Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Świat Afryka Kenia-USA/ Obama o sytuacji w Kenii

Kenia-USA/ Obama o sytuacji w Kenii

23 styczeń 2008
A A A
Biorąc udział w wyścigu do Białego Domu, Obama nie mógł nie skomentować sytuacji w Kenii.

Opinia Obamy została wygłoszona z dwóch powodów. Po pierwsze, kandydat na prezydenta USA musi mieć wyrobiony i zaprezentowany medialnie sąd na każdy istotny politycznie temat. Pod drugie, wynika to ze związków rodzinnych. Ojcem Baracka jr. jest Barack Hussein Obama, urodzony w Alego, małej wsi w Prowincji Nyanza niedaleko od Kisumu, metropolii nad Jeziorem Wiktoria. Obama pochodzi z plemienia Luo, którego członkowie stanowią trzon Orange Democratic Movement, głównej siły opozycyjnej skupionej wokół Raila Odingi.


Obama wyraził zaniepokojenie i żal związany z rozwojem sytuacji w Kenii po wyborach. Scenę polityczną scharakteryzował jako „impas”, „tragiczną przemoc”. Zwrócił uwagę zarówno na bezpośrednie skutki ostatnich wydarzeń (ofiary śmiertelne, zniszczenia), jak i długofalowe (załamanie się „stabilnego ekonomicznego rozwoju regionu”).

ImageObama podkreślił konieczność zareagowania i pomocy w rozwiązaniu konfliktu. Nie podał jednak żadnych konkretów, nie wymienił żadnej instytucji międzynarodowej, która miałaby uczestniczyć w rozwiązaniu kryzysu politycznego.


Odwołał się za to do demokratycznych tradycji i idei wielopartyjności. Stwierdził wyraźnie, iż „frustracja części Kenijczyków jest zrozumiała” i że „wiele jeszcze trzeba uczynić, by przekształcić społeczeństwo kenijskie w równe i demokratyczne”. Zdania takie jak te to krytyka polityki Kibakiego, bazującej na faworyzowaniu przedstawicieli plemienia Kikuyu.


Kandydat na prezydenta USA wspomniał o wizytach w Kenii, związkach rodzinnych i przyjacielskich z Kenijczykami. Pominął przynależność ojca do plemienia Luo. Poprawność polityczna widoczna była także w scharakteryzowaniu sprawców wysiedleń – Obama poprzestał na „modlitwach za rodziny 650 ofiar śmiertelnych i 250 tysiącach uchodźców”, nie wspominając o sprawcach wysiedleń.


W wypowiedzi Obamy znalazły się passusy o „decydującym wyborze przed jakim stoi społeczeństwo Kenii”, konieczności „zejścia z drogi przemocy i podziału” oraz rozpoczęcia „rokowań, pojednania oraz przywrócenia rządów demokratycznych”. Potępił używanie przemocy przez obie strony konfliktu. Odwołał się do autorytetów Afryki: Koffiego Anana i biskupa Desmonda Tutu.


Zaapelował bezpośrednio do Odingi i Kibakiego o zgodę i „rozpoczęcia pokojowego procesu”, którego finałem ma być „odbudowa zaufania Kenijczyków w system demokracji”. Podkreślił rolę wolności słowa i zgromadzeń, wyraźnie krytykując politykę informacyjną (czy też może lepiej: dezinformacyjną) prowadzoną przez Kibakiego.


Jedynym konkretem w wypowiedzi Obamy było wspomnienie o przekazaniu oficjalnego apelu przez Podsekretarza Stanu, Jendayi Frazer podczas jej wizyty w Nairobi.


Na podstawie: The Nation.