat meczetu warszawskiego jest bardzo mocno naznaczona emocjami oraz niewielką znajomością świata muzułmańskiego. Może, gdy spełni się marzenie prezesa  Jarosława Kaczyńskiego o tłumach Polaków na plażach Egiptu, to sytuacja ulegnie zmianie i znacząco poprawi ogólnopolskie zrozumienie przynajmniej tego, czym jest islam egipski i Dżamilijjat al-Ichwan al-Muslimin. Obawiam się jednak, że tak się nie stanie i większość Polaków nadal będzie wolała czerpać informacje na temat islamu i muzułmanów z sensacyjnych mediów, aniżeli z kontaktu z realnymi, a nie wirtualnymi muzułmanami i na przykład z lektury książek profesorów Daneckiego i Dziekana. Szkoda, bo gdyby ogólnopolska wiedza na temat muzułmanów i islamu była bardziej oparta na pogłębionych studiach, a mniej na sensacyjnych obrazach, to wtedy i na forach Arabii byłaby szansa na toczenie bardziej konstruktywnych dyskusji, a nie tylko na prostowanie oczywistych oczywistości.

Wynik ostatniego sondażu przeprowadzonego przez Gazetę Wyborczą mówiącego, iż większość Polaków nie ma nic przeciwko meczetom, pozwala patrzeć jednak w przyszłość z pewnym optymizmem. Cieszy fakt, iż współczesna, homogeniczna kulturowo Polska jest otwarta na „innych” podobnie jak otwarta na wyznawców innych religii była Polska przedwojenna. Pamiętam jak kiedyś profesor Chazbijewicz wspominał o tym,  że ta sama betoniarka pracowała przy budowie powstających w sąsiedztwie - gdańskiego kościoła i meczetu. Mam nadzieję, że również w stolicy może dojść do powielenie tego bardzo dobrego modelu.

 

PS.1.Więcej o wymiarach islamofobii można przeczytać w moim artykule z 2005

http://www.arabia.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=279212&Itemid=2

Artykuł ukazał się na portalu arabia.pl