Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home

Powrót Wielkiego Brata nie taki zupełnie fikcyjny

29 październik 2015
A A A

16 października mimo ostrej krytyki Bundestag przyjął ustawę, nakładającą na firmy telekomunikacyjne obowiązek przechowywania przez okres maksymalnie 10 tygodni danych o połączeniach telefonicznych i internetowych. Zwolennicy kontrowersyjnej ustawy jako główny motyw jej wprowadzenia wskazują walkę z terroryzmem. Przeciwnicy tradycyjnie zapowiedzieli już zaskarżenie jej do Federalnego Trybunału Konstytucyjnego.

Wprowadzenia ustawy domagały się przede wszystkim CDU i CSU, z kolei SPD była z początku przeciwna projektowi. Finalnie za przyjęciem ustawy głosowało 404 posłów. Deputowani Zielonych, Lewicy i niektórzy posłowie SPD zagłosowali przeciwko proponowanemu projektowi. W wielomiesięcznych dyskusjach wypracowano  kompromis pozwalający przyjąć obecną ustawę. Projekt wprowadza liczne prawne obwarowania, które jednak nie usatysfakcjonowały jego oponentów. W teorii dane nie będą mogły być wykorzystane bez zgody sądu, a przeciwnikom ustawy udało się wywalczyć wykorzystywanie danych tylko w przypadku podejrzenia o działania terrorystyczne, przestępstwa seksualne bądź kryminalne. Zawody zaufania publicznego nie będą objęte rejestrem rozmów. Ustawa narzuca firmom telekomunikacyjnym obowiązek przechowywania danych w zależności od kategorii komunikacji przez określony czas. Najdłuższy okres, po którym firmy telekomunikacyjne muszą skasować dane, to dwa i pół miesiąca w przypadku danych komputerowych. Nieskasowanie  danych grozi grzywną.

Prace nad obecną ustawą trwały od 2010 roku, czyli od momentu odrzucenia poprzedniego, niezgodnego z konstytucją projektu o przechowywaniu danych osobowych. W reakcji na zamachy terrorystyczne z 11 września 2001 roku rząd Niemiec uchwalił pakiet ustaw antyterrorystycznych, które w praktyce dawały państwu i służbom specjalnym możliwość inwigilacji obywateli. Przechowywanie danych osobowych jest od lat krytykowane, szczególnie odkąd wszelkie połączenia telefoniczne, mailowe czy internetowe mogły być rejestrowane, i to niezależnie, czy chodzi o osobę podejrzaną o terroryzm, czy nie. Wciąż pojawiają się głosy, że pod przykrywką walki z terroryzmem politycy chcą mieć pełną kontrolę nad obywatelami.

Obrońcy przechowywania danych uzasadniają projekt potrzebą zwalczania przestępczości. W uzasadnieniu ustawy zwrócono uwagę na znaczny wzrost łączności elektronicznej w ostatnich latach, z kolei jej wykorzystywanie jako skuteczne narzędzie dla organów ścigania. Problem pojawia się w sytuacji, kiedy uświadomimy sobie, że informacje z życia prywatnego czy zawodowego są dostępne dla służb monitorujących. W praktyce bowiem ustawa tworzy możliwość podglądu działalności każdej osoby korzystającej z telekomunikacji bądź Internetu. Nie dziwi więc fakt, że ustawa wzbudza emocje i sprzeciw.

Społeczeństwo Niemiec, ze względu na dotychczasowe doświadczenia inwigilacji za czasów nazistowskich i enerdowskich, jest wyczulone na wszelką chęć ingerencji w strefę prywatności i naruszanie ochrony danych osobowych. Podobnie jak w przypadku poprzednich ustaw przez kraj przetoczyły się demonstracje sprzeciwu wobec nadzoru państwa. W 2010 roku Niemcy zmobilizowali się przeciwko ograniczaniu praw obywatelskich i ochrony danych osobowych, składając największy w historii RFN, masowy pozew przeciw ograniczaniu wolności jednostki. Między innymi pod wpływem masowych protestów sędziowie Federalnego Trybunału Konstytucyjnego uznali procedurę za niezgodną z konstytucją. Tym bardziej niepokojący jest fakt, że posłowie ponownie uchwalili ustawę podobną do tych uznanych w przeszłości za niezgodne z konstytucją i naruszające wolność jednostki.

W takich momentach nie bezpodstawne wydają się być pytania o stan niemieckiej demokracji. Pomimo zarzutów aktywistów, opozycji, licznym demonstracjom, a w końcu pomimo wątpliwości co do zgodności ustawy z literą prawa, niemieccy posłowie przyjęli ją zdecydowaną większością głosów. W obliczu powyższych faktów określenie ustawy ''trucizną'' dla demokracji przez przewodniczącego klubu Zielonych Konstantina von Notza wydaje się być w pełni uzasadnione.

Małgorzata Sadowska