Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home

Joanna Mieszko Wiórkiewicz: Poczta Powstania Warszawskiego po 63 latach w... Düsseldorfie!

06 luty 2008
A A A

TOP – Highlight, czyli mówiąc po polsku - najcenniejszym okazem 120 aukcji filatelistycznego domu aukcyjnego Ulrich Felzmann  w  Düsseldorfie, która odbywa się w dniach 6-9 lutego br. jest kolekcja poczty polowej z powstania warszawskiego.

Kolekcja została zarejestrowana jako: Los 7400: Warschauer Aufstand – Powstanie Warszawskie. Cena wywoławcza- 190.000 euro. A jako tzw. highlight zostanie przeprowadzona zgodnie ze zwyczajami domów aukcyjnych w ostatnim dniu, czyli w sobotę.

Opis po polsku, niemiecku i w innych językach objrzeć można tutaj: https://www.felzmann.de/de/pages/tophighlights120/
 
Napisała też o tym „Rzeczpospolita” (http://www.rp.pl/artykul/90310.html)
„Z opisu wynika, że jest to trzytomowy album zawierający listy, dokumenty i znaczki poczty powstańczej. Jak napisano na stronie internetowej: "zbiór wyróżnia się oryginałami (akwarelami) pierwszych polskich znaczków pocztowych (1944) akredytowanych przez biuro meldunkowe na ulicy Mokotowskiej oraz przez Komendę AK Warszawa Śródmieście (unikaty atestowane przez Petriuk BPP). Znaczki powstańcze "1 VIII 1944" przedstawiające walczących powstańców oraz ruiny miasta są reprezentowane w niesamowitej różnorodności pod względem barw i zastosowania. Wspólnie z jedynymi w swoim rodzaju znaczkami Poczty Harcerskiej kolekcja posiada charakter muzealny oraz odgrywa ważną rolę nie tylko w świadomości narodowej Polaków, ale również w historii państwa polskiego w czasie II wojny światowej".Dom aukcyjny nie udziela informacji, kto sprzedaje kolekcję.Pracownikom Muzeum Powstania Warszawskiego udało się uzyskać z domu aukcyjnego zdjęcia całej kolekcji. Na tej podstawie rzeczoznawcy muzeum mogli określić wartość tego zbioru. – Chodzi o wartość filatelistyczną, a jeszcze bardziej historyczną, której nie da się przeliczyć na pieniądze, choć jest w tym przypadku ogromna – mówi Joanna Lang z Muzeum Powstania Warszawskiego.

Kolekcja wystawiona na aukcję w Düsseldorfie liczy ponad 120 eksponatów. Są wśród nich ostemplowane koperty, ze znaczkami i bez, znaczki – projekty, wydruki próbne (poczta powstańcza powierzyła sporządzenie projektów trzem plastykom) i ich ostateczne wersje. Interesująca jest zapewne treść listów. Na podstawie zdjęć udało się odczytać nazwiska niektórych adresatów, także osób żyjących. Są też kartki ze znaczkami niemieckimi (z wizerunkiem Hitlera), przestemplowane przez pocztę powstańczą.
– Powstańcza poczta polowa była fenomenem: w niezwykle trudnych warunkach, dzięki poświęceniu harcerzy, w okupowanej Warszawie możliwa była komunikacja i przepływ informacji – mówi Joanna Lang.

W swoich zbiorach Muzeum Powstania Warszawskiego ma 145 pamiątek po poczcie powstańczej, niewiele więcej niż w licytowanej kolekcji.”

Ale najlepsze zostawia nam Rzeczpospolita na sam koniec i co ciekawe- redakcji bynajmniej nie dziwi fakt, że:

„Muzeum zamierza wziąć udział w aukcji, dlatego zwróciło się do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego z wnioskiem o dotację na ten cel. W ministerstwie uzyskaliśmy informację, że trwają jeszcze konsultacje i decyzja będzie znana prawdopodobnie w czwartek.”

O ironio losu! Wygląda na to, że nie tylko płaciliśmy Niemcom w latach 1939-45 za każdy wystrzelony do nas pocisk, za każdy kawałek sznurka, na którym wieszali Polaków, za każdy litr benzyny, którym podpalali Warszawę , o żołnierskiej wałówce, mundurówce i innych kosztach Wehrmachtu, SS i administracji niemieckiej nie wspominając. Teraz jeszcze, ponad 60 lat później zapłacimy im (właściciela kolekcji nie znamy! Ulrich Felzmann jest pośrednikiem!) za listy, które – jak logika wskazuje - prawdopodobnie zostały zrabowane adresatom. A były to nie jakieś zwykłe listy, lecz często ostatni znak życia dzieci ginącej stolicy Polski – słowa płonnej nadziei, słowa otuchy, pożegnania.

Cena wywoławcza – owe 190 tysięcy euro, średnio 1583 euro za jeden list niewątpliwie zostanie wysoko przebita. Wszak wypowiedź pracownicy Muzeum Powstania Warszawskiego dla Rzeczpospolitej nie zostawia w tej kwestii wątpliwości. Ulrich Felzmann i jego aukcjoner mogą tylko zacierać ręce z radości i dziękować pani Joannie Lang i "Rzeczpospolitej".

Niestety, w Polsce ani tzw. fachowcy, ani tym bardziej dziennikarze nie mają poczucia racji stanu. News jest naczelnym bożkiem...

Tymczasem, na co kilka dni temu zwracał uwagę w swoim wywiadzie dla „Naszego Dziennika” mec. Hambura: „Niemiecki kodeks cywilny mówi, że rzeczy zrabowanych nie można nabywać na własność, nawet w dobrej wierze”. (Całość tutaj:  http://www.hambura.salon24.pl/59118,index.html)
 
I tu może być problem....
 
A swoją drogą nie tylko książki mają swoje dziwne losy. Habent sua fata libelli. Nie mniej przedziwne okazują się losy listów powstańczych...